To słowo pojawiło się przed moimi oczami w czasie jakże przyjemnej poniedziałkowej pracy. Saudade to swoisty rodzaj tęsknoty, charakterystycznej dla Portugalczyków nostalgii, którzy w pozytywny sposób odnoszą się do tego, co przeszłe. Przeniosłem się w myślach do Aveiro, gdzie delikatny grudniowy wietrzyk chłodził powietrze do temperatury 18° C., następnie na nabrzeże w Porto, gdzie wmłóciłem pyszną francesinhę, by później zasiąść w malutkiej pastelarii i zaaplikować sobie bombę kaloryczną pod postacią ovos moles. Myśli te były na tyle natrętne, że odkurzając zdjęcia z końca Europy zdałem sobie sprawę z faktu, że przede mną ciągle jeszcze konieczność zamknięcia cyklu wpisów o Portugalii - wciąż nie opisałem na blogu czterech piw z pewnego browaru. Na szczęście zeszyt z notatkami leżał tam, gdzie go zostawiłem.
Panie i Panowie, przed Wami Vadia.