W październiku rozpocząłem nowy kawałek zawodowy w swoim życiu, który częściowo przypadkowo rzucił mnie do Działdowa. Częściowo, bowiem z kilu destynacji, które padły w rozmowie telefonicznej, to właśnie mazurskie miasteczko z własnym browarem wywołało we mnie większe emocje i w konsekwencji odwiedziłem je kilkukrotnie w tym roku. Gdy po raz pierwszy podglądałem trasę podróży, zwróciłem uwagę, że droga biegnie dokoła Łowicza, przez okolice gdzie od lat znajduje się browar, w którym jeszcze nie byłem. Gdy przybliżyłem widok na Google Maps, okazało się, że trasa wiedzie przez same Bednary, co więcej tuż obok browaru. Nie ma przypadków, są tylko znaki. Zapraszam do Browaru Bednary.
Październik był wyjątkowo pracowitym i ciekawym miesiącem. Najlepszą egzemplifikacją tego jest trzydniowa wyprawa morska do Szwecji. W czasie wizyty w Karlskronie dzielna ekipa gości Browaru Amber zaproszonych na Koźlaki Blogerskie odwiedziła dwa lokalne browary. Dziś zabieram was do mikrobrowaru Imperial Brygghus, który jest doklejony do przepięknego pubu The Fox & Anchor. Jag inbjuder dig att läsa! ;)
Pierwszy od kilku lat wyjazd na Mazury byłby niekompletny, gdybyśmy nie odwiedzili Mikołajek. Poza turystycznym centrum okolicy znajduje się tam jedna z najfajniejszych atrakcji dla dzieci - Park Linowy Mikołajki. Najniższa trasa dla maluchów wyposażona jest już w uprzęże i klamry, co dało Hani dużo frajdy. Przeszła ją tak wiele razy, że mogła już chodzić za darmo do oporu. Mnie jednak interesował browar, który znajduje się poza samymi Mikołajkami. Zapraszam do Browaru Mikołajki.
Jak pewnie pamiętacie, wakacyjne peregrynacje zaprowadziły mnie po raz kolejny w okolice Giżycka. To już jednak inne miasto po czterech latach. Najpierw otworzyły się Chmury, a później Browar Stranda. Nie znacie? Po to właśnie czytacie Piwne Podróże. Zapraszam do Krainy Tysiąca Jezior, a konkretnie nad jedno z nich.
Uwaga, wrócił! Przed wami - po długiej przerwie - kolejny, dziesiąty już - suplement wielkiego przeglądu porterów. Dwadzieścia porterów w sam raz na jesienną chandrę, listopadową chujnię czy grudniowe odliczanie do przerwy świątecznej. Porter dla normalnych ludzi był zawsze piwem na czas słoty, chlupy i dżdżu, więc czas jest adekwatny. Bierzecie i pijcie z tego wszyscy, jest tu kilka - hłe hłe hłe - perełek.
