Za nami rok 2019. Był bardzo, bardzo intensywny. Ale nie na blogu. Na pewno widzicie to po mojej aktywności na nim. Z uwagi na brak czasu więcej treści pojawiało się na fanpage'u. Powstały z tego takie Miniaturowe Piwne Podróże. Mój czas na co dzień dzielę między Gosię, Hanię i Lilianę, to bardzo zajmująca i satysfakcjonująca trójka. Cały czas uczę się, jak być najlepszym parterem i ojcem. Także praca zawodowa przyniosła zmianę i progres, a mnie na nowo sprawia dużo przyjemności i znów jest rozwijająca. Te dwa aspekty sprawiły, że hobby związane z blogowaniem musiało zejść na dalszy plan. Pewnie nie wiecie, ale do tej pory wpisy powstawały najczęściej wieczorami albo gdy nudziłem się na szychcie. W 2019 nudy nie było, a i sił po położeniu Hani spać (choć śpi naprawdę dobrze) wystarczało najczęściej na to, by nie usnąć przy serialu. Nie zliczyłbym za to filmów, na których oddałem się Morfeuszowi i nie wróciłem do nich.
Z wizytą w browarze Kláštorný pivovar w Bratysławie
18 godzin temu
