Wielki przegląd porterów

08:00

Wiele miałem pomysłów na ten wpis. Szybki przegląd porterów bałtyckich, 33 najlepsze bałtyki w Polsce, to porterów na stulecie niepodległości, wielki przegląd czarnego złota... Stanęło na Wielkim przeglądzie porterów, bo przegląd w istocie jest wielki. Serdecznie zapraszam na największy wpis w historii Piwnych Podróży oraz (najprawdopodobniej) piwnej blogosfery w Polsce. Opowiadam o porterze bałtyckim, piwowarskim skarbie polski. Stylem, który nigdzie poza polską nie cieszy się taką popularnością i dostępnością. Najbardziej kojarzonym z Polską piwem. Bo - umówmy się - nieco bardziej polskie grodziskie jest piwem zdecydowanie niszowym. Zapnijcie pasy, przywiążcie się do takielunku, chwyćcie się burty, bo staję za sterami tej krypy i ruszamy w piwne podróże po bałtyku. Przed wami 120 polskich porterów!


Geneza przeglądu

Wpis gigant, w którym możecie przeczytać o stu dwudziestu piwach, wymaga odpowiedniego wstępu. Od wielu lat w piwnej blogosferze bardzo cenię sobie wpisy będące zestawieniami i porównaniami. Artykuł, w którym możemy poczytać o większej liczbie piw w jednym stylu, daje perspektywę na to, jak poszczególne piwa wypadają w porównaniu z innymi, na jakim są poziomie i w jakiej aktualnie formie. Taki rodzaj wpisów z mojej perspektywy jest bardzo użyteczny dla czytelników, którzy przecież są klientami browarów. W jednym miejscu mogą znaleźć informacje o tym, które piwo jest potencjalnie lepsze, a które gorsze. Pierwszy duży przegląd w historii Piwnych Podróży dotyczył imperialnych stoutów - był to styczeń 2015 roku, jeszcze przed pierwszym dużym wysypem rodzimych RISów, który nastąpił późną jesienią 2015. 



Do przeglądu mocnych stoutów wracałem w dwóch kolejnych latach, a w roku ubiegłym postanowiłem dokonać przeglądu piw w stylu Double IPA. To był największy wpis w historii Piwnych Podróży i jeden z największych w piwnej blogosferze. Opisałem wtedy 32 imperialne IPA. Zapraszam na małe wspominki.



Sezon zimowy zawsze bardziej sprzyja piciu w domu i kontemplacji, a gdy robi się chłodno i ja mam potrzebę zrobienia czegoś grubszego. Chodzi mi o większy wpis, nie brzuch rosnący od mocnych, gęstych piw. Jeszcze w tamtym roku zamarzyłem sobie przegląd saisonów, ale okazało się, że jest ich na rynku tragicznie mało, nawet latem, gdy pogoda sprzyja ich piciu. W we wszystkich okolicznych sklepach znalazłem tylko dwa i prawdopodobnie taki przegląd nigdy nie dojdzie do skutku. Końcówka grudnia 2018 roku i zbliżający się Baltic Porter Day sprawiły, że dwóch znajomych blogerów - Dawid z blogu Browar Paragraf i Szymon z Dziennika Piwnego - piło co dzień jakiś porter i go opisywało. Postanowiłem aktywnie włączyć się w to promowanie jednego z najciekawszych stylów piwnych.


Kiedy już wiedziałem, że piw u mnie na leżaku i tych kupionych zbierze się całkiem sporo, zamarzyłem sobie wpis porównywalny z Renesansem Imperialnego IPA. Około trzydzieści porterów, opis stylu, ciekawostki, porównanie piw. Do głowy mi jednak wtedy nie przyszło, że porterów bałtyckich jest tak dużo. Nie miałem pojęcia, że ich liczba najpierw osiągnie pięćdziesiąt, a potem niebezpiecznie zacznie zbliżać się do setki. Nawet teraz po wypiciu tych wszystkich bałtyków trudno mi uwierzyć, że przyjąłem ich 120! Sto dwadzieścia!

Podziękowanie

Przegląd nie odbyłby się, gdyby nie wsparcie czytelników bloga i browarów. Gdzieś po kilkunastu wypitych porterach bałtyckich, gdy zgromadzony materiał badawczy rozrósł się do sporych rozmiarów, stwierdziłem, że warto pociągnąć temat i upolować wszystkie dostępne portery bałtyckie. Trudno jednak jednemu człowiekowi samemu uzbierać tyle piw, szczególnie że niektóre dostępne są tylko lokalnie. Przekopałem więc Ratebeera i Untappda w poszukiwaniu wszystkich porterów, jakie pojawiły się na rynku i wysłałem maila do browarów. Grzecznie zapytałem, czy jest możliwość otrzymania butelki. Chyba ze dwa tygodnie przygotowany mail czekał w kolejce, a ja zastanawiałem się czy wysyłać. Generalnie lubię otrzymywać przesyłki od browarów, ale ordynarnego sępienia jeszcze nie uprawiałem. Cel był jednak szczytny i zaryzykowałem. Ryzyko się opłaciło. 

Z tego miejsca pragnę serdecznie podziękować browarom, które obdarzyły mnie zaufaniem i bez żadnych oczekiwań przysłały mi swoje piwa. Dziękuję więc Browarze Alternatywo, dzięki Browarze Trzech Kumpli, dzięki Browarze Tleń, dzięki Grupo Żywiec, dzięki Browarze Hajer, dzięki Browarze Maryensztadt, dzięki Browarze Amber, dzięki Browarze Jabłonowo, dzięki Browarze Bednary, dzięki Brokreacjo, dzięki Browarze Podgórz, dzięki Kraino Piwa (choć ostatecznie bogatego zestawu piw zagranicznych postanowiłem nie umieszczać w przeglądzie), dzięki Browarze Profesja, dzięki Redenie, dzięki Witnico. Bardzo dziękuję też stałym czytelnikom, blogerom (sztuk dwie - Browarnik Tomek z Olszyna, Dziennik Piwny - czyli Szymon z Tychów) i badylarzom (sztuk jeden - pozdrawiam Sklep Butelka z Poznania, bez którego nie byłoby stu piw w przeglądzie, a który dostarczył mi sporo ciekawostek). Dziękuję oczywiście czytelnikom, którzy dostawali piwa dla mnie nieosiągalne lub wyciągali dobra ze swoich piwniczek w imię nauki. Dzięki!


Historia Porteru Bałtyckiego

Porter bałtycki to styl piwa charakterystyczny dla państw basenu Morza Bałtyckiego - Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Szwecji, Norwegii, Danii czy Finlandii. Jego historia jest bardzo ciekawa i dosyć skomplikowana. Do jego wyodrębnienia przyczyniły się: klasa robotnicza Anglii, alkoholowe potrzeby carskiego dworu w Rosji, Napoleon, a ostatecznie tradycja i technologia piwowarska na wymienionych wcześniej terenach. Zanim jednak powstał porter bałtycki, popularność zdobył porter. Dziś nazywamy go czasem porterem angielskim, brown porterem albo zwyczajnie - porterem.

W XVII i XVIII wieku w Anglii swoistą popularnością cieszyło się piwo będące połączeniem trzech popularnych wtedy stylów. Różne źródła odmiennie nazywają te trzy piwa - a to "beer, ale i twopenny (najmocniejsze, kosztujące dwa pensy za kwartę)", a to "pale, mild i brown". Źródła jednak zgadzają się, że takie połączenie nazywało się Entire i w XVII było już bardzo popularne. Nie trzeba wiele wyobraźni by zauważyć, że każdorazowe nalewanie trzech rodzajów piwa było kłopotliwe dla szynkarzy. Pojawiła się koncepcja, by stworzyć piwo, które będzie odpowiednikiem Entire. Zadania podjął się rzekomo Ralph Harwood z Londynu. Piwo, które potem zaczęło być nazywane porterem - zostało uwarzone po raz pierwszy w 1730 roku. Jak na tamte czasy było piwem mocnym (powyżej 6% alkoholu) i ciemnym z uwagi na użycie brązowych słodów. Nazwa piwa przyjęła się ponieważ piwo było popularne wśród pracowników fizycznych - tragarzy (z ang. porter) i dokerów. 


Chęć warzenia piw mocniejszych i gęstszych nie jest domeną obecnych czasów. W osiemnastowiecznej Europie ten trend był także obecny. Kolejne odkrycia naukowe, wynalazki i osiągnięcia technologiczne sprawiały, że piwowarzy eksperymentowali. Najmocniejsze portery zaczęto nazywać stout porterami. Przedrostek stout oznaczał piwo mocne, tęgie. Z czasem w nazywaniu tego mocnego piwa przestano używać słowa porter. Został sam stout. Te mocniejsze piwa ruszyły w świat.

Ich gęstość, moc oraz nachmielenie predestynowały je do odległych podróży. Robust portery, west india portery, extra stouty czy wreszcie - bardzo istotne dla naszych rozważań - imperialne stouty czyli russian imperial stouty, które doskonale znosiły trudy odległych, czasochłonnych podróży zarówno morskich, jak i lądowych. Tak oto mocny porter, który jest już częściej nazywany po prostu stoutem na przełomie XVIII i XIX wieku trafia na dwór carski, gdzie spotyka się z ciepłym przyjęciem. Mocne ciemne piwo wydaje się być stworzone do panujących tam surowych warunków atmosferycznych i lubujących się w alkoholu gardeł. Zdobyło tam ogromną popularność i było masowo eksportowane przez Anglików. 

Oczywiście piwowarzy krajów bałtyckich próbowali odtwarzać to piwo w swoich zakładach. Na przykład w 1791 roku rozpoczyna się produkcja porteru w Browarze Carnegie w Szwecji. Proceder ten został zintensyfikowany dzięki zapędom Napoleona do jednoczenia Europy. W 1806 roku Napoleon prze na wschód zajmując prawie całe Prusy i ściera się z Rosjanami. Efektem jego działań są blokady handlowe - morska wprowadzona przez Brytyjczyków i lądowa zainicjowana przez Bonapartego. Co robią kraje nadbałtyckie, gdy nie można sprowadzić mocnych porterów i stoutów na wschód? Muszą je sobie uwarzyć same. 

Angielskie receptury zaczęły być interpretowane przez piwowarów na lokalnych warunkach. Częściej sięgano po słody monachijskie, wykorzystywano lokalne chmiele, a przede wszystkim piwa te były warzone metodą dolnej fermentacji - używano typowych dla tego świata piwnego drożdży, a piwo lagerowano, czyli leżakowano w niskich temperaturach. Nawet jeśli browary sięgały po drożdże górnej fermentacji, to były one zmuszane do pracy w zdecydowanie niższych temperaturach niż na Wyspach. Portery, które dziś nazywamy bałtyckimi, miały w rezultacie czystszy profil drożdżowy, mniej owocowych estrów i bardziej gładką paloność.


Nie od razu - ani nawet nie niedługo potem - zostały nazwane porterami bałtyckimi. Warzone w krajach nadbałtyckich ledwie przetrwały zmasowaną ofensywę jasnego lagera, podobnie jak na swoim znaczeniu praktycznie całkowicie stracił klasyczny porter. W Polsce tradycja warzenia porterów, jeszcze nie nazywanych bałtyckimi, ale już zdecydowanie mocniejszych i bardziej charakternych, nie ugięła się nawet w czasach uznawanych za słusznie minione. Wiele browarów zniszczyliśmy w czasie komunizmu, sporo nie przetrwało dzikiego kapitalizmu, ale porter oparł się obu destrukcyjnym procesom. W 1990 roku nasze okolice penetrował piwnie Michael Jackson, nie muzyk popowy rzecz jasna, ale znany miłośnik piwa, autor wielu książek na jego temat - Beer Hunter. On właśnie wtedy użył po raz pierwszy określenia porter bałtycki, by zdecydowanie odróżnić ten styl od porterów angielskich. W książce pt. Great Beer Guide – 500 Classic Brews wymienia jedynie trzy polskie portery: z Okocimia, z Elbląga i z Żywca. Może i mało, ale też było ich wtedy znacznie mniej niż obecnie.

Wybrane nagrody polskich porterów

2011 - The Australian International Beer Awards - brązowy medal dla Żywca Portera,
2012 - European Beer Star -  złoty medal dla Porteru Warmińskiego z Browaru Kormoran,
2013 - European Beer Star -  złoty medal dla Komesa Porter Bałtycki z Browaru Fortuna,
2014 - World Beer Cup - brązowy medal dla Komesa Porter Bałtycki,
2015 - European Beer Star - złoty medal dla Okocimia Porteru z Browaru Okocim,
2015 - European Beer Star - brązowy medal dla Porteru Warmińskiego z  Browaru Kormoran,
2016 - najlepsze polskie piwo oraz zajęło dwudzieste siódme miejsce w klasyfikacji najlepszych piw z całego świata serwisu Ratebeer - Browar Kormoran za Imperium Prunum,
2017 - European Beer Star - brązowy medal dla Okocimia Mistrzowskiego z Browaru Okocim,
2018 - European Beer Star - brązowy medal dla Okocimia Mistrzowskiego z Browaru Okocim,
2018 - European Beer Star - brązowy medal dla Gwiazdy Północy z Browaru Maryensztadt (mocne piwo wędzone),
2018 - International Beer Challenge - srebrny medal dla Gwiazdy Północy z Browaru Maryensztadt.

Na koniec petarda. W serwisie RateBeer wśród TOP 50 porterów bałtyckich aż w 24 zamieszane były polskie browary.

Charakterystyka stylu

Jaki powinien być porter bałtycki? Jak ma wyglądać, pachnieć, smakować, jakie odczucia powinny towarzyszyć nam w trakcie picia go? Wydaje mi się to ważne nie tylko z punktu widzenia samej wiedzy, ale także z uwagi na chęć oceniania go. Szczególnie w kategorii stylowości. Jak opisywany jest porter bałtycki? Oto charakterystyki zaproponowane przez piwo.org, Brewers Association (amerykańskie Stowarzyszenie Piwowarów), Beer Judge Certificate Program (amerykańska organizacja sędziowska) oraz Polskie Stowarzyszenie Piwowarów Domowych.

Piwo.org

Kolor porteru powinien być ciemnoczerwono-miedziany do nieprzejrzystego ciemnobrązowego (nie czarnego) koloru. Lepkie, długo utrzymująca się piana koloru żółtobrązowego. Klarowne, aczkolwiek ciemniejsze wersje mogą być nieprzeźroczyste.

Bogate aromaty słodowej słodkości, często z nutami karmelowymi, toffi, orzechowymi, głęboko tostowymi i/albo lukrecji. Profil estrowy i alkoholowy umiarkowany, oraz aromaty przypominające śliwki, suszone śliwki, rodzynki, wiśnie, porzeczki, okazjonalnie wina i porto. Troszkę cech ciemnych słodów takich jak głęboko czekoladowy, kawowy albo melasy, ale nigdy spalenizny.


Tak jak w aromacie, posiada bogatą słodkość słodową wraz z złożoną mieszaniną smaków: głębokiego słodu, estrów suszonych owoców oraz alkoholu. Ma mocne, ale gładkie smaki palone jak w piwie schwarzbier, które zbliżają się do smaków spalenizny. Bardzo treściwe i bardzo gładkie. Czysty charakter lagerowy; brak dwuacetylu. Start jest słodki, ale smaki słodów ciemnych szybko dominują i utrzymują się do finiszu. Delikatnie wytrawny wraz z odrobiną palonej kawy i lukrecji na finiszu. Posmaki słodowe mogą być karmelowe, toffi, orzechowe, melasy i/albo lukrecji. Delikatne posmaki porzeczki i ciemnych owoców. Średnio niska do średniej goryczka wynikająca z słodu i chmielu, na tyle mocna by tylko zapewnić balans.

Generalnie pełna treściwość i gładkość, wraz z dobrze dojrzałym ciepłem alkoholowym (ale rzadkie, słabsze wersje Carnegie będą posiadały średnią treściwość i mniej rozgrzania). Średnie do średnio wysokie nagazowanie, co nadaje wrażenia jeszcze większej treściwości. Nie powinno być ciężkie na języku w wyniku nagazowania.

Gęstość początkowa: 14,7 - 22°Blg
Goryczka: 20–40 IBU
Gęstość końcowa: 4,2 – 6°Blg
Kolor: 17 – 30 SRM
Alkohol objętościowo: 5.5 – 9.5%

Brewers association

Zdaniem amerykańskiego stowarzyszenia piwowarów porter w stylu bałtyckim powinien być czarny, raczej nieprzejrzysty, a gdy można dostrzec przejrzystość, nie powinien być zamglony. Słodycz słodu jest średnio niska do średnio wysokiej. Obecne są charakterystyczne aromaty słodowe i smaki karmelizowanych cukrów, ciemnych cukrów i lukrecji. Cechy słodu prażonego mogą występować na niskim poziomie, ale każda goryczka lub cierpkość powinna być w harmonii z innymi aspektami smakowymi. Chmiel nie powinien być wyczuwalne, ewentualne kwiatowe nuty powinny być jedynie uzupełnieniem zapachu.


Gorycz powinna być niska do średnio niskiej. Z uwagi na moc piwa zapach alkoholu będący efektem fermentacji może być delikatnie wyczuwalny, mogą za to pojawiać się nuty owocowe kojarzące się z jagodami, winogronami czy śliwkami, ale nie bananowe. Diacetyl, DMS i estry owocowe są niepożądane. Pełnia powinna być średnia lub duża. Porter bałtycki jest warzony z drożdżami dolnej fermentacji, fermentowany w niskich temperaturach i lagerowany (leżakowany w niskich temperaturach), co ma sprzyjać powstawaniu gładkiego piwa. Niski poziom utlenienia, jeśli jest harmonijny z innymi składnikami smaku, jest dopuszczalny.

Gęstość początkowa: 17,5-22° Blg
Zawartość alkoholu: 7,6 - 9,3%

Beer Judge Certificate Program

Ogólne wrażenie: Baltic Porter często ma słodowość przypominającą angielski porter i powściągliwą prażoność schwarzbiera, ale z większą gęstością początkową i zawartością alkoholu. Bardzo złożony, z wielowarstwowym słodem i smakiem ciemnych owoców.
Wygląd: od ciemnoczerwonej miedzi do nieprzezroczystego ciemnobrązowego (nie czarny). Gruba, trwała piana w kolorze brązowym. Klarowne, chociaż ciemniejsze wersje mogą być nieprzezroczyste.
Smak: Podobnie jak aromat, ma bogatą słodową słodycz ze złożoną mieszanka głębokiego słodu, suszonych estrów owocowych i alkoholu. Ma wybitny, ale gładki, podobny do schwarzbiera pieczony, ale nie palony, smak. Jest bardzo gładki i ma czysty lagerowy charakter. Na początku jest słodki, ale ciemniejszy aromat słodowy dominuje i trwa do końca. Delikatna wytrawność objawia się nutą palonej kawy lub lukrecji na finiszu. Słodowość przejawia się w bogactwie karmelu, toffi, orzechów, melasy i/lub lukrecji. Nuty czarnej porzeczki i ciemnych owoców powinny być lekkie. Średnio niska do średniej goryczka ma jedynie zapewniać balans.. Smak chmielowy z lekko pikantnych chmielów waha się od żadnego do średnio niskiego.


Odczucie w ustach: ogólnie dość mocne i gładkie, z dobrze ułożonym rozgrzewaniem alkoholowym. Średnie do średnio-wysokiego nasycenie, dzięki czemu wydaje się to jeszcze bardziej wypełniające usta.
Komentarz: Można go również dzisiaj określać jako imperialny porter, chociaż wersje mocno palone lub chmielone nie są właściwe dla tego stylu. Większość wersji zawiera 7–8,5% ABV. Duńskie browary często nazywają je stoutami, co wskazuje na ich historyczny rodowód z czasów, kiedy nazwa porter była stosowana jako ogólna nazwa dla całej grupy porterów i stoutów.
Historia: Tradycyjne piwo z krajów nadbałtyckich, gdzie przyjęło się lokalnie po próbach odtworzenia mocnych brown i imperial stoutów  z Anglii. Historycznie to piwa górnej fermentacji, które lokalne browary zaczęły warzyć swoimi metodami przy użyciu drożdży lagerowych oraz lagerowania.
Gęstość początkowa: 14,7-21,6° Blg
Zawartość alkoholu: 6,5 - 9,5%

Polskie Stowarzyszenie Piwowarów Domowych



Z ogólnej charakterystyki proponowanej przez Polskie Stowarzyszenie Piwowarów Domowych wynika, że porter bałtycki to mocne, gęste, treściwe ciemne piwo, którego smak i aromat tworzy kombinacja bogatej słodowości, nut suszonych owoców, powściągliwych akcentów palonych oraz niskich nut szlachetnego alkoholu. Od stoutów o podobnej mocy odróżnia je niższy poziom aromatów pochodzących od słodów palonych, zazwyczaj pełniejsza paleta smaków słodowych oraz czystszy, lagerowy profil. Piwo degustacyjne, lekko rozgrzewające, predestynowane do niespiesznej kontemplacji.


Imperialny porter bałtycki jest przez PSPD opisany następująco. Ogólne wrażenie: Mocne, gęste, treściwe ciemne piwo o bardzo złożonym kompleksie smakowo-zapachowym. Szerokie spektrum aromatów słodowych oraz nut wynikających z leżakowania łączy się z akcentami palonymi i alkoholowymi. Od imperialnego stoutu różni się niższym poziomem smaków pochodzących od słodów palonych, zazwyczaj z pełniejszą paletą smaków słodowych przy czystszym, lagerowym profilu. Piwo zdecydowanie degustacyjne, predestynowane do niespiesznej kontemplacji, rozgrzewające. Co ciekawe za komercyjny przykład podane jest słynne amerykańskie piwo z browaru Flying Dog Gonzo Imperial Porter. Piszę o tym, ponieważ jest to piwo górnej fermentacji. A o tym będzie krótko w dalszej części wpisu.

Porter bałtycki vs imperialny porter 

Na początku sądziłem, że ta część będzie bardziej rozbudowana, a dystynkcje między porterem bałtyckim i imperialnym porterem będą bardziej znaczące i istotne z punktu widzenia odbiorcy. Po przestudiowaniu różnych dostępnych materiałów, charakterystyk stylu czy historii porteru, nie mam już takiego wrażenia. Jak wspomniałem powyżej najważniejszą cechą, która różni oba piwa jest rodzaj wykorzystanych do fermentacji drożdży. W przypadku pierwowzoru (który następnie zresztą wyewoluował w imperialny stout) stosowane był charakterystyczne dla Wysp Brytyjskich drożdże fermentacji górnej. Takich też używano przy zaszczepianiu tego piwa w krajach bałtyckich. Najlepszym przykładem niech będzie najdłużej warzony polski porter - Żywiec Porter (od 1881 r.), który początkowo był fermentowany drożdżami górnej fermentacji. Zmianie uległo to dopiero w późniejszym okresie. Drożdże dolnej fermentacji pojawiły się nie w wyniku głębszych przemyśleń, chęci wprowadzenia zmiany, ale najprawdopodobniej z uwagi na oszczędność i wygodę. Chodziło o ujednolicenie technologii stosowanych w świecie lagerów. Znacznie prościej było używać tej samej gęstwy drożdżowej do różnych piw, niż propagować osobne drożdże górnej fermentacji specjalnie dla jednego piwa.

Jeśli wczytacie się w zacytowane w poprzednim rozdziale charakterystyki stylów, zauważycie niejedną niespójność i brak zgody, co do drożdży. Ortodoksi twierdzą, że porter bałtycki tym się właśnie różni, że wykorzystuje się do jego fermentacji tylko i wyłącznie dolniaki. Z takim założeniem zgadza się Brewers Association. Mniej ortodoksyjni fani stylu twierdzą, że użycie drożdży górnej fermentacji, choćby w niższych zakresach temperaturowych, jest jak najbardziej dopuszczalne.

BJCP nie rozróżnia tych dwóch stylów. Co więcej nie traktuje imperialnego porteru jako znacznie mocniejszej wersji klasycznego porteru (używanie przedrostka imperialny do wszystkich piw mocniejszych niż wskazuje na to opis stylu), ale traktuje obie nazwy wymiennie, czyniąc de facto porter bałtycki i imperialny porter jednym stylem.

W podobnym tonie zdaje się wypowiadać PSPD poprzez swoją charakterystykę imperialnego porteru bałtyckiego, za przykład stylowego piwa podając imperialny porter browaru Flying Dog - Gonzo Imperial Porter. Dość jaskrawy przykład porteru górnej fermentacji.

Czy te drożdże są tak istotne? Nie chcę tu rozstrzygać. Czekam na eksperyment. Polegałby na uwarzeniu porteru bałtyckiego (właściwy zasyp), a następnie przefermentowanie połowy warki górniakami, a połowy dolniakami. To powinno dać odpowiedź, czym różnią się oba piwa i czy te różnice są istotne. Wiem, że chodzi to po głowie panu, o którym przeczytacie poniżej.

Na koniec jeszcze jedna uwaga odnośnie wykorzystania drożdży. Myślę, że wiele osób byłoby zaskoczonych, jak wiele piw w stylach dolnej fermentacji powstaje przy użyciu drożdży górnych. Oczywiście w niższych zakresach temperatury, następnie rzecz jasna lagerowanych. Rzecz jasna nie znam skali zjawiska, ale na pewno nie są to przypadki pojedyncze.

Baltic Porter Day


W 2016 roku po raz pierwszy obchodziliśmy Baltic Porter Day. Święto porteru bałtyckiego, które zostało zainicjowane przez znanego wszem wobec Masona, czyli Marcina Chmielarza, autora nieistniejącego już niestety serwisu Portery.pl, wielkiego orędownika porterów bałtyckich. Dzień ten jest obchodzony zawsze w trzecią niedzielę stycznia. W 2019 wyglądało to już bardzo optymistycznie. Najlepszym przykładem są katowickie knajpy, które przygotowały na ten dzień liczne portery oraz specjalnie deski degustacyjne z porterami.

Mason - zdjęcie z www.balticporterday.com/

Jak oceniam?

Jak oceniam? Do tej pory na blogu stosowałem zawsze dziesięciostopniową skalę ocen, która bazowała na tej samej zasadzie i ogólnym opisie znaczenia ocen, co skala Filmwebu. Jest przejrzysta, czytelna i łatwa w posługiwaniu się nią. Tym razem, aby też ułatwić sobie dalszą pracę postanowiłem oceniać każde piwo na Ratebeer, a tym samym posługiwać się skalą ocen charakterystyczną dla tego serwisu. Zaakceptowałem jej zalety i wady. W popularnym serwisie ocenia się osobno: wygląd piwa, aromat, smak, odczucie w ustach oraz całokształt. Serwis sam wylicza ocenę całościową. Najniższą możliwą dla piwa oceną jest 0,5, najwyższą 5.0. Dlatego też podając ocenę piwa podaję zawsze "x łamane na pięć" (x/5). Przy czytaniu ocen należy wziąć pod uwagę to, że i moja perspektywa z pewnością podświadomie zmieniała się wraz ze spożywaniem kolejnych piw, co niestety jest nieuniknionym efektem takiego przedsięwzięcia.

Wielki przegląd porterów


Zanim przejdziemy do opisów piw, kilka informacji statystycznych. W przeglądzie wzięło udział 120 porterów z 68 browarów! 63 to browary polskie, 5 to zagraniczne, z którym polskie browary kooperowały. Największa liczba porterów to piwa Pinty (7), następnie Widawy (6), Brokreacji i RockMilla (po 5), Czarnej Owcy, Hajera, Pracowni Piwa, Tlenia, Trzech Kumpli i Fortuny (po 4) oraz Golema, Łąkomina, Maltgardena i Browaru Zamkowego z Cieszyna /z czego jeden Żywiec/ (po 3). 

43 piwa to portery leżakowane w beczkach. Wśród barrel ejdży najbardziej popularne były te z beczek po burbonie oraz whisky (po 13 porterów), rumie (6), brandy /w tym Calvados i Kirschwasser/ (4), sherry (3), miód i koniak (po 2). Tequilla i wino okazały się mniej popularne. 

Do 22 piw dodano nietypowych dla piwa składników. W sumie było ich 33. Najczęściej występującym i bezkonkurencyjnym jest oczywiście śliwka, której popularność zawdzięczamy Imperium Prunum z Kormorana. Została dodana do sześciu piw (choć akurat wspomniane IP pojawia się w przeglądzie dwukrotnie - taki ukłon w stronę tradycji związanej z Białą Małpą i odbywającym się tam corocznie Baltic Porter Day).

Opisałem 10 kooperacji. 5 międzynarodowych, 2 polskie, 2 z piwowarami domowymi oraz jedna jedyna z destylarnią.

Tylko dwa portery (oba z jednego browaru) zostały wlane do puszek. Pozostałe to butelki (zdecydowana większość) i piwa lane (totalna mniejszość). 9 piw jest/było sprzedawanych w ozdobnych kartonach (IP liczę tylko jeden raz). Tylko sześć piw znalazło się w przeglądzie już po terminie przydatności do spożycia wskazanym przez browar. Za każdym razem wyraźnie oznaczam to w opisie.

W sumie w czasie przeglądu wypiłem  1131,4% alkoholu. Moja wątroba mnie nienawidzi! 

Jak widzicie na powyższej grafice podzieliłem piwa na trzy kategorie, ale ostatnia - co do której byłem przekonany, że będzie mieć więcej reprezentantów - nieco straciła dla mnie na znaczeniu w czasie trwania przeglądu i przestała być czynnikiem różnicującym portery. Dlaczego? Odsyłam kilka akapitów powyżej do Charakterystyki stylu. Trzy kategorie to: portery bałtyckie (70 piw), imperialne portery bałtyckie (37 piw) oraz imperialne portery (13 piw). Nie starałem się być w tych podziałach mądrzejszy od autorów piw. Jeśli browar stwierdzał, że piwo jest porterem bałtyckim, tak zostało przeze mnie sklasyfikowane. Jeśli browar przekonywał, że piwo jest imperialnym bałtykiem, ja też tak uważałem. To doprowadziło do kilku paradoksów, np. Portermass z Pinty to porter bałtycki choć ma 27,5° Blg i 11% alkoholu i nie mieści się w żadnych widełkach tego stylu. 

Najmocniejszym piwem przeglądu był Rage w kooperacji Widawy i hiszpańskiego browaru La Quince - 12,5% alkoholu. Najsłabszym Porter z Browaru Tleń - 6,8%. Portery w przeglądzie najczęściej miały 9% alkoholu (dominanta), a średnia zawartość alkoholu w porterze w przeglądzie to 9,4% (mediana wynosi 9,5%)


Kiedy zaczynałem podsumowywanie przeglądu, polegające w znacznej mierze na kopiowaniu opisów z fanpage'a, założyłem kolejność chronologiczną. Po wielkim fakapie doszedłem jednak do wniosku, że skoro robię wszystko od nowa, to zrobię to lepiej. Tak oto Wielki Przegląd Porterów Bałtyckich jest alfabetyczny, według browarów. Zaczynamy!


Alternatywa z Rudy Śląskiej pośród wielu różnych klasycznych piw sięgnęła także po porter bałtycki. 10#1 to mocno stylowe podejście do tematu "bałtyka". Właściwie przyczepić się można tylko do wyglądu piany, która znika szybko jak gorol na Rudzie, bo samo piwo jest czorne jak grubiorz po szychcie. Pachnie słodkawo kojarząc się z ciemnymi owocami i rodzynkami w czekoladzie. W smaku pojawia się pieczony chlebek, karmel i kakao. Posmak jest gorzki i cierpki, jak relacje między mieszkańcami z dwóch stron Brynicy. No może nie aż tak gorzki;) Gryfne to piwo. Dupnąłbych se jeszcze. Moja ocena: 3,5/5.


10#1.1 ze Śląskiego Browaru Alternatywa to porter bałtycki, tu w wersji leżakowanej w beczce po szkockiej whisky. Piwo przesiąknęło beczką tak bardzo, że totalnie dominujące stały się tu bandaże. Ani takie z trupa, ani takie świeżo rozwijane. Takie nasączone jakimś lekarstwem. Piwo zupełnie nie przypomina podstawowej swojej wersji. Cechy porteru totalnie się schowały za tą torfowością. Nie jestem specjalistą, ale sprawny nos mógłby nazwać o coś zakażeniem. Mi się skojarzyło tylko z 100% peated. Niby spoko doznanie, ale tu chyba nie o to chodziło... Mumia w płynie. Moja ocena: 2,8/5


Grand Imperial Porter z Browaru Amber przez całe lata był jednym z pewniaków wśród polskich porterów bałtyckich. Potem przyszedł kraft i nieco zapomnieliśmy o porterach bałtyckich oraz o browarach, które jako pierwsze na swój sposób zaczęły sprzedawać nam coś innego. Czy słusznie potraktowaliśmy w ten sposób Granda? Po degustacji stwierdzam, że nie. To piwo wciąż zasługuje na uwagę, nawet abstrahując od jego dużej dostępności i przystępnej ceny. Jest to zdecydowanie klasyczne i zgodne z opisami stylu podejście do tego piwa. Pojawiają się nuty tostowe, karmelowe i ogólnie słodowe. W smaku pojawiło mi się skojarzenie z rodzynkami, a karmel płynni przechodzi w czekoladę. Piwo jest dość gładkie, niezbyt goryczkowe, sprawia wrażenie łagodnego i poukładanego. Może być takim na pierwszy kontakt ze stylem, wtedy szok nie będzie duży. Brak większej wyrazistości może być odebrany jako plus lub jako minus. Sprawdźcie sami. Mi smakuje! Ps.kiedyś miał lepszą etykietę. Moja ocena: 3,7/5.


Browar Bednary świętował tym piwem 5-lecie swojego istnienia, a ja świętowałem razem z nim. W szkle znalazł się premierowy Sinior Isidoro. Jak widzicie do wyglądu nie można się przyczepić, jest zdecydowanie bardzo ciemny, z dość jasną, niewielką pianką. W zapachu potężne zaskoczenie, bo dominuje poziomka, która świetnie się tu komponuje, ale też szybko zostaje zastąpiona przez gorzką czekoladę. Piwo jest wytrawne, niezbyt gorzkie. W smaku dominuje czekolada, a po ogrzaniu się uwypukla lukrecja i nuty owocowe. Bardzo przyjemny to porter, wypiłem z przyjemnością. Moja ocena: 3,5/5.


Wypuszczony na rynek w ekskluzywnej dużej butelce Imperialny Porter Bałtycki z Browaru Beerlab to nietypowe ujęcie tego stylu, gdyż z dodatkiem syropu klonowego. Imperialny, bowiem jego parametry to 24° Blg i 9,5% alkoholu. Piwo wygląda bardzo ładnie ze sporą pianą i brązowymi refleksami. Aromat pozbawiony jest agresji i słodyczy syropu klonowego. Na szczęście. Są tu raczej klasyczne: nuty słodowe, nuta karmelu, czekolada, kojarząca się z kawą paloność i ciemne owoce. Nawet w smaku syropu klonowego jest nie za wiele. Właściwie tylko większa słodycz piwa się z nim nieco kojarzy. Nie wynika ona zdecydowanie z samej gęstości, bo piwo nie jest jakoś bardzo pełne. Powiem więcej jest zaskakująco mało pełne, ale jest mięciutkie i puszyste, takie delikatne. To bardzo fajne piwo - solidne i klasyczne, szkoda że wyglądem i ceną obiecuje więcej, niż daje. Moja ocena: 3,7/5.


Oto mocarz od Birbanta z serii Birbant Klasyczny. Porter Bałtycki o ekstrakcie początkowym 24,5° Blg i zawartości alkoholu 10,2% jest rzeczywiście intensywny w klasyczny sposób. Dużo w nim gorzkiej czekolady, kawy i sporo karmelu. W tle pojawia się nuta lukrecji. Piwo jest mocno wytrawne i lekko drapie alkoholem, nieco więcej ciała mogłoby jeszcze lepiej ukryć jego zawartość. Smaczne to piwo, bez jakichś większych objawień, ale do spokojnego, smacznego wypicia. Polecam! Moja ocena: 3,5/5.


Czy bałem się Bojana Portera z Browaru Bojanowo? A czy dzik defekuje się w lesie? Nie za bardzo wierzę pozytywnym recenzjom, które zawierają sentencję "jak na tę cenę". Że za mniejszą smakowałby lepiej, a za większą mniej? Bojan Porter ma bardzo klasyczne parametry - 22° Blg i 9% alkoholu. Mój miał zasadniczą wadę, był za mocno wysycony, a przez to zdawał się być ostry w smaku - niekoniecznie alkoholowy, zbyt agresywny. a przez to dość trudny w odbiorze. Ma złożony smak, aczkolwiek jego komponenty pozostają bez szału - jest słodowość zbożowa i chlebowa, nutka kawy, karmel, ciut czekolady, wyraźna paloność na finiszu. Nie takie aż dobre to piwo, jak spodziewałem się po reakcjach w internetach, nie takie też złe, jak się bałem. Fajny przeciętniak, taka alternatywa dla koncernów. Moja ocena: 3,4/5


Deep Dark Sea to już klasyka Brokreacji. Do przeglądu trafiła podstawka, ale z terminem przydatności do 17.01.2018, a więc już zdrowo przeterminowana. Muszę przyznać, że jeszcze mi nigdy ta podstawka nie smakowała, jak tym razem. Dużo jest tu kakao, ciemnych słodów, wiśni i w ogóle suszonych owoców. W smaku dochodzi do tego mleczna czekolada, kawa zbożowa i ciut kawowej kwaskowości. Piwo ma bardzo puszystą może tylko ciut (ale naprawdę ciut) za niską pełnię. Moja ocena: 3,8/5


Deep Dark Sea Bourbon BA nie pozostawia wątpliwości, w jakiej beczce leżakowało piwo. Intensywna wanilia, mocna nuta kokosowa, sporo drewna - od razu myślimy o burbonie. Pod tym elegancko faluje czekolada, dryfuje nuta kawowa i unoszą się ciemne owoce. DDS kojarzy się tu z likierem, jest gładziutkie, aksamitne i poukładanie. Aż chciałoby się więcej! Brawo! Moja ocena: 4/5.


Czas na tegoroczną nowość - Deep Dark Sea Kirchwasser BA. Kirschwasser to destylat ze sfermentowanych czereśni, charakterystyczny dla Alzacji, Schwarzwaldu, ale też Szwajcarii, Austrii i Włoszech. I to od razu czuć w aromacie i smaku. Piwo jest potężnie czerwono-owocowe, jest tu masa wiśni i czereśni, w smaku pojawia się charakterystyczna dla nalewek pestkowość. Beczka dosyć ładnie zdominowała ten porter, nadając mu drewniany, lekko cierpkawy posmak. Do wiśnie dochodzi czekolada, Jest winnie, ciut kwaskowo (nawet dzikie skojarzenie się mi pojawia), nalewkowo. W posmaku wytrawne i lekko ściągające. Z jednej strony mocno zdominowane przez beczkę, jednostronne, z drugiej bezkompromisowe w dobrym tego słowa rozumieniu. Dobra beczka po prostu. Jestem za! Moja ocena: 3,7/5.


Beczka obeszła się z Deep Dark Sea Pedro Ximenez Sherry BA dość delikatnie. I to właściwie jedyny konkretny zarzut, jaki można mieć do tej leżakowanej wersji. Pojawiły się delikatne nuty drewniane, ciutkę winne i rodzynkowe. Do tego bardzo mocna czekolada, ciemne owoce i pieczona skórka chleba. Za mało ta beczka wniosła, a bazowe piwo chyba nieco straciło na tym leżakowaniu. To wciąż fajne piwo, ale ze wszystkich opisywanych pięciu jest najmniej ciekawe. Moja ocena: 3,4/5.


Deep Dark Sea leżakowane w beczce po czerwonym winie jest najbardziej zaskakującą wersją tego piwa. Z jednej strony beczka wniosła nietypowe akcenty, a z drugiej mocna podstawa piwa interesująco z tym współgra. Mamy więc winną kwaskowość, cierpkość i ściąganie. Są też wynikające z tego czerwone owoce. Z drugiej strony mocna gorzka czekolada, dobra pełnia i gładkość przywodzące na myśl nalewki wiśniowe. Mariaż - jak wspomniałem - jest ciekawy, sprawia że piwo jest wielowarstwowe i bardzo, bardzo smaczne. Moja ocena: 4,1/5.

Podsumowując zestaw Deep Dark Sea:
Red Wine > Bourbon > Kirschwasser = Podstawka > Pedro Ximenez


Ten tu Porter Bałtycki z poznańskiej Brovarii to prawdziwa perełka, bowiem piwa z tego browaru poza Poznaniem są właściwie niedostępne. Tym razem wersja bourbon barrel aged. Piwo jest pięknie zbalansowane. Beczkowość tu jest mocna, ale zdecydowanie bardzo dobrze wkomponowana w całe piwo. Gorzka czekolada, karmel, pieczona skórka chleba i kawa zbożowa mają więcej miejsca dla siebie, a przyjemna wanilia, drewniane nuty spod których wychodzi łagodny kokos. W posmaku pojawiają się ciemne owoce. Bardzo przyjemna jest tu łagodność ciała, miękkość i puszystość. Sprawiają, że piwo gładko przepływa przez usta i gardło. 9% jest niewyczuwalne. Moja ocena: 4,2/5.


Druga fikuśna baryłkowata butelka kryje bowiem jego wersję leżakowaną w beczce po rumie. To jest przesmaczne. Choć przesiąknięte beczką na wskroś, zachowało cechy bałtyckiego porteru. Jest więc spora słodowość przejawiająca się w gorzkiej czekoladzie, nuta kawy Inki, karmel, toffi. No ale przede wszystkim, zarówno w aromacie, jaki i smaku, jest potężna wanilia z melasą. W smaku pojawia się destylatowe drewno wprowadzające ostrość i intensywność. Ciało jest średnio, a piwo zachowuje fajny balans między słodową słodyczą i wytrawnością. Moja ocena: 4,0/5. Ps. do lodów o smaku słonego karmelu taki intensywny, charakterny porter pasuje jak ulał. W Brovarii potrafią robić dobry porter bałtycki! No i ta butelka!


Oto porter, który chronologicznie pojawił się w przeglądzie jako ostatni, choć paradoksalnie jest najstarszym porterem ze 120 opisanych. Przed wami litrowa butelka Porteru Grudniowego z Browaru Ciechan. Termin przydatności do spożycia to 2016 rok. Muszę przyznać, że czas obszedł się z tym porterem bardzo dobrze. 22° Blg i wyciągnięte z tego 9% alkoholu poszło w bardzo przyjemną stronę i utleniło się idealnie. Dominują tu - zarówno w aromacie, ale w smaku nawet mocniej - wiśnie, wiśnie w czekoladzie i gorzka czekolada. Zapach może nie jest ultra intensywny, ale bardzo przyjemny i klasyczny. W smaku jest zdecydowanie wytrawnie, głównie dzięki potężnej gorzkiej czekoladzie. W posmaku dochodzą tu jeszcze śliwki i suszone owoce, a całość kompozycji jest bardzo przyjemna. Piwo jest wysycone poniżej średniej i bardzo gładkie. Dzięki temu piło się je nam bardzo dobrze. Obawiałem się tej litrowej butelki, ale okazało się, że spokojnie sobie z Gosią poradziliśmy, a i jej bardzo odpowiada taki porter. Super sprawa taki leżaczek. Moja ocena 4,1/5.


Porter Noster Bourbon Barrel Aged, czyli ubiegłoroczny kraft roku Czarnej Owcy. Już zapach, w którym dominuje miażdżąca wanilia, sprawia, że uśmiecham się jak Piotr Żyła sprzed depresji. Jest bardzo mocna, ale po chwili dochodzą do głosu kolejne nuty - czekolada, karmel i ciut kokosa. W smaku znów pierwsze skrzypce w wykonaniu poukładanych nut beczkowych, gorzka czekolada i ciemne owoce (borówki). Piwo ma świetną pełnię (nie za dużą, absolutnie nie za małą), głębię i jednocześnie jest bardzo pijalne. Kawał świetnego piwa! Moja ocena: 4,3/5.


Porter Noster z Czarnej Owcy tym razem Calvados BA. Calvados to brandy destylowane z cydru , charakterystyczne dla regionu Calvados w Normandii. Podświadomie chciałem, by był to najciekawszy z trzech porterów i niestety się nie udało. Rozczarował mnie szczególnie aromat tego piwa - sporo gorzkiej czekolady, trochę drewna, trochę kawy zbożowej i w sumie nic więcej. W smaku dzieje się więcej, ale wciąż oczekiwania miałem większe, szczególnie bo wersji burbonowej. Tu jest najwyższa paloność, masa czekolady, alkohol najbardziej wyczuwalny z tych trzech BA. Niby fajne piwo, ale kompletnie bez pazura. Do zapomnienia niestety. Moja ocena: 3,6/5.


Browaru Czarna Owca po raz trzeci, czyli Porter Noster w wersji leżakowanej w beczce po koniaku. Wygląd nie budzi żadnych zastrzeżeń, bardzo obficie i ładnie. Niestety zapach w pierwszej nucie niesie wyraźny alkohol, szczęśliwie kojarzy się szlachetnie z dobrym trunkiem, mniej szczęśliwie, że szybko zaczyna przenikać się z farbą emulsyjną. Ten drugi zapach gdzieś później ulatuje. Jest też bardziej niż wyraźna lukrecja. Piwo ma bardzo fajną pełnię z lekko gryzącym alkoholem. W smaku pojawiają się mocna czekolada, kakao, cukier brązowy i nuta kawy. Pojawiają się retronosowo w aromacie nieco przykrywając później nieprzyjemne nuty w nim. Piwo najbardziej skojarzyło mi się z alkoholowymi cukierkami. Liczyłem na więcej. Moja ocena: 3,6/5.


W czasie Baltic Porter Day swoja premierę miał Porter Noster w wersji double barrel BA. To porter bałtycki leżakowany najpierw w jednej beczce - po calvadosie, a następnie w drugiej - po burbonie. Z połączenia tych mocy powstał Kapita... Powstał trunek, przy którym zastanawialiśmy się ze współpijącymi, czy aromat to jabłka z Calvadosu (to wszak destylowany cydr/jabol) czy emulsja z Castoramy. Nie był to tak źle kojarzący się zapach, jaki napotkałem kiedyś z Kubą Niemcem w zapomnianym przeze mnie piwie na Grodzkiej 15 w Lublinie, ale i tak nie przystawał do potencjalnej sztosowości Porter Nostera. Koniec końców efekt nie podoba mi się i spożywania nie należało do większych przyjemności. Wszystko co ewentualnie dobre w tym piwie było, pod tą emulsją się skryło. Moja ocena: 2,9/5.

Krótkie podsumowanie Porter Nosterów: Bourbon > Cognac = Calvados > Double Barrel


Czas na dobrze odleżakowanego Portera Bałtyckiego z Deer Beara (termin spożycia do 23.03.2017, więc pierwsza i jedyna warka tego piwa). Piwo zostało uwarzone wspólnie z Mariuszem Bystrykiem, którego musicie pamiętać z nieGrandChamiona 2018. W takim stanie piwo jest świetne, bardzo gładkie i poukładane. Mleczna czekolada miesza się tu z paloną kawą, fajnymi orzechami. W smaku dochodzi jeszcze stylowy karmel. Może nie jest super intensywny porter, ale na pewno jest klasyczny i mi smakował. Zupełnie nie pamiętam, jaki był kiedyś, ale średnio go wspominam. Teraz był bardzo fajny! Odleżakowanego polecam! Moja ocena: 3,7/5.


Oto Porter z Gniezna, pierwsze piwo z Dobrego Browaru w Gnieźnie, które przepłynęło przez moje gardło. To w dodatku wersja leżakowana w beczce po koniaku Martell. Piwo ma bardzo ładną etykietę z niedźwiedziem grającym na dudach. Etykieta nawiązuje do eksponatu z muzeum gnieźnieńskiego, kufla z takim niedźwiedziem właśnie. Piwo wygląda w porządku, może poza szybko opadającą pianą, ale w przypadku piw beczkowych nie powinno to dziwić. Nuta beczkowa pojawia się delikatnie w zapachu, a znacznie mocniejsze są zboże, ciemne owoce, czekolada i karmel. Destylat dość mocno objawia się w smaku, spychając na drugi plan czekoladę, karmel i lekką nutę palonej kawy. Piwo przez to jest intensywne, a dla niektórych (np. Gosi) może być ostre, a przez to kojarzyć się alkoholowo. Ja tego problemu nie miałem na szczęście. Dla mnie to bardzo smaczne piwo, w którym może delikatnie brakło balansu, ale też dzięki temu może znaleźć fanów wśród miłośników piw leżakowanych. Moja ocena: 3,7/5.


Na Silesia Beer Fest udało mi się upolować Black Pearl z Dukli. Porter bałtycki w wersji Chattanooga Whiskey BA. Czarna Perełka okazała się być bardzo dobrym piwem, w którym beczka została zaznaczona, ale nie zdominowała podstawy. Jest więc czekolada i kakao, ale też sporo wanilii i delikatna beczkowość, która przywodzi na myśl destylat. Piwo jest gładkie i bardzo przyjemne. W smaku ciemne słody, gorzka czekolada, słodkawa wanilia. Bardzo to piwo pijalne, dość złożone i zbalansowane. Moja ocena: 3,8/5.


Komes Porter z Browaru Fortuna to zawsze taki pewniak. Stoi sobie na pobliskich stacjach benzynowych, czasem tak długo, że można wyhaczyć po terminie, smak jest raczej pewny, jakość potwierdzona nagrodami, które mają znaczenie w piwnym świecie... Otwierałem go bez obaw. Pierwszy raz nie tyle nawet mi nie smakował, co zwyczajnie go nie dopiłem. Piany nie było, jak na coca coli. Już w zapachu było coś nie tak, ale dopiero mocny alkohol w smaku sprawił, że mi się go szybko odechciało. Piwo było wodniste, drapiące w gardło, z posmakiem kawowej lury i popiołu na finiszu. Po kilku łykach poszło "do kranu". Fatalna wpadka. Moja ocena: 2/5.


Komes Porter Malinowy z Fortuny daje to, co zapowiada. Smakuje i odpowiada mi to połączenie gorzkiej czekolady i malin. Ma odpowiednią konsystencję, niskie nagazowanie, jest lekka pikantność dodatku chilli, a na finiszu nuta kawy. Wanilii nie wyczułem, ale szczerze - nie brakowało mi jej. Znów mi to piwo smakowało. Podobnie jak za pierwszym razem. Co prawda mniej tu porteru, a więcej maliny. Gosi smakowało bardziej, bo samemu musiałbym to pół litra męczyć. Jej skojarzyło się ze słodziutkimi konfiturami. Moja ocena: 3,6/5.


Komes Porter Bałtycki Sherry Oloroso z Browaru Fortuna to kolejna limitowana wersja klasycznego porteru. Sherry Oloroso było oczywiście leżakowane nie w beczce po sherry, ale z wiórkami po beczce. To kolejne bardzo pozytywne zaskoczenie, choć wcale nie miałem wobec niego niskich oczekiwań. Na plus zaliczam mocne akcenty wiśniowe i drewniane. Nie są mocno zniuansowane, ale dobrze komponują się ze słodowym ciałem, gdzie prym wiodą gorzka czekolada, ciemne pieczywo i lekko palona kawa. Nuta alkoholu się pojawia, ale przypomina czekoladki wiśniowe z alkoholem, więc skojarzenie jest przyjemne. Moja ocena: 3,7/5.


Jeszcze końcem października udało mi się wypić Komesa Porter Bałtycki Płatki Dębowe (beczka po sherry oloroso) z Fortuny, już bardzo grubo po terminie przydatności. Sami musicie sobie odpowiedzieć, na ile ta recenzja jest pomocna. Piwo bowiem ma wyraźne ślady utlenienia, w niedobrą stronę. Zarówno w aromacie jak i smaku pojawia się nuta tekturowo-kurzowa. Taki zakurzony karton. Poza tym wyraźne już w aromacie jest drewno, ciemne słody, karmel, kawa i orzechy. Piwo zdecydowanie idzie w stronę wytrawną, ale to utlenienie jednak jest zbyt męczące. Moja ocena: 3,2/5.

Krótkie podsumowanie Komesów: Sherry Oloroso > Malinowy > Płatki Dębowe > Podstawka


Na zdjęciu widzicie Double Dybuka z lubianego Browaru Golem. To jak zwykle w tym browarze zdecydowanie nieklasyczne podejście do tematu ciężkiego porteru. Imperialne (24° Blg) żytnie piwo z dodatkiem soli. I to nie są dodatki homeopatyczne. Co z tego wynika? Piwo jest bardzo gęste w odbiorze oraz ma śliską, aksamitną teksturę, którą potęguje jeszcze niskie wysycenie. Pomimo stosunkowo niewielkiego odferementowania (9% alkoholu) kompletnie nie ma w nim odczucia słodyczy. Wręcz przeciwnie czekolada w smaku zdaje się być gorzką, pojawia się mocne kawowe palenie, łupinki słonecznika, śliwki w czekoladzie. Bardzo mi smakuje i gorąco polecam, ma świetny stosunek ceny do jakości! Moja ocena: 4,2/5.


Double Dybuk, jedno z najbardziej lubianych piw Golema, został wlany do beczki po whisky Laphroaig. Butelka jest ciut po terminie przydatności. Zacznę od tego, że piwo mnie jednak rozczarowało. Agresywna beczka poszła w mocny bandaż - to oczywiście nie zarzut, bo czego innego się spodziewać, po takiej beczce? Chodzi o to, że jest niewiarygodnie płaskie. Spod drewnianego bandaża wychodzi tylko intensywna popiołowość i posmak tytoniu. Cała potężna podbudowa słodowa sprowadza się właściwie do tego, że piwo jest oleiste i popiołowo-apteczne. Znacznie lepiej je wspominam. Gdy piłem pierwszy raz, było o wiele bogatsze. To tu jest męczące w połowie małej butelki i niezbyt satysfakcjonujące. Jak ciekawostka niezbyt, a jako porter to słabo. Moja ocena: 3,3/5.


Double Dybuk Bourbon - 4R to jedno z tych piw, które nie znalazłyby się w przeglądzie, gdyby nie wielki fakap. To wersja leżakowana w beczkach po burbonie Four Roses. Piwo zdecydowanie zaskoczyło! Ale niestety praktycznie całkowitym brakiem wpływu leżakowania w beczce na piwo. Trudno było się nim doszukać większych nut beczkowych. Było za to bardzo dużo paloności, potężne ilości kakao i bardzo przyjemna, choć delikatna słoność i wiążąca się z tym śliska tekstura piwa. Samo piwo bardzo smaczne i w porządku, rozczarowanie wynika bardziej z braku obiecanej beczkowości. Moja ocena: 3,5/5.

Krótkie podsumowanie porterów Golema: Podstawka > Bourbon - 4R > Laphroaig.


Browar w Grodzisku wraca do starej receptury i warzy górnofermentacyjny miks porteru i piwa grodziskiego, czyli wędzonego. Czy Grodziski Porter w ogóle mógł się nie udać? Tylko pod jednym warunkiem, że ktoś nie lubi piw dymionych. Ale i tak nuta dymiona nie przykrywa pozostałych aromatów i smaków, a jest zgrabnie wkomponowana w piwo. Najwięcej tu czekolady i kawy zbożowej. W czasie picia pojawiają się jeszcze nuty suszonych owoców. Dużym plusem piwa jest jego puszystość i aksamitność. Bardzo fajne to piwo, nie jakiś majstersztyk - bo połączenie porteru i wędzenia ma znacznie większy potencjał, ale do przyjemnego spożycia i powtórzenia. Moja ocena: 3,6/5.


Imperialny portrer bałtycki z Browaru Hajer - tym razem bez śląskiej gryfnej nazwy, a po prostu Imperial Porter. 24° Blg i 8% alkoholu. Piwo wygląda przepięknie, jedno z najładniejszych porterów w przeglądzie. Bardzo ciemny, gęsty i z genialną ultradrobną, ciemną, a przede wszystkim trwała pianką. Pewnym zaskoczeniem było to, że mimo wszystko słodycz w piwie jest bardzo umiarkowana, a dominują potężne ilości czekolady deserowej. W smaku gładkiej teksturze towarzyszą ciemne słody, pumpernikiel, skórka chleba i nuty karmelu. Finisz jest poukładany - balansuje między wytrawnością i słodyczą. Bardzo poukładane i smakowite to piwo. Polecam! Moja ocena: 4.0/5.


Jak widzicie Imperial Porter Bourbon Barrel Aged wygląda przepięknie, to piana jest bardzo ciemna, gęsta i drobniutka. Piwa piję zawsze dość ciepłe, to stało na blacie w kuchni przez kilka dni i pomimo tego aromat nie powalił. Wpływ beczki był raczej subtelny, ale też dzięki temu pięknie wyeksponowała się godna podstawa piwa, a konkretniej masa czekolady. W smaku już wynagradza mocniejszym muśnięciem wanilii, beczkowym drewnem i przyjemnym pumperniklem. Piwo jest gładkie i nisko nasycone, przez to pije się bardzo szybko. W nomenklaturze szkolnej czwórka. Moja ocena: 4,0/5.


Imperial Porter Islay Whisky Barel Aged nie zaskakuje. "Pierwszy nos" to właśnie charakterystyczny aromat spalonej elektroniki, ewentualnie bandaża. Jeśli ktoś nie wie, o co chodzi, polecam to piwo, ono dość dobrze definiuje torfowość. Spod tego mocnego zapachu wydobywa się nutka czekoladowa, ale jest skutecznie przykrywana. Torf rzadko bierze jeńców. Ok, smakujemy... W smaku nie jest już tak dominujący, tu wychodzi więcej bazowego piwa - wspomniana czekolada, śliwka i ogólnie ciemne słody. Znów jest mega gładko, choć ta wersja sprawa wrażenie nieco mniej pełnej. Tu też alkohol bardziej mnie rozgrzewa niż w wersji podstawowej i Rum BA, choć zupełnie nie mam wrażenia ani beczki, ani whisky. Tu rządzi i dzieli torf. Może i jedno-, może dwuwymiarowe to piwo, ale za to bardzo smaczne! Moja ocena: 3,7/5.


Imperial Porter Rum Barrel Aged bucha potężnym czekoladowym aromatem, za nim pojawia się nuta szlachetnego alkoholu. Ładnego - początkowo dominuje w nim wanilia, później dochodzi kokos. Wraz z piciem te beczkowe akcenty są coraz mocniejsze. Tekstura piwa jest śliska, jest bardzo oleiste i nisko nasycone, co ładnie że sobą gra. Słodkie ciałko jest kontrowanie przez raczej wytrawny posmak. Pyszka! Bardzo dobre piwo. Moja ocena: 4,2/5.

Podsumowując - dla mnie: Rum > Bourbon = Podstawka > Islay Whisky


Ezoteryczne Szuwary z Browaru Harpagan to cherry porter, ale nawet dodatek mrożonych wiśni nie ukrył faktu, że to potężny porter bałtycki - 24° Blg oraz 9,5% alkoholu. Zapach to ciekawe połączenie wyraźnych wiśni oraz gorzkiej czekolady. W smaku skojarzyło mi się to z takimi cukierkami nadziewanymi alkoholem. Właśnie ten alkohol pojawia się w posmaku, ale wcześniej zarejestrowałem sporo czekolady, nutę kawki i lekką kwaśność wiśni. Piwo jest charakterne, dość ostre, rozgrzewające i jak dla mnie zbyt wiśniowe. Może to kwestia ułożenia. Jest smacznie, ale czuję, że z czasem może być znacznie lepsze. Moja ocena: 3,8/5.


To piwo pojawiło się w przeglądzie z uwagi na Wielki Fakap, który wydłużył prace nad wpisem o ponad miesiąc. Jan Chmieweliusz Ardmore Barrel Aged pochodzi z projektu piw leżakowanych Browaru Hopium. Bardzo charakterne i intensywne to piwo. Już pierwszy niuch daj to, co obiecuje - torfowe akcenty whisky, nieco asfaltowe, bardzo mocno wędzone, ale też nie przykrywające wszystkiego. Jest czekolada, śliwki w czekoladzie, spora gorycz chmielowa, duża pełnia, leciutkie alkoholowe gryzienie. Przede wszystkim jest jednak potężny kop w ryj, bo to piwo nie bierze jeńców. Na mnie zrobiło bardzo dobre wrażenie, ale uważaj - nie jest dla każdego. Moja ocena: 4,0/5.


Porter Podbity Śliwką z Browaru Jabłonowo był dla mnie przez długi czas wyrzutem sumienia. Nie piłem go, choć jest dość szeroko dostępny, stosunkowo niedrogi i zbierał bardzo pozytywne recenzje. Porter bałtycki z dodatkiem wędzonej śliwki jest obłędnie dobry. Śliwka jest wyraźna i choć nuty dymu i wędzenia są mocne, to śliwka pachnie, i potem w smaku się to potwierdza, jak świeżutka. To bardzo ciekawe połączenie śliwkowej słodyczy i wytrawności dymu i gorzkiej czekolady. Wędzonka w smaku jest typowo ogniskowa, w tle dochodzą nuty popiołu. Jest fajna kawowa paloność i rodzynkowy akcent. Piwo jest pyszne, pięknie wydane i... czego jeszcze chcieć? Niezła dostępność i atrakcyjna cena czynią z Podbitego łakomy kąsek. Polecam! Moja ocena: 4,3/5.


Ten porter zabrałem kiedyś w góry i o dziwo pity do śniadania w pięknym miejscu nie zrobił na mnie zbyt dobrego wrażenie. Ale tym razem to co innego… Oto Porter 22 z zawierciańskiego Browaru Jana. 22 oznacza tu gęstość początkową brzeczki, która następnie odfermentowała do 8,8% alkoholu. Agresywnie nalane zwieńczyło się pianą większą, niż bym się spodziewał, ale ogólnie wygląda bardzo ładnie. Aromat mnie zachwycił - porter ten pachnie jak powidła śliwkowe ze świeżo odkręconej krauzy, wymieszane ze śliwkami w czekoladzie. W smaku pełnie jest odpowiednia, nie za duża i to gładkość piwa jest jego dużą zaletą. W tle pojawiają się nuty pieczonej skórki od chleba i karmelu. Bardzo fajne to piwo, ładnie poukładane, złożone i łagodne. Szczerze polecam! Moja ocena 4,0/5.


Jastrzębski Porter Browaru Jastrzębie piłem po raz pierwszy na Rybnickim Zalewie Dobrego Piwa, ale tam nie robiłem żadnych notatek, więc gdy nadarzyła się okazja, to do niego wróciłem. Co ciekawe został wybrany najlepszym piwem tamtego festiwalu. Piwo ma 22° Blg i uzyskano z tego 7,9% alkoholu. Aromat i smak zdradzają klasyczne podejście do stylu, choć paloność jest mocno wyczuwalna. Piwo jest karmelowe, leciutko kakaowe, przyjemnie orzechowe. Ogólnie jednak bardzo delikatne w doznaniach. Średnia pełnia tu pasuje, a piwo jest dość dobrze zbalansowane. Mocno przeciętne jednak i nie zapadające w pamięć. Moja ocena: 3,5/5.


Czas na Portera z nieistniejącego od 2013 roku Browaru Konstancin. Piwa pod marką Konstancin produkuje dziś Browar Czarnków, który kupił i rozmontował Konstancina. Jak widzicie piwo wygląda bardzo zacnie. W aromacie dominuje mocna gorzka czekolada, a towarzyszy jej lekki sos sojowy. Porter jest bardzo gładki, aksamitny. Duża pełnia i niskie wysycenie pasują do porteru a mi odpowiada. W smaku mocno zbożowy, czekoladowy i ciemnoowocowy. W tle pojawia się niewielki alkohol (tylko 8,3% przy 24° Blg), ale bardziej zaskakuje niż przeszkadza. Fajne to piwo, nie jakieś super ekstra, ale z odpowiednią dystrybucją mogłoby zdobyć sporą popularność. Moja ocena: 3,9/5. Browar Czarnków napisał mi, że Porter jest już drugi sezon na rynku. Wypuszczany jest w okresie późnej jesieni/zimy. W tym roku była także wersja Bourbon Barrel Aged (bardziej limitowane), ale to już wiedziałem, bo piłem go wcześniej. Oto on...


Jeszcze do niedawna nawet nie wiedziałem o istnieniu tego piwa, a tu takie pozytywne zaskoczenie (niepierwsze) w czasie Przeglądu Porterów Bałtyckich... Uwarzony w Czarnkowie Konstancin Bourbon Barrel Aged Porter już od samego początku cieszy oko potężną i trwałą pianą oraz ciemną barwą. Aromat to połączenie wanilii, lekkiego kokosa i niesamowicie intensywnej czekolady. W smaku pojawiają się dodatkowo nuty palone i lekko podwędzane, wychodzi śliwka, a piwo jest bardzo gęste, puszyste i przez to przyjemne. Pomimo odczucia słodyczy na końcu pojawia się większa paloność i gorycz. Kapitalne jest to piwo! Moja ocena: 4,4/5.


Porter Warmiński z Browaru Kocz... Kormoran rzecz jasna to jeden z najbardziej klasycznych i powszechnie lubianych porterów bałtyckich. Dwukrotnie nagrodzony medalem European Beer Star, konkursu, którego nie trzeba się wstydzić. Wygrzebałem go z szafy, ale nie jest jeszcze przeterminowany, więc znalazł się tam niedawno. Czy jest to dobry porter? Jest nawet bardzo dobry! Choć to bardzo klasyczne podejście do "bałtyka", to imponuje złożonością. Prym wiedzie gorzka czekolada, jest kakao, wytrawna nuta palona, kawa zbożowa i pieczony chleb. Bardzo fajne jest to, że wraz z piciem, które nie trwa zbyt długo, pojawia się posmak wiśni w czekoladzie. Czemu nie trwa zbyt długo? Bo świetnie balansuje między pełnią, a wytawnością i lekkością. Jest przy tym gładki i znika ze szkła ekspresowo. Bardzo polecam! Zresztą wiecie to już od dawna. Browarze Kormoran, nie przestawaj! Moja ocena: 3,9/5.



Czy przegląd byłby kompletny bez Imperium Prunum z Kormorana? Nie sądzę. To piwo to jeden z dwóch pierwszych polskich sztosów. Piw, które sprawiły, że serca beergeeków zabiły szybciej. Ja miałem to szczęście, że w czasie Baltic Porter Day w spróbowałem w Białej Małpie edycji 2019 oraz leżakowanej rok w multitapie wersji 2018. Podobnie jak rok wcześniej wersja tegoroczna wysyła w leżakowy niebyt warkę ubiegłoroczną. Może i sos sojowy nie wyszedł jakoś mocno, ale piwo było kompletnie zdominowane przez kompot z suszonych śliwek. IP AD 2018 przywołuje obraz świąt Bożego Narodzenia, aż chciałoby się zjeść grzybowej. Piwo jest bardziej wędzone i wytrawne w odczuciu. Świeży natomiast jest zdecydowanie ładniej poukładanym piwem, z zaznaczonymi cechami typowymi dla bałtyka - czekoladą, kawą, śliwkami w czekoladzie, chlebową słodowością i wynikającą z aspektów słodowych pełnią. Wędzonka jest też silna, ale wespół z suszonymi śliwkami nie przykrywa kompozycji. Zeszłoroczne Prunum to wciąż bardzo dobre piwo, ale zdecydowanie zbyt jednowymiarowe. Świeże bije je na łeb. Jest pełne, gładkie, doskonale zbalansowane. Odpowiednio wyleżakowane jest idealne do picia pomimo aż 11% alkoholu. Nie ma co trzymać go w piwnicy. Moja ocena 2018: 3,9/5; moja ocena 2019: 4,3/5.


Czasem jest tak, że abordaż wejdzie za bardzo i okaże się, że piwo źle zniosło rejs na odległe wyspy. Tak się stało z porterem bałtyckim od Kraftwerków. Jolly Roger Whisky BA nie okazało się tak dobre, jak RUM BA blisko 3 lata temu. Jaki jest jego problem? Otóż już na etapie wąchania piwo zdaje się być zepsute i nawet dość mocna nuta waniliowa i beczkowa nie jest w stanie tego przykryć. W smaku wyraźna jest kwaskowość, gdyby nie była tak intensywna, to możnaby ją pewnie połączyć z kawą, bo i ta jest w tle. Poza tym w czasie picia wychodzą na jaw nuty miodowe, które mocno kojarzą się z utlenieniem. Wyraźnie nieudana warka piwa (30-05-2020). Polecam omijać, a szkoda. Kraftwerkowi piwa beczkowe ostatnio wychodziły. Moja ocena: 2,2/5.


Kujawskie Porter z Browaru Krajan jest jednym z tych piw, które trafiło do mnie już mocno odleżakowane i - nie bójmy się użyć tego terminu - przeterminowanie. Wyciągnąłem go z przekonaniem, że będzie fatalne. Szczęśliwie bardzo się pomyliłem! Określiłbym to nawet mega zaskoczeniem! Ma 18,1°Blg i 9% alkoholu. Zarówno w aromacie, jak i smaku jest bardzo dużo czekolady, pieczona skórka chleba, karmel, a spod tego ładnie wychodzą ciemne owoce. Bardzo klasyczne podejście do tematu i niezwykle smaczne. Ciała mogłoby być więcej, ale przy takim odfermentowaniu chyba nie można było się go spodziewać. Konsystencja jest za to bardzo puszysta i delikatna. Dość wytrawny finisz ładnie pasuje do tego piwa. Bardzo klasyczne piwo, które najwyraźniej dobrze się starzeje.Polecam nie wyciągać za szybko z piwniczek! Moja ocena: 4,0/5.


Dawne Bractwo Kurkowe Porter to mocniejsza wersja porteru Browaru Krajan z Nakła nad Notecią. Nie ma się specjalnie nad czym rozwodzić. Piana szybko znika, jak z coca-coli i zapach też z nią się kojarzy. Już w aromacie zdradza wielką słodycz, która wykręca kubki smakowe w ustach. Karmel, cukier, słodycz. W tle pałęta się pieczona skórka od chleba, która jest jedynym pozytywem tego piwa. Ciężkie i męczące. Polecam, ale omijać! Moja ocena: 2,3/5.


Książęce Porter to pierwszy porter bałtycki, którego nie wypiłem w czasie przeglądu (chronologicznie, nie w tym opisie). Ba. Wylałem po 4-5 łykach. No remorse, no regret, jak śpiewał James H. Wygląd myli, piwo jest okrutnie słodkie, wręcz ulepkowato cukrowo-karmelowe. Karmel, cukier, cukier, karmel, poza tym pustka. To powinni podawać przy badaniu krzywej glikemicznej. Gdybym wypił całe, prawdopodobnie zapadłbym w śpiączkę hiperglikemiczną (wymyśliłem to, jest takie coś?). Nie polecam. Moja ocena: 1,8/5.


Ten porter przyjechał do mnie paczką z Poznania. Nawet nie wiedziałem, że taki istnieje. Z samym browarem zresztą zetknąłem się tylko raz, na festiwalu - w Poznaniu zresztą. Oto Largus Porter Bałtycki z Browaru Largus. To taki porter, który jasno pokazuje, że nie smakują wszystkie portery;) Aromat jest dość słaby, określiłbym go jako bieda gorzko-czekoladowy, niczym tabliczka wąchana przez sreberko, z nutką suszonych owoców. W smaku jest dość klasycznie, lekko czekoladowo, lekko słodowo, ogólnie lekko nijako. To wszystko czyniłoby z niego słabego średniaka, gdyby nie alkohol, który dość szybko zaczął wychodzić i gryźć w przełyk. A tak to jeden z porterów do zapomnienia. Moja ocena: 3,0/5.


Rzutem na taśmę do przeglądu trafiło najnowsze piwo Browaru Łańcut. Wypity przeze mnie w Absurdalnej Podbipięta to imperialny porter bałtycki bourbon barrel aged. Piwo ma brązową barwę, choć pod mocne popołudniowe słońce wyglądało nieszczególnie apetycznie. Zapach jednak rozwiewa wszelkie wątpliwości. Jest aromatyczna miazga - bardzo dużo wanilii, troszkę wychodzącego spod niej kokosu, nuta drewna, suszone owoce i karmel. W smaku jest słodko, nie bardzo zalepiająco, ale jednak to team słodyczka. W smaku elegancka i ułożona beczka wiedzie prym, ale nie jest w stanie przykryć daktyli (jak ja je lubię w piwie), praliny i karmelu. Rewelacyjne, absolutnie degustacyjne piwo. Gorąco polecam! Moja ocena: 4,3/5.


"Dzik jest dziki, dzik jest zły. Dzik ma bardzo ostre kły" Sus Scorfa (Dzik euroazjatycki) to imperialny porter bałtycki z browaru Pałacyk Łąkomin. Na zdjęciu w trzech wersjach - od lewej to leżakowana w beczce po miodzie pitnym, w beczce po rumie i w beczce po Jacku Danielsie. Każda ma 25° Blg i 11% alkoholu. Bardzo chciałem wypić jednocześnie, a okazją było spotkanie towarzyskie, bo sam bym poległ. Po kolei... Sus Scrofa In Dolio a Melle Politi Maturata (Mead BA) okazał się bardzo fajnym piwem z mocną beczką i wyraźnymi akcentami miodowymi, które nie dominują kompozycji oraz akcentami drewnianymi. Podstawą są czekolada i kawa. Gosia twierdzi, że jest alkoholowe, ale dla mnie to tylko skojarzenie z drewnem po destylacie. To raczej ona ma rację, ja nie wyczuwam alkoholu, dopóki nie jest totalnie ordynarny. Finisz jest ostatecznie bardzo łagodny, a piwo bardzo grzeczne. No i smaczne. Moja ocena: 3,7/5.


Sus Scrofa in Caribaeis (Rum BA) jest najbardziej ostrym i agresywnym z tych trzech piw. Rum jest totalny niczym opozycja w sejmie lub zidiocenie rządzących; objawia się kukułką i wanilią. Pachnie i smakuje przez to słodko. Słodowość czkoladowa i kawowa zepchnięta do defensywy jak kulawa Barcelona (to była decydująca faza LM). Efektem jest ciekawe i złożone piwo. Moja ocena: 3,8/5.


Sus Scrofa in Occidente Fero (Jack Daniel's BA) to dopiero beczkowa miazga, już z daleka wiadomo, że to whiskey, tak intensywnie pachnie charakterystyczną wanilią i beczką. Poza tym mocna czekolada, cappuccino, chlebowa słodowość. Jest najbardziej gładki z tych trzech, aksamitny, likierowy, gęsty w odbiorze. Najintensywniejszy i najbardziej złożony. Moja ocena: 4,2/5.


Krótkie podsumowanie trzech Dzików: Mead = Rum < Jack Daniels.


Do pewnych porterów trzeba dojrzeć. Mawiają, że Argus Porter warzony przez Browary Łódzkie musi dojrzeć do picia i być może mają rację. Ja piłem takiego przywiezionego kilka dni wcześniej z Dilda. I jak? Najbardziej rzuca się w tym piwie metaliczność. Metal, potem przychodzi dominująca nuta karmelu i palona skórka chleba. W smaku kojarzy się z coca-colą. To kolejne piwo, którego słodycz jest tak duża, jak tego kiepawego napoju. Duuuużo cukru. Chciałem wylać to piwo, ale nie chciało mi się wstawać i... dobrze zrobiłem, bo gdy metaliczność wywietrzała, to pojawiła się wiśnia, która sprawiła, że piwo stało się pijalne. Słabe, ale pijalne. Tyle wygrać. Ja rozumiem, że to ekstremalnie tanie piwo. Najtańszy porter na rynku, a może i na świecie;) No ale szanujmy się. Leżakowanie na ślepo, bo któraś warka może być lepsza, to jednak sport ekstremalny, a piwo znacznie częściej jest fatalne niż do wypicia. Moja ocena: 2,2/5.


Z niższych półek trafia do przeglądu Porter Łódzki z Browarów Łódzkich. Nie ukrywam, że do tej pory nie piłem jeszcze takiego Łódzkiego, który by mi smakował. Ponoć źle trafiałem. Okazuje się, że mogę trafić dobrze, co pokazuje poniższy przykład. Piwo nie prezentuje się wybitnie, piana sycząc znika i tyle ją widzieli. Niemniej jednak piwo bardzo fajnie się poukładało (jest oczywiście w terminie) i poszło w nuty wiśniowe i śliwkowe. Nawet jeśli to utlenienie, to o takie utlenienie nam właśnie powinno chodzić w leżakowaniu mocnych piw. Jest przyjemna czekolada, kawowa paloność i ciemne słody o charakterze opiekanym. W tle dochodzą rodzynki. Piwo jest dość gładkie, ale mogłoby mieć nieco większą pełnię. Niemniej jednak polecam. Nie wiem tylko co, bo zapomniałem zrobić zdjęcie denka, gdzie jest wybita data przydatności. Moja ocena: 3,4/5.


Podaj ciasto proszę, to jeden z trzech nowych imperialnych porterów browaru Maltgarden. Do piwa o gęstości 25° Blg i zawartości alkoholu 10% Andrzej Miller dodał ziarna kakaowca i skórki pomarańczy. Jak to zagrało? Ano bombowo! Już aromat zdradza wyraźną obecność skórki, która przeplata się z potężną dawką gorzkiej czekolady. Pachnie jak kawałek pysznego ciasta właśnie! W smaku jest gładko, znów czekoladowo, cierpko od pomarańczowych skórek, dużo kakao i nuta karmelowa, tak typowa dla mocnego porteru. Bardzo tu pasuje i mi odpowiada aksamitność piwa. Moja ocena: 4,0/5.


Sounds Like a Chocolate to kolejny imperialny porter znaleziony w Słodowym Ogrodzie? Piwo zostało uwarzone z dodatkiem kawy i migdałów. Obawiałem się tych migdałów, bo imperialny porter z RockMilla (kojarzycie browar?) był nimi okrutnie przeładowany, przez co piwo smakowało sztucznie. Tutaj na szczęście błąd ten nie został powielony. Migdały są trafione w punkt, czuć je, są wyraźne, świetnie komponują się z kawą (Fazenda Rainha Miaki) oraz słodką kompozycją porterową, pełną suszonych owoców, mlecznej czekolady i nutą palonej kawy. Bardzo przyjemne to piwo, warto ściągnąć z półki. Moja ocena: 3,9/5.


The Big Book of Coconut to trzeci porter uwarzony przez Andrzeja Millera w ramach jego nowego projektu - tym razem z dodatkiem kokosa. Piwo jest intensywne i poukładane. Kokosa jest sporo, ale pokojowo koegzystuje on z mleczną czekoladą, nutą marcepanu i kawą. W tle majaczy karmel delikatnie pogłębiając głębię piwa. Bardzo ładny to aromat, a i smak jest piękny, bowiem piwo jest niesamowicie gładkie, wręcz tłuściutkie. Pomimo mocy (25° i 10% alko) piwo jest delikatne i szybko znika ze szkła. To także zasługa wspomnianego, idealnie wkomponowanego kokosa, którego nie jest ani za mało, ani za dużo - tak w punkt. Bardzo dobre piwo, godne polecania i wydania tych kilkunastu złotych. Moja ocena: 4,2/5.

Krótkie podsumowanie Maltgardenów: The Big Book Of Coconut > Please Pass The Pie > Sounds Like a Chocolate


W wielkim rejsie po Bałtyku na horyzoncie migocze światło latarni. To Browar Maryensztadt i jego Gwiazda Północy. Potężny (26° Blg) wędzony porter z dodatkiem wędzonych śliwek i suszonych fig. W teorii to samograj. W praktyce też. Już przy nalewaniu objawia się solida gęstość piwa, przelewa się z butelki niczym smoła. Pachnie bardzo zachęcająco, zarówno ogniskową wędzonką, śliwką, jak i nutami figowej słodyczy, czekolady i innych leśnych owoców. Jest gęsto w ustach, ale mimo to piwo ustrzegło się ulepkowatości. Jest to jednak zdecydowanie team słodyczka, ale z eleganckim wędzonym twistem. Przy tych wszystkich słodkich owocowych akcentach jest to duże osiągnięcie! Porterowe aspekty są mocno schowane i zdecydowanie górnofermentacyjne. Niemniej jednak trudno sobie wyobrazić, by te dodatki nie przykryły prostej i klasycznej czekolady. Ponad 10% alkoholu jest ukryte idealnie. Świetne to piwo, godne pochwał i kolejnych nagród! Brawo Maryensztadt! Moja ocena: 4,2/5.


Drugie piwo zwoleńskiego browaru w przeglądzie piłem w czasie Baltic Porter Day w Kontynuacji. Projekt Barrel Aged Imperial Baltic Porter Black Forest Kirsch to imperialny bałtyk, leżakowany w beczce po brandy Black Forest Kirsch. Okazał się być prawdziwą poezją aromatu i smaku. Projektują w nim nuty wiśniowe, które bardzo ładnie wpisały się w mocną beczkę, sporo czekolady,  karmel, nuta tofii i orzechów. Trudno pozbyć się skojarzeń likierowych, bowiem piwo jest bardzo gęste i słodkawe. W tle grają nutki wędzonych owoców. Brawo za intensywne doznania i kompleksowe piwo. Czemu akurat nie to piwo stoi teraz na półkach sklepowych, a jakieś inne Projekty? Moja ocena: 4,2/5.


Bardzo ucieszyłem się, że do przeglądu trafił Mazurski Porter z Browaru Mazurskiego z Ełku. Chciałem pojechać tam w wakacje, a teraz już wiem, że mi się udało i było warto. Piwo - jak widzicie - wygląda przednio, piana jest oczywiście efektem agresywnego nalania, ja się rzadko cackam z tymi porterami, częściej są bowiem słabo nagazowane (co zresztą lubię), a robienie zdjęć zabiera ciut czasu - lubię, gdy na fotach jest jeszcze piana. Aromat to czekolada i zbożowa nuta palonego chleba, nie za wiele się tu dzieje, a smak odpowiada aromatowi - jest bardzo wyraźny plan czekoladowy i mocno gorzko-wytrawny posmak palony. Sprawia on, że piwo zdaje się być agresywne, choć alkohol nie dominuje w smaku (20° Blg, 9,5% alko). W wyniku tego piwo nieco przywołuje na myśl lepsze warki Żywca Portera, z nieco lepszą podbudową słodową. A to chyba za mało, jak na kraft. Moja ocena: 3,5/5.


Mam bardzo dobre wspomnienia związane z Jurajskie Porterem Bałtyckim. Bardzo wysokiej jakości porter bałtycki kosztował zawsze około 7 zeta. Cena dalej zasadniczo się nie zmieniła, a czy smak piwa z Browaru na Jurze, serca piwnej rewolucji, odbiega od tego, co pamiętam? BUM! Najpierw trzęsienie ziemi! To piwo wciąż jest rewelacyjne, można zrobić jakościowy kraft i sprzedawać go w bardziej niż przyzwoitej cenie! Rozum i godność browaru level master! Aromat i smak tego piwa to prawdziwy likier wiśniowy z nutą śliwek w czekoladzie. Pomimo słodyczy czekoladowej i orzechowej piwo ma mocno deserowy charakter. Mięciutki, nisko nasycony, mocno słodowy z wyraźnym gorzkim finiszem. REWELACJA! Znów polecam! Moja ocena: 4,3/5.


Z eleganckiego kartonika wyskakuje butelka Browaru Nepomucen - Echo. Imperialny porter bałtycki z linii Massive Beers Series. Piwo robi wrażenie nie tylko wyglądem, niezwykle ciemnym z osadzającą się na szkle pianką. To bardzo fajny przykład klasycznego porteru, takiego bez udziwnień. Jest tu pieczona skórka chleba, nuta karmelu, belgijska czekolada i kawa zbożowa. W smaku bardzo przyjemnie układają się wiśnie w czekoladzie i w ogóle czerwone owoce. Ogromnym plusem piwa jest delikatna, kremowa konsystencja. Nuta palenia na finiszu przydaje piwu wytrawności czyniąc go kompletnym i zbalansowanym. Podobnie jak przy pierwszym kontakcie z nim (WFDP 2017, dobre rzeczy w dobrych miejscach, w dobrym towarzystwie się pamięta!), jestem pod wrażeniem. Moja ocena: 4,3/5.


Tomek: Pamiętasz piwo z lukrecją i malinami, które mi prawie całe wypiłaś?
Gosia: No...
Tomek: To teraz mi dyktuj, jak Ci smakowało.

Bałtycki porter z dodatkami jest efektem kolaboracji szkaradowskiego Nepomucena i holenderskiego EEM Bier. Uwarzono je właśnie w Elburgu. Szybko ustaliliśmy, że to piwo lepiej trafia w gusta Gosi. Nie spierałem się, bo ogólnie "Bałtyki" to bardziej moja bajka i w czasie przeglądu ja miałem więcej używania. Mi w tym piwie na początku pachniało truskawkami, ale po chwili sobie zdałem sprawę, że to maliny pomieszane z intensywną lukrecją. Gosi słodycz tego połączenia i intensywność soczystych malin bardzo się spodobała. Podobnie jak mleczna czekolada w zbyt niskiej jak na moje upodobania pełni. Gosi taka gęstość bardzo pasowała i co ciekawe, nie wykryła alkoholu. Była w szoku, że jest go tam aż 10,5%. W naszym związku to Gosia jest wykrywaczem alkoholu, więc szacun za sprawne jego ukrycie. Piwo na pewno jest świetnie ułożone i smakowite. Bardziej smakowało Gosi, która nie lubi przegiętych piw. To o czymś świadczy. Polecam! Moja (nasza) ocena: 3,8/5.


To było jedyne słuszne piwo do wypicia, po wizycie w Brzesku, Okocimiu i browarze. Idealne zwieńczenie świetnej wycieczki. Okocim Mistrzowski Porter, którego nie piłem już ze dwa lata, okazał się być ultra klasycznym porterem bałtyckim. Jego zapach pełen jest ciemnych słodów, zboża, karmelu i nut chlebowych. W średnio nasyconym i średnio pełnym piwie główną rolę gra karmel, pojawiają się nuty czekolady, śliwki, rodzynki i kukułki (cukierki, nie ptaki). Nad wszystkim czuwa zarysowująca się, ale subtelna paloność. Do bólu klasyczny i bardzo dobry porter. Jaka jest jego największa zaleta? Mogę go kupić w malutkim osiedlowym sklepiku, do którego dojdę w laczkach. Cena + dostępność robię robotę, szczególnie dobremu piwu. Moja ocena: 3,7/5.


Wszyscy wiedzą, że Perełka Chmielowa to piwek królowa. Jak się ma do tego Perła Porter Bałtycki? Prawilne 22° Blg i 9,2% alkoholu? To jak - udało się, czy się nie udało? Nie wiem, czy odpowiedź będzie do końca wiarygodna, bo wypiłem Perełkę jakiś rok po terminie przydatności. I ten rok na pewno piwu nie zaszkodził, a może nawet przeciwnie (piszę może, bo już kompletnie nawet nie pamiętam, czy kiedyś mi to piwo smakowało, ale coś mi świta, ze tak). Jest to mocno klasyczne podejście do tematu porteru bałtyckiego. W aromacie jest słodowość karmelu i skórki chleba, a to zamoczone w sporej ilości czerwonych owoców. W smaku jest podobnie, średnia pełnia piwa miesza w sobie karmelowość, chlebowość i owoce, choć tu zdecydowanie bardziej przypominają rodzynki i śliwki. Gdyby było nieco pełniejsze, to byłoby lepsze, a tak pozostaje nam smaczne piwo. Może brakuje mu nieco głębi, ale jak na piwo z dużego browaru, to jest bardzo ok. Moja ocena: 3,5/5.


Porter bałtycki z Pinty Baltyk-Tasman został uwarzony w Nowej Zelandii w browarze 8 Wired. Nie ukrywam, że mignął mi jakoś bez większego echa, co pokazuje jak zblazowałem się wespół z całym piwnym środowiskiem. Jest to też jedno z większych pozytywnych zaskoczeń, bo to piwo godne wszelkiej uwagi. Doskonale stylowy porter bałtycki, bardzo ładnie w tym poukładany. To prawdziwe morze gorzkiej czekolady, jezioro chlebowej słodowości i rzeka kakao. W tym wszystkim wirują prądy wiśniowo-śliwkowe. Piwo balansuje w stronę wytrawną, co potęguje jeszcze wydatna goryczka. Pełnia jest spora, a bałtyk gładziutki. Powtarzam, doskonale poukładane piwo. Polecam! Moja ocena: 4,2/5.


Bałtyk-Atlantico Porter uwarzony został w Brazylii, wspólnie z browarem DUM Cervejaria. Piwo jest czarne, gęste, i zwieńczone ładną pianką, która brudzi szkło. W zapachu przeważa marcepan, jest też intensywna czekolada. Takie Merci. W smaku portret jest wytrawny, lekko palony, dość pełny, gładki i gorzki. Obecne są w nim kawa, suszone śliwki, nutka kakao i dużo gorzkiej czekolady. Nowozelandzki był ciekawszy, ale i ten jest bardzo smaczny. Piękna podróż Pinty! Moja ocena: 4,0/5.


Czy w wielkim przeglądzie bałtyckich porterów mogłoby braknąć najbardziej klasycznego przedstawiciela wśród tych nieortodoksyjnych? Świeżutka warka Imperatora Bałtyckiego Pinty, po którego kiedyś trzeba było jechać specjalnie do Katowic, ustawiać się w kolejce i zapisywać (byłem pierwszy wziąłem pięć!). Dziś stoi sobie w sklepie, choć ja zgarnąłem ponoć zaraz po dostawie. To piwo to wciąż kop w przełyk. Już aromat zapowiada potężny charakter, a w wspólnie ze smakiem tworzy miażdżące połączenie. Dużo tu iglaków, nieco cytrusów i potężne ilości czekolady. Palony, wytrawny i bardzo, bardzo gorzki finisz dopełniają dzieła zniszczenia kubków smakowych. Można jojczyć, że dostępne, że dobrze już znane, że nie wywołuje przyspieszonego bicia wątroby, ale to wciąż doskonałe piwo. To bardzo cieszy! Nie ma co oczywiście oczekiwać klasycznego "bałtyka", a raczej gorzko-amerykańskie, potężne piwo. Dla mnie bomba! Moja ocena: 4,1/5.


Do Imperatora Bałtyckiego w wersji Sherry Oloroso BA wróciłem po ok. 1,5 roku (ta sama warka do marca 2019) i to dobry powrót, choć nie tak dobry, jak świeża podstawka. To nieklasyczne podejście do tematu, bowiem podstawowe piwo - Imperator Bałtycki - to nie typowy porter bałtycki, a srogo nachmielona wariacja w amerykańskim stylu. Beczka po Sherry Oloroso, hiszpańskim winie wzmacnianym, wprowadziła tu wyraźne nuty drewniane, nieco cierpkie, na co nałożyła się spora gorycz. Jest zdecydowanie wiśniowe w charakterze, choć w czasie picia ładnie wychodzi czekolada. Nie zaszkodziła by piwu większa pełnia. Stanowczo zbyt dużo tu jednak jest paloności, która dodatkowo potęguje wytrawność piwa. Mnie się piło świetnie, dla Gosi było zbyt intensywne. Bardzo wdzięczne to piwo, ale zdecydowanie rewolucyjne w podejściu. Moja ocena: 3,9/5.


To jedno z piw, które nie pojawiłyby się w przeglądzie, gdyby nie Wielki Fakap. Imperator Bałtycki z Pinty w wersji Rum & Bourbon BA with Vanilla. Ooo, jaka to jest waniliowa miazga, niczym laski wanilii zanurzone w lodach waniliowych. Ten aromat jest potężny! Są tu też praliny, kakao, ciemne owoce, oczywiście drewno. W smaku jest charakternie - sporo wanilii, beczki, drewna, jeżyn, czekolady i bardzo mocnej goryczy w posmaku. Jest gęsto, oleiście, gładziutko - to wielka zaleta tego piwa. Wspaniałe piwo! Czapki z głów. Moja ocena: 4,3/5.


Portermass z Pinty to potężny porter bałtycki - bardzo się cieszę, że mogłem wypić go prawie jednocześnie z wersją beczkową. Najbardziej na siebie zwraca uwagę pełnia i gładkość piwa. Wręcz aksamitnie przepływa przez przełyk, jakby ślizgały się po nim aniołki. Pomimo mocy (11,5%) wchodzi jak słowo boże. Aromat jest mocno czekoladowy i niesie lekki powiew suszonych owoców, poza tym bardzo klasyczna pieczona skórka chleba. Ta słodowa melanoidynowość jest także obecna w smaku, poza tym znów moc czekolady i posmak jeżynowy. Na finiszu jakby nuta kawy Inki. O ile w aromacie i smaku jest bardzo klasycznie, to likierowość i gęstość piwa są nietypowe, ale wprost stworzone do takich klimatów. Dla mnie bomba od Pinty! Moja ocena: 4,3/5.


Oto Portermass z Pinty w wersji leżakowanej w beczce po miodzie pitnym (polski trójniak). Potężny imperialny porter bałtycki (27,5° Blg i 11,5% alkoholu). Piwo jest wyborne. Początkowo zdaje się być mocno zdominowane przez miód. Może i nieoczywisty, ale jego nuty są intensywne, pomieszane z drewnem, szlachetnym alkoholem i wanilią. O ile pachnie, jakby alkoholu było w nim więcej, to w smaku jest bardzo słodko w pierwszym momencie, miód kojarzy się z gryczanym, jest sporo czekolady, która daje znać o sobie wraz z ogrzewaniem piwa i czasem. Świetna w tym piwie jest gładkość i duża pełnia, pasują do niskiego wysycenia. W posmaku na szczęście Portermass Mead BA wystrzega się zbyt dużej słodyczy, choć jest ona spora, to pasuje do tej beczki. Piłem jednocześnie z podstawką i... świetnie się te piwa uzupełniają. Ciekaw jestem piwa za jakiś czas. Moja ocena: 4,1/5.


Czas na Porter Bałucki z Browaru Piwoteka. Niestety po raz kolejny mi nie podszedł. Po raz kolejny smak piwa zdominowała mi lukrecja, której samej w sobie nie skreślam, ale poza nią niewiele się w piwie działo. Sporo karmelu i tylko nutka gorzkiej czekolady. W smaku jest raczej płasko, choć ciało nie było takie żadne, jak pamiętam. No ale dopóki piwo rzemieślnicze jest słabsze od koncernów (Okocim, Żywiec), a w szczególności nieco tańszych Warmińskiego i Komesa, to nie ma tematu. Szkoda, bo jestem wielkim fanem Piwoteki. Moja ocena: 3,0/5.


652 m n.p.m. to porter bałtycki uchodzący za jeden z najlepszych w kraju. Złoty medal w swojej kategorii w konkursie Kraft Roku w 2018 zdaje się to tylko potwierdzać. 652 mnpm to także wysokość, na której stoi browar. Czy smak dogania swoją legendę? Pierwsze, na co zwróciłem uwagę pojąc piwo, to jego konsystencja. Jest absolutnie aksamitne. Gładziutkie, a przy tym nisko wysycone. Drugie to kompleksowość aromatu i smaku. Są tu dość klasyczne w porterze pumpernikiel, kakao, czekolada i karmel przechodzący w kukułkę, ale są też ciemne, suszone owoce, odrobina paloności, nuta wiśni czy może nawet likieru. Największym atutem piwa jest jednak jego balans i pijalność. Sporo niuansów smakowych zostało perfekcyjnie ułożonych i dopracowanych. Piwo jest rewelacyjne. Zdecydowanie warte nerki, a przecież nie trzeba jej wycinać, by je kupić. Moja ocena: 4,5/5.


Baran z Jajem to kooperacyjne dzieło dwóch zasłużonych dla sceny kraftowej browarów. Oczywiście mowa o Pracowni Piwa i Browarze Podgórz. Choć w sklepie stać już nie powinien (termin do 13.06.2018), to dostałem go wprost z półki Krainy Piwa. Czytaj: Był dostępny;) Jak widzicie, piwo jest lekko przegazowane, co owocuje zbudowaniem się potężnej, bardzo ciemnej piany. Ta na szczęście dość szybko się redukuje i można normalnie pić. 24° i 9,5% alkoholu sprawiają, że piwo w odbiorze jest gęste, pełne, wręcz likierowe. Aromat jest mocno klasyczny, a początkowa intensywna czekolada z kawą skręcają w stronę czerwonych owoców - wiśni i czereśni, a także owoców suszonych - lekkich rodzynek i fig. Co ciekawe, gdy do głosu dochodzi bardzo wydatna gorycz, na jaw wychodzi interesujące niczym cytrusowe nachmielenie. Świetne to piwo, spokojnie można by go bez zmęczenia i znużenia wypić więcej! Nie wiem, na ile to efekt starzenia i utlenienia piwa, ale jest rewelacyjne! Moja ocena: 4,3/5.


Przed wami Captain Baltic Winter Edition, trafił mi się w sklepie ciut przeterminowany i to jeszcze w cenie promocyjnej. To dość mocna rzecz - 25° i 9,5% alkoholu - i interesująca. Jest to porter bałtycki z dodatkiem trawy żubrowej i zestu z limonek. Dodatek tych ostatnich jest subtelny, ale wyczuwalny. Nie mam pojęcia, jak grało to na początku, ale teraz sympatycznie komponuje się, szczególnie gorycz w tym piwie jest zaskakująco fajna i cytrynowa. Poza tym jest cała masa klasycznej dla stylu gorzkiej czekolady, sporo pumpernikla i nuta palonej kawy. Piwo jest dość pełne, ma kremową konsystencję, a alkohol jest nieobecny. Dobry porter bałtycki. Moja ocena: 3,8/5


Teraz spotkanie z pierwotnym duchem irlandzkim! Jaki los mnie spotkał? Pooka z Pracowni Piwa  (w kooperacji z irlandzką destylarnią Jameson) miało premierę jakieś 1,5 roku temu. To bałtycki porter leżakowany w beczkach po whiskey Jameson. To piwo wciąż ma obłędny charakter tego trunku, jest mocno waniliowe, leciutko kokosowe i beczkowe. Poza tym bardzo dużo tu jest czekolady i trochę orzechów. Ciało jest średnie, a mimo to piwo jest przyjemnie puszyste i gładkie. Z jednej strony lekkie, a z drugiej intensywne. Polecam wyciągnięcie z piwniczki! Moja ocena: 3,7/5.


Po lewej stronie na zdjęciu widzicie Szkieletora z Pracowni Piwa. W okolicach Baltic Porter Day miałem okazję pić go dwa razy. Tu fotografia z Kontynuacji. Nawiązujący swą nazwą do niedokończonego szkaradztwa paskudzącego krajobraz Krakowa porter bałtycki ma gęstość początkową na poziomie 20°Blg i zawiera 7,9% alkoholu. To bardzo solidne i smaczne piwo. Na duży plus zaliczyć należy na pewno puszystość i oleistą pełnię. Piwo jest czekoladowe, lekko popiołowe i zwieńczone nutą ciemnych owoców. W posmaku pozostaje palona wytrawność. Jeden rabin powie, że niestylowy, a drugi że smaczny. Mnie smakował. Moja ocena: 3,8/5.


Bardzo wiele sobie obiecywałem po otrzymanym z browaru Profesja  Piracie, porterze leżakowanym w beczce po whisky. Tylko że... piwo skwaśniało. Bardzo mocna kwaskowość nie pozostawia wątpliwości, że stało się coś złego w tych beczkach. Wyszedł z tego aromat kleju do tapet i jego smak. Coś tam poza tym jest - jakieś czerwone owoce, nuta czekolady, ale kompletnie nie ma to sensu. Zawód. Moja ocena: 2,1/5.


Pozostajemy we Wrocławiu, ale przenosimy się do Browaru Prost. Imperialnego Portera Bałtyckiego z bursztynem z Browaru Prost otrzymałem dzięki uprzejmości piwowara za sprawą Promila z Recraftu, który był na premierze. Dzięki! Jak widzicie zarówno etykieta, jak i sama butelka wyglądają bardzo elegancko. Piwo w szkle zupełnie nie odstaje od tej koncepcji. Bardzo przyjemne to piwo. Do jego plusów należą duża pełnia, kremowa konsystencja i pasujące tu nieduże nagazowanie, nuty deserowej czekolady, kawy, lekkiej lukrecji i jeszcze czegoś, co mi się kompletnie z niczym nie skojarzyło... no kuźwa kompletnie żadnego odniesienia w głowie... Nie wiem, co miał wnieść dodatek bursztynu, może to było to? Była to ciekawa nuta, ale i bez niej piwo byłoby bardzo fajne. Prost! Moja ocena: 3,9/5.


Mentor II to druga odsłona porteru bałtyckiego ze świętochłowickiego browaru ReCraft. Dwa stopnie Bailnga więcej niż w jedynce i tylko ciut więcej alkoholu. Prawilnie przypominam, że dwa i pół roku temu kompletnie mi Mentor I nie smakował. I podobnież zauważam, że w czasie kranoszwendania w Baltic Porter Day zrobił na mnie bardzo fajne wrażenie. W butelce podszedł mi delikatnie mniej, ale to wciąż smaczne piwo. Mentor II to ultra klasyczne podejście do tematu porteru bałtyckiego. Niezła piana robi wrażenie, choć piwo zaskakuje w czasie picia dość niskim wysyceniem. Jest słodowo, karmelowo, chlebowo, jest dużo deserowej czekolady i borówkowy niuans. Aromat nie jest zbyt intensywny, ale złożony profil smakowy nieźle go kompensuje. Jak wspomniałem, to bardzo fajne piwo. Łyk autentycznej klasyki porterowej. Moja ocena: 3,8/5.


Ultima z chorzowskiego Browaru Reden to jedno z trudniej dostępnych piw i rozeszło się niezwykle szybko, jak wszystkie piwa tego minibrowaru. Ta jedna butelka została specjalnie dla mnie zachomikowana. Dzięki! Ultima to skrajnie klasyczne podejście do tematu porteru bałtyckiego. Nie ma tu żadnych wtrętów spoza stylu, a całość jest świetnie skomponowana. Piwo jest bardzo ciemnobrązowe, ale nie czarne. Piana jest raczej mała i zdradza niskie wysycenie piwa. W aromacie pojawiają się nuty złożowe, kawy inki, karmelu i orzechów. W smaku odpowiednio spora słodowość, karmel, skórka chleba, kawa i nuty czekoladowe. Ultima jest bardzo gładka, wręcz aksamitna. Niesamowicie dobre to piwo! Ale i tak mało kto je pił, a poza Śląskiem, to już w ogóle. Moja ocena: 4,1/5.


W nietypowej scenerii znalazł się RockMill i jego imperialny porter bałtycki Oblivion i nie jest to jedyne piwo RockMilla, które pojawi się w przeglądzie. Piwo było przygotowane z myślą o premierze na WFP jesienią 2018 r. i daleko mu jeszcze do terminu przydatności. Jak smakuje? Zaskoczyło mnie przede wszystkim jego poukładanie. 10% alkoholu nie przeszkadzało, a samo piwo było gładziutkie i puszyste. A aromacie dominują czerwone owoce, a w smaku dochodzi śliwka. Jest sporo akcentów pieczonej skórki chleba, nuta kakao, paloność. Bardzo przyjemne to piwo. Zdecydowanie nie zasługuje na przejście praktycznie bez echa. Taki już jest los piw, które nie są RISami... W tle możecie zobaczyć postawiony do góry "nogami" tipi Edisona, jedyna trójkątna rzecz w domu. Moja ocena: 4,0/5.


Na Silesie Beer Fest znalazłem Obliviona w wersji Bourbon BA. Od razu czuć w nim mocną wanilię tak charakterystyczną dla piw leżakowanych w beczkach po burbonie. Nie ma wątpliwości, że to beczka. Poza tym na drugi plan wychodzi przebijająca się przez jej intensywność paloność i słodka mleczna czekolada. Z notatek wynika, że podstawka była bardzo gładka i puszysta. Tu tego nie ma, piwo ma mniejsze ciało, pokazuje bardziej alkoholową stronę. To wciąż bardzo fajne piwo, ale podstawka zrobiła na mnie lepsze wrażenie. Moja ocena: 3,7/5.


P Imperial Porter z RockMilla trafił do mnie "nieco" przeterminowany. To pierwszy z zapowiadanej serii piw uwarzonych w kooperacji z browarem Bytów. 25° Blg i 10% alkoholu - to całkiem srogie parametry! W zapachu prym wiedzie pieczona skórka chleba, czekolada i nuta suszonych owoców, ale w tle pojawia się sos sojowy. W ustach jest gęsto i oleiście, a sos sojowy jest tu znacznie bardziej odczuwalny, ale i te typowe nuty - gorzka czekolada, karmel, pojawia się też kawa. Bardzo fajne piwo... byłoby gdyby nie ten sos sojowy. No ale to zrzucam na karb leżakowania. Piłem jakieś 1,5 roku po terminie. Moja ocena: 3,3/5.


Piwo to wyciągnąłem w dniu, w którym Andrzej Miller ogłosił, że wraca z nowym piwnym projektem. Imperialny Porter R (25° i 10% alko) z dodatkiem naturalnego ekstraktu z wanilii. Piwo jest zdecydowanie waniliowe, kojarzy się z nutami beczkowymi, ale jest raczej słodkie. Wydaje się być pełne pralin, mlecznej czekolady, kawy zbożowej i kakao. Nuta palenia na finiszu niezbyt tu pasuje, ale też niespecjalnie psuje kompozycję. Dużym autem piwa jest jego gęstość, aksamitność i oleistość. Powiedziałbym, że bardziej niż spoko jest to piwo. Moja ocena: 3,7/5.


Ok, wreszcie porter z Rockmilla, któremu w sumie niewiele można zarzucić, bo oferuje to, co zapowiada, a który kompletnie mi nie podszedł. Co mi w T nie pasuje? Mianowicie obecny w aromacie i smaku migdał jest tak cholernie intensywny, że dla mnie piwo jest w opór męczące. W składzie został podany naturalny ekstrakt z migdałów, ale zjadłem w życiu wystarczająco wiele migdałów, by wiedzieć że nasiono to jest mniej zdecydowane w smaku. Migdał spotyka się już tu z kawą, czyniąc ją słodką, podobnie jak całe piwo. Pełnia jest dzięki temu przyjemna, dość spora, alko niewyczuwalne. Ten migdał jest jednak zdecydowanie zbyt intensywny. Dla mnie piwo na granicy pijalności. Pewnie jednak znajdzie fanów. Moja ocena: 2,7/5.


Baltic Abyss z Solipiwka to ekskluzywnie wydany porter bałtycki leżakowany w beczce po whisky. To warka z terminem spożycia do 13.02.2018, czyli już dobrze wyleżakowana. Choć na początku piwo było bardzo dobre, to teraz jest rewelacyjne! Świetnie ułożyła się beczka, są mocne nuty wanilii, pojawił się też kokos. Poza tym dominuje potężna czekolada, lekkie orzechy, nutka kawy i marcepanu. Piwo jest gładziutkie, wręcz śliskie, pysznie pełne. Dobrze było potrzymać tę buteleczkę. Moja ocena: 4,4/5.


WRCLW Tonka, Vanillia and Chocolate Baltic Porter Nitro z Browaru Stu Mostów - czy piwo o tak długiej nazwie w ogóle może smakować? Dodatkami są tu wanilia, bób tonka oraz kakao. Najważniejszym pytaniem dla mnie było, czy tonka - której w nadmiarze szczerze nienawidzę - zdominowała piwo. Odpowiedź: nie, nie zdominowała. Było jej zaskakująco mało i zdecydowania poszła w nuty marcepanu, pewnie za sprawą wymieszania z kakałkiem;) Bo to właśnie kakao i gorzka czekolada wiodą prym w aromacie i smaku. Wanilia także bardzo fajnie się poukładała. Była obecna, ale nie zdominowała ani aromatu, ani smaku. A te są bardzo klasyczne, ciemno owocowe, chlebowe. To po prostu bardzo dobry porter z nieprzesadzonymi dodatkami. Piwo jest oczywiście jedwabiście gładkie, bo także zostało nasycone azotem. Godne polecenia. Moja ocena: 4,2/5.


Baltic Nitro Porter z Browaru Stu Mostów, czyli piwo nasycone azotem. Jego uwalnianie się w czasie nalewania ma powodować efekt nalewania piwa na modłę brytyjską, ciśnieniem wtłaczanego do beczki powietrza, którego N jest głównym składnikiem. Na piwie pojawia się nie tylko niezwykle estetyczny efekt kaskadowy elegancko opadającej pianki, ale sam płyn jest gładki i aksamitny. Jak to się udało? Ano druga część zdecydowanie lepiej niż pierwsza. Wizualnie efekt bardzo szybko zanika, ale w ustach przypomina aksamit, jest bardzo gładkie. Aromat jest zdominowany przez przyjemne nuty czekoladowe, w tle klasyczne porterowe nuty chleba i ciemnych owoców. W smaku deserowo, wytrawnie, mocna słodowość zaznaczona pieczonym chlebem i gorzką czekoladą. Klasyczne, pijalne, ale też dość proste piwo. Dla miłośników klasyki będzie jak znalazł. Mi bardzo zasmakowało! Moja ocena: 4,0/5.


Cornelius Porter to jedno z tych piw, które niegdyś odesłałem w piwny niebyt. Byłem przekonany, że już nie sięgnę po nie, bo i po co... Ale do przeglądu trzeba. Browar Sulimar wlał swój porter w butelkę 400 ml, a moja była kilka dni po terminie. Okazało się, że to bardzo przyjemny i całkiem stylowy porter bałtycki. Wygląda bardzo ładnie, a puszystość i gęstość piany to nie jest tylko wizualne wrażenie. W ustach sprawia dokładnie takie wrażenie, podobnie jak pełne piwo. Zapach piwa jest słodki, karmelowy, melasowy, z nutami pieczonej skórki chleba. W smaku jest sporo gorzkiej czekolady, karmel, lukrecja i ciemne owoce. Dość złożony to smak. Jeśli to efekt leżakowania, to pro - należy leżakować. Mimo przewagi słodyczy w piwie, podpalany posmak pozostawia wytrawne wrażenie. Fajna sprawa. Moja ocena: 3,9/5.


Importer z Browaru Świebodzin to prawdziwa cukrzyca w płynie. Uwielbiam prezentowane przez to piwo nuty aromatyczne, dużo tu karmelu, rodzynek, a przede wszystkim fig i daktyli. Momentami zapach kojarzy się z quadruplem. Potężna słodycz znajduje odzwierciedlenie w smaku, karmel, płynne daktyle, cukier trzcinowy. Przeogromna słodycz podoba mi się przez kilka pierwszych łyków. Potem zaczyna tylko i wyłącznie męczyć. Brakło głębszego odfermentowania, które mogło wprowadzić więcej wytrawności i "lekkości". Zamiast tego wypicie butelki kończy się automatycznym wyciągnięciem kartoteki u dentysty i diabetologa. Moja ocena: 3,1/5.


Oto Barrel Aged Importera, leżakowany w beczce po Jacku Danielsie imperialny porter bałtycki z Browaru Świebodzin. Był to też mój pierwszy kontakt z tym browarem. Aromat piwa zdominowany jest przez potężne nuty beczkowe, dużo tu wanilii i sporo kokosu. Spod beczki nic więcej nie dochodzi, dopiero w smaku pojawia się gorzka czekolada i... nic więcej. Dla mnie problemem tego piwa jest zbyt małe ciało. Przez tę wodnistość wydawało mi się dodatkowo zbyt palone i ciut alkoholowe. No ale umówmy się - 10,5% to niemało. Piwo jest tylko spoko. Nic więcej. Moja ocena: 3,0/5.


Czas na piwo z borów czyli Browar Przystanek Tleń. Oto Porter "z puchaczem" /łac. Bubo Bubo, więc łowcy plagiatów mogą się wykazać, takie Bubo extreme;)/. Tyle żartów. 19° Blg i tylko 6,8% alkoholu to mocno na pograniczu "bałtyka". To jest porter, który bardzo ładnie się otwiera. Gdybym miał go ocenić po pierwszych kilku łykach to byłby to naciągany dostateczny minus. Na szczęście pierwsze nieprzyjemne nuty szybko ulotniły się z aromatu, a samo piwo zyskało w smaku. Do początkowej czekolady, doszło palone ziarno kawy razem z kwaskowością, wyraźne śliwki i pieczony chlebek. Wysycenie jest niskie, pełnia puszysta i na końcu flaszki robi się z niego bardziej niż przyzwoity porter. Moja ocena: 3,6/5.


Browaru Tleń i Porter Rum Barrel Aged. Miałem z tym piwem wielki problem, bo na początku zapach był brzydki, ale szybko się ulotnił, a wtedy piwo... zrobiło się bardzo aromatyczne i smaczne. Dominuje tu gorzka czekolada, nuta drewna, lekka wanilia. W smaku rum jest bardzo wyraźny, pojawiają się ciemne owoce i pumpernikiel. To wszystko przy doskonałej wręcz gładkości. Koniec końców piwo bardzo mi smakowało! Moja ocena: 3,9/5.


Porter z Browaru Tleń, tym razem w ciekawie zapowiadającej się wersji i tequila barrel aged. 21° blg i 9,5% alkoholu. No ale przede wszystkim ta Tequila. Piwo jest bardzo nietypowym porterem bałtyckim. Baza tego leżaka jest schowana mocno z tyłu, ale na szczęście nuty oddane przez beczkę nie są na tyle intensywne i dominujące, by przykryć cechy porteru. Sporo jest więc nut drewnianych i akcentów czerwonych owoców, za nimi pojawia się mocna czekolada, która uwypukla się wraz z piciem. W smaku idzie bardziej w pralinę i pumpernikiel, pojawia się też nutka kwaskowa. Praktycznie zerowe wysycenie nigdy nie jest za dobre, ale rekompensuje to przyjemnie śliskie i gładkie ciało. Finisz jest wytrawny, a gorycz dość umiarkowana. Jest to na pewno ciekawe piwo, ale chyba są ciekawsze beczki na portery bałtyckie. Moja ocena: 3,4/5.


Porter wędzony ze śliwką z Browaru Tleń to kolejny porter z dodatkiem modnej od kilku lat śliwki. Tu jest to znana i lubiana suska sechlońska, czyli podsuszana i podwędzana śliwka z Sechny. I to chyba najlepsze z trzech porterów z Tlenia, a przecież każdy do tej pory był smaczny. Suska początkowo dominuje aromat i smak, przydając piwu wędzonego charakteru. Robi to bardzo ładnie i w czasie picia pozwala dojść do głosu kolejnym nutom. Szybko pojawia się nuta podpiekana i palona, w smaku odczuwana postaci uwydatniającej się kawowej kwaskowości. Wytrawność w połączeniu z wędzonką potęgują smak gorzkiej czekolady i kakao, a poza tym pojawiają się nuty tostowe, chlebowe. Bardzo przyjemne i ciekawe to piwo, choć dla mnie mało gęste. Ciut więcej Blg i byłaby rewelacja. Warto dodać, ze autorem receptury tego piwa jest kolega ze Śląskiego PSPD Janusz Švach, piwowar domowy, biegacz, wytrawny (choć także słodki) turysta. Moja ocena: 3,9/5.


Kiedy Browar Trzech Kumpli wypuszcza piwo, to nie można przejść obok niego obojętnym. To chronologicznie drugi mocny porter z tego browaru, rzecz jasna po Ragnarze, rzecz jasna nie licząc dwóch jego wersji specjalnych. Porter Bałtycki (20° Blg i 8% alko) pojawił się w linii piw klasycznych i jest klasyczny do bólu. I to nie jest zarzut, a największy komplement, bo zgadza się w nim absolutnie wszystko. Piwo jest bardzo ciemno brązowe, ma drobniutką pianę. Pachnie słodkawo, choć niezbyt mocno, są śliwki, wiśnie w czekoladzie, czekolada, pieczona skórka chleba i nuta palona w tle. Robi wrażenie jego pełnia i konsystencja, zdaje się być gęsty, gładki, aksamitny, mięciutki i puszysty. W smaku jest bardzo dużo gorzkiej czekolady, nutka orzechów, ciemnych owoców, a na końcu ciut palonej kawowości. Gorycz tylko nieznacznie zaznaczona, ale piwo i tak jest półwytrawne o ogólnym odbiorze. Od tamtego czasu piłem już kilka razy i zawsze robi robotę. Mam nadzieję, że ten "nudziarz" poszedł do beczek. Moja ocena: 4,2/5.


Wspomniany powyżej Ragnar to imperialny porter bałtycki z Trzech Kumpli. Jestem zachwycony jego jakością, nie pierwszy raz zresztą. Nieprzejrzysta czerń, potężna ciemna piana, gęsta konsystencja widoczna gołym okiem przy nalewaniu. Od razu przywitał mnie bardzo mocny aromat palonego słonecznika, gorzkiej czekolady i wyraźne nuty wiśni w czekoladzie. W ustach czuć prześlizgującą się gładkość, miękkość i oleistość. Genialna konsystencja niesie w sobie paloność, czekoladę, wiśnie i śliwki, a za nimi fajną zbożowość. Na koniec wyraźna, poukładana goryczka i zaskoczenie - tych blisko 11% alkoholu zupełnie nie czuć. Piwo jest charakterne, intensywne, ale przy tym nie męczące. RE-WE-LA-CJA!! Moja ocena: 4,5/5.


"Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę Trzech Kumpli!" pomyślał Ragnar i na łupieżcze wyprawy powołał Flokiego i Bjorna. Flokiego próbowałem na Silesia Beer Fest, ale nie omieszkałem zakupić butelki, którą ostatecznie zabrałem w góry. Ten imperialny porter bałtycki leżakowany w beczkach to blend dwóch: po Jacku Danielsie oraz Woodfordzie. Floki jest podobnie mocno palony jak Ragnar, pachnie i smakuje wiśniami w czekoladzie, ale tu z wyraźnymi nutami waniliowo-kokosowymi. Nie brakuje mu też typowo porterowej skórki chleba. Duże wrażenie zrobiła na mnie spora pełnia w połączeniu z aksamitnością. Z rewelacyjnej podstawki wyszła świetna wersja beczkowa. Bardzo mocno polecam! Moja ocena: 4,2/5.


Jeśli chodzi o Bjorna, skupię się głównie na różnicach, które czynią go piwem ciut mniej smacznym od Flokiego, a na pewno wyraźnie innym. Przede wszystkim piwo jest zdecydowanie bardziej ostre w odbiorze, rum jest tu intensywny, mocny, drapiący zarówno nozdrza, jak i gardło. To bardziej wrażliwe mogłoby cierpieć na nadmiar alkoholu (głosy przy stole), dla mojego nie było tak źle. Piwo wydaje się jednak przez to mniej gładkie i poukładane, co jest dużą zaletą Flokiego. Moja ocena: 3,7/5.


Swój porter bałtycki ma także warmiński browar Ukiel. Ma 21° Blg i zawiera 8% alkoholu. Aromat piwa jest delikatny, ale bardzo klasyczny. Są tu nuty skórki chleba, karmelu i czekolady. W smaku do tego dochodzą ciemne owoce. Piwo jest dość gładkie i delikatne w odbiorze, choć pełnia nie jest przesadnie duża. Posmak jest zdecydowanie wytrawny i lekko palony. Dobry, solidny porter. Pijałbym częściej. Moja ocena: 3,7/5



Porter (20° Blg i 8% alkoholu) z Browar Warmia to kolejny pozytywny akcent prosto z Olsztyna. Piwo jest bardzo ciemne, prawie czarne, a piana buduje się na nim ładna i ciemnobeżowa. Zapach jest bardzo klasyczny, mocno słodowy z dominującą pieczoną skórką chleba, czekoladą i nutą ciemnych owoców. Nie ma tu nadmiernie dużej pełni (choć z 20° Blg wyszło 8% alkoholu) ani słodyczy, piwo jest w ustach kremowe i śliskie.  W smaku jest dużo gorzkiej czekolady, kawy i kawy zbożowej. Wytrawność jest wzmacniana przez mocne palenie i całkiem sporą gorycz. Jestem mega pozytywnie zaskoczony tym piwem! Świetna rzecz! Moja ocena: 4,0/5.


Imperialny porter bałtycki (23° Blg i 10% alkoholu) z Browaru Waszczukowe - Porter z Puszczy - znalazłem w giżyckim sklepie z piwem rzemieślniczym i wypiłem na kolację w czasie wakacji na Mazurach. Piwo jest zaskakująco intensywne - jest karmel, kawa zbożowa, nuta kawowej paloności, a w smaku dochodzą czekoladowa słodycz i przyjemna klasyczna skórka chleba. W czasie picia wychodzą uzupełniające kompozycję nuty owocowe z dominującą śliwką. Piwo ma bardzo ładną pełnię i jest gładziutkie. Pojawia się też nuta alkoholu, ale pozostaje zupełnie marginalna w doznaniach smakowych. Bardzo fajne piwo! Moja ocena: 3,9/5.


Oto jeden z najlepszych polskich porterów bałtyckich. Wielokrotnie nagradzany i cieszący się bardzo dobrą opinią. Dodatkowo leżakowany w beczce. Widawa i Porter Bałtycki Wędzony 24° Bourbon Barrel Aged. Czy rzeczywistość dogoni legendę? Piwo pachnie bardzo intensywnie torfową wędzonką, a nuty beczkowe wniosły niekoniecznie coś ładnego. Trudno mi było to zidentyfikować, ale całość nie zachwyciła mnie aromatem. To coś jest tylko niuansem, ale wystarczająco wyraźnym, by zepsuć kompozycję. W ustach jest jednak zdecydowanie lepiej. Tu objawia się delikatna gładkość i puszystość piwa. Znów dominuje torf, ale jest już wzbogacony o nuty drewniane, waniliowe i czekoladowe. Delikatnie mnie to piwo rozczarowało, ale głównie dlatego, że miałem ogromne oczekiwania. Poza dziwną nutą w aromacie jest spoko. Tylko spoko. Moja ocena: 3,4/5.


Widawa Porter 24 Sherry Barrel Aged to jedno z piw, które do przeglądu trafia jako przeterminowane i to blisko 1,5 roku. Czy czas przesłużył się temu wędzonemu bałtykowi, czy wręcz przeciwnie? Jak widzicie wygląda całkiem dobrze. Aromat w pierwszym momencie zdominowany jest przez wędzonkę, która mi się skojarzyła z żółtym serem. Sam w sobie zapach niekoniecznie mi się podoba, ale na szczęście szybko wychodzą jeszcze inne akcenty. Przede wszystkim wiśniowa pestkowość, inne czerwone owoce i nuty drewniane. W smaku jest podobnie, początkowa dominacja sera jest przytłaczająca, smak ratują bardzo przyjemne nuty winne, czekoladowe i owocowe. Wielką zaletą tego piwa jest jego gładkość... Gdyby tylko nie ta nieprzyjemna serowość... Moja ocena: 3,4/5.


Browar Widawa co roku (od kilku lat) wypuszcza piwo na rocznicę swojego powstania, w tym roku to już 7. rocznica, więc piwo nosi nazwę 7 Anniversary. To prawdziwie imperialny porter bałtycki o gęstości początkowej 27,5° Blg i zawartości alkoholu 11%. Piwo już w zapachu zdradza swoją wielowarstwowość. Jest on bardzo ładny, a składają się na niego praliny, mleczna czekolada, nuty ciemnych owoców. W ustach jest bardzo gładko i delikatnie, bogata słodowość pełna jest czekolady, owoców, kakaa, likieru czekoladowego. Spod tego wychyla się nieśmiało lukrecja, a finisz jest lekko palony. Bardzo przyjemne i złożone to piwo. Chętnie bym powtórzył! Moja ocena: 4,2/5.


Rocznicowe piwo Widawy pojawiło się także w wersji beczkowej. 7th anniversary imperial baltic porter bourbon barrel aged. Wygląda klasycznie, choć piana nieco odstaje od samego piwa. W aromacie dominuje bardzo mocny burbon, nawet nieco alkoholowy w odbiorze, poza tym nieco czekolady i słodów. Smak to także drewno i wanilia, śliwka, czekolada i nuta kawy. Chyba spodziewałem się nieco więcej po tym piwie i tylko dlatego jestem delikatnie rozczarowany. To naprawdę spoko piwo. Moja ocena 3,8/5.


Rage kooperacyjny imperialny porter bałtycki Widawy i hiszpańskiego La Quince został uwarzony z okazji Beer Geek Madness 7. Twistem - poza gęstością - jest dodatek afrykańskiego chilli. W piwie sporo jest nut czekoladowych, prażonych, karmelowych i nieco wędzonych. Jeśli nawet 12,5% alkoholu miałoby gryźć, to chilli sprawiło, że piwo tak czy inaczej jest piekące. Na szczęście nie nadmiernie. Ogólnie nie wydaje się bardzo zniuansowane, anie też szczególnie pełne. Ot, ciekawy porter bałtycki bez większej historii. Moja ocena: 3,5/5.


Bardzo się ucieszyłem, gdy do przeglądu wjechał ten porter bałtycki. Baltic Pirate to kolaboracja Widawy i słynnego amerykańskiego browaru Hoppin' Frog, w dodatku to wersja leżakowana w beczce po burbonie. Aromat piwa zdradza nuty beczkowe, ale nie są tak mocne, jak zwykle to bywa w przypadku burbonu. Tu wyraźnie przebijają się gorzka czekolada, palona skórka chleba i ciemne owoce. W smaku jest gładko i oleiście, dochodzą kakao i delikatne wiśnie. Finisz jest wytrawny i lekko drapiący. Bardzo fajne jest to piwo, kawał pysznego porteru. Moja ocena : 4,0/5.


Witnicki Porter Lubuskie z Browaru Witnica wygląda spoko i to tyle, co dobrego można o nim powiedzieć. W zapachu dominuje bardzo intensywny karmel, co oczywiście samo w sobie wadą nie jest, ale w połączeniu z nutą zakurzonej tektury wypada słabo. W smaku cukier, cukier trzcinowy i cukier, a na dodatek metal. Takiego nie powstydziłby się browar Zamkowy. Żaden;) Kilka łyków i poszło do kranu. Najciekawsze jesto to, że to piwo dostałem z browaru. Przeszło kontrolę jakości? Moja ocena: 1,8/5.


Oto Black Boss Porter klon Witnickiego Porteru "Lubuskie" z Witnicy. Bardzo mnie zastanawiało, czy coś w leżakowaniu tych piw przebiega inaczej i czy różnią się w smaku, bo parametry mają takie same. 18,1° Blg i 8,5% alkoholu. Black Boss oferuje głównie metaliczny smak, aromat i nuty smakowe spalonego mleka i kakao. Paskudztwo. Po odstaniu uwalnia się nuta karmelowo-chlebowa, która skłania do refleksji, że nie wszystko jest zdupczone w tym piwie. Niestety przecukrzonego całokształtu nie ratuje. To piwo nadaje się do udrażniania rur kanalizacyjnych, ewentualnie wylania do kranu. Tak, to bez wątpienia to samo piwo. Szkoda Edisona na pozowanie. To jednak on jest prawdziwym Black Bossem. Moja ocena: 1,8/5.


Portery z Browaru Wokanda (tak, liczba mnoga to nie pomyłka), to mój pierwszy i póki co jedyny kontakt z tym browarem. Świadek Koronny to imperialny porter bałtycki - 24° Blg i 10,2% alkoholu. Od początku mi smakował, bardzo to prawilny i przyjemny porter. Pachnie mocno czekoladowo, chlebowo, karmelowo, klasycznie i ładnie. Dopiero smak wprowadza więcej bogactwa - śliwki w czekoladzie, wiśnie w czekoladzie, pumpernikiel, nuta kawowa. Jest intensywnie, słodkawo, aksamitnie. Kawał zaskakująco świetnego piwa! Moja ocena: 4,1/5.


Tu wracamy do znajomego zdjęcia. Jedno z tych piw (nie pomnę już które) to pity w czasie Baltic Porter Day Świadek Koronny BA z Browaru Wokanda. To porter bałtycki leżakowany w beczce po Jacku Danielsie. Piwo miało bardzo intensywny aromat i smak beczkowy i waniliowy, będąc przy tym bogatym, gładkim i paradoksalnie lekkim. Pojawiają się śliwka, kokos, praliny... Rewelka. Wtedy piwo wieczoru pomimo sztosów. Moja ocena: 4,2/5.


Mega pozytywnym zaskoczeniem okazał się być Pan Portier z Browar Zakładowy. Porter bałtycki o mocy 9,7% przy gęstości 24° Blg. Czemu zaskoczeniem? Ano temu, że to bardzo ułożone i klasyczne w smaku piwo, bez absolutnie żadnego udziwnienia. Bardzo odpowiadają mi słodkie nuty pralinowe, śliwka w czekoladzie w aromacie i kukułki w smaku. Poza tym dużo akcentów opiekanych, ciemnosłodowych i chlebowych. Pełnia jest spora, gładkość odpowiednia, gorycz optymalnie kontrująca słodową bazę. Pomimo mocy alkohol jest niewyczuwalny. Spokojnie mogłoby być w półlitrowych butelkach. Absolutnie polecam! Moja ocena: 4,2/5.


Jak sądzicie, czy Raciborskie Porter jest najgorszy w wielkim przeglądzie? Skąd ten pomysł? Oto krótka historia: w czasach przed kraftem (2011) napotkanie Browaru Zamkowego z Raciborza było fajne. Oto kilka nietypowych piw, które smakowały (to dobre słowo) inaczej/lepiej niż koncernowe szczyny. Ot browar, który pokazał, że piwo może mieć aromat i smak. Czas pokazał jednak, że sam aromat i smak, jeśli nie są przyjemne, nie wystarczą. Do tego doszły problem z metalicznością piwa i dziś piwa uchodzą (dla mnie) za niepijalne. Po tym porterze oczekiwałem wszystkiego, co najgorsze. Nie było dobrze, ale nie aż tak źle, jak się spodziewałem. Niestety jest tu wspomniana metaliczność, ale dla mnie nigdy (bom wychowany na Brackim) nie skreślała piwa, dopóki nie dominowała go. Tu aż tak nie dominuje. Największym problemem tego piwa jest kompletny brak pełni. Wodnistość sprawia, że zarówno alkohol jest mocniej (9,2%) wyczuwalny, jak i z piwa wieje ogólną biedą. Słodowa podbudowa przywodzi na myśl jedynie nuty karmelowe. Nie najgorsze, ale też powodujące potężną jednowymiarowość tego piwa. Trochę paloności w posmaku i w sumie tyle. O dziwo wypiłem, ale powtórzę tylko na piwnej pustyni... Co ciekawe nie jest tak łatwy do dostania u mnie, jak mógłbym się spodziewać. Moja ocena: 2,6/5.


Przyszedł czas na Porter Cieszyński z Browaru Zamkowego. Jak smakuje i czy jest metalowy? Choć warzone w tym samym miejscu, nie przypomina porteru żywieckiego. Aromat nie jest wybitny, karmel, ciut czekolady, nuta kawy. W smaku półwytrawne, dość mocno wysycone, co mi nie odpowiada. Jest gorzka czekolada, skórka chleba i karmel, w tle lukrecja. Niestety całość lekko toporna, gorzka i przyciężkawa. Metalu brak, ale i tak szału nie ma. Żywiec smakował mi nieco bardziej tym razem... Moja ocena: 3,1/5.


Porter ze Szwestką Jubileuszowy został wypuszczony przez cieszyński Browar Zamkowy z okazji 170 rocznicy funkcjonowania browaru. Wywołał sporo zamieszania, niestety głównie negatywnego - chodziło o sposób dystrybucji i cenę. Piwo zostało wydane w eleganckiej tekturowej tubie w zestawie z okolicznościowym szkłem. Zamknięty w szykownej butelce z zamknięciem kabłąkowym leżakował wcześniej w tanku przez 18 miesięcy. Co ciekawe uwarzono go z dodatkiem śliwki węgierki (szwestki) oraz płatków po beczce po whiskey. Jak smakuje dziś? Zaskakująco dobrze, choć i wtedy można mu było zarzucić (poza ceną), co najwyżej zbyt intensywną śliwkę. Dziś piwo sprawia wrażenie poukładanego. Akcenty śliwkowe oczywiście są mocne, zarówno w aromacie, jak i w smaku, ale już nie dominują reszty tak bardzo. Jest to sporo czekolady, kakao i stylowy ciemny, opiekany chleb. W smaku dochodzą jeszcze nuty rodzynkowe i - pewnie wynikające ze śliwki - lekkie skojarzenie z winem. Piwo jest gładkie, choć mogło mieć ciut więcej ciałka. Alkohol zupełnie nie przeszkadza i piwo okazało się smakowite. Dobrze, że mam jeszcze jedno. Moja ocena: 3,8/5.


Klasyk klasyków. Porter Żywiecki, który jest z nami od zawsze. Był w czasach pierwszych Okocimiów pitych na szkolnej wycieczce, przed kraftem bywał lany w sosnowieckich knajpach (Pod Spodem - na zawsze w serduszku), można się go wciąż napić w schronisku na Przegibku, zawsze jest na kranie w Karczmie Żywieckiej przy browarze w Żywcu. Gdzieś od początku XXI wieku warzony jest (ponoć z małą przerwą) w Cieszynie. Kto go nie pił? Jak widzicie wygląda wzorowo, nawet pomimo agresywnego nalania i utworzenia się dużej piany. Pachnie i smakuje praktycznie tak samo jak zawsze. Jak na porter bałtycki jest dość kawowy i palony jednocześnie, poza tym dość klasyczna pieczona skórka chleba, nuta śliwki, karmel. Piłem to piwo tak wiele razy, że zaskoczyła mnie tym razem nieduża alkoholowość. Choć jest w terminie, nie gryzie i nie drapie. Na finiszu pojawia się spora goryczka. Dla mnie jedynym jego problemem jest ciut zbyt niskie ciało, ale pewnie dlatego odbieram to piwo jako tak agresywne. Nie trafiłem też na butelkę z żelazem;) Potężne trafiłem tylko raz i wiem, że nie da się wtedy pić takiego piwa... Tu jest dobrze. W takiej formie jest doskonałym wyborem.  Moja ocena: 3,6/5.

Uff, dobrnęliśmy do końca. Jeśli doszedłeś tutaj, gratuluję. Prawdopodobnie nie masz życia. Ewentualnie jesteś alkusem. Żartuję. Czas na podsumowania i zestawienia najlepszych piw!

Najlepsze portery

Dwa piwa zajęły ex aequo pierwsze miejsce w kategorii najlepszy porter zdobywając 4,5/5 punktów. Są to Ragnar z Browaru Trzech Kumpli oraz 652 m n.p.m. z Browaru Podgórz. Wielkiego zaskoczenia chyba nie ma, piwa są absolutnie fantastyczne, trzymają formę i czas obchodzi się z nimi świetnie. Pierwszy to imperialny porter bałtycki, a drugi to zdecydowanie klasyczne podejście do stylu. Bez dodatków, bez beczek, bez udziwnień. Da się? Na drugim miejscu uplasowały się obok siebie - i tu jedno ogromne zaskoczenie, przynajmniej dla mnie - Konstancin Bourbon Barrel Aged Porter oraz Baltic Abyss z Browaru Solipiwko, oba uzyskały 4,4/5 punktu. Na trzecim stopniu podium jest ciasno jak w porannym autobusie do szkoły. Aż 9 porterów uzyskało ocenę 4,3/5. To też moc. Znalazły się tu: Jurajskie Porter Bałtycki z Browaru na Jurze, Porter Noster Bourbon BA z Czarnej Owcy, Porter Podbity Śliwką z Browaru Jabłonowo, Baran z Jajem z kooperacji Pracowni Piwa i Podgórza, Echo z Nepomucena, Portermass oraz Imperator Bałtycki w wersji Rum&Bourbon BA with Vanilla - oba z Browaru Pinta, świeży Podbipięta z Browaru Łańcut oraz Imperium Prunum z Browaru Kormoran.

Moje serdeczne gratulacje!


Najlepsze portery barrel aged

Jeśli chodzi o piwa leżakowane w beczkach, to czołówka siłą rzeczy pokrywa się z klasyfikacją powyżej. Najlepszymi piwami w tej kategorii i zdobywcami najwyższych ocen są Konstancin Bourbon Barrel Aged Porter oraz Baltic Abyss z Browaru Solipiwko, oba uzyskały 4,4/5 punktu. Jedną dziesiątą punktu mniej uzyskały 3 portery BA: Porter Noster Bourbon BA z Czarnej Owcy, Imperator Bałtycki w wersji Rum&Bourbon BA with Vanilla z Browaru Pinta i Podbipięta z Browaru Łańcut. Pięć piw zdobyło 4,2/5 punktu, są to: Imperial Porter Rum BA z Browaru Hajer, Porter Bałtycki Bourbon BA z Browaru Brovaria, Porter Bałtycki BA z Browaru Wokanda, Sus Scrofa In Occidente Fero z Browaru Łąkomin oraz Projekt Barrel Aged Black Forrest Kirsch z Browaru Maryensztadt. Stopień niżej, ale wciąż w parszywej trzynastce, są Deep Dark Sea Red Wine BA z Browaru Brokreacja, Portermass Mead BA z Browaru Pinta oraz Floki z Browaru Trzech Kumpli. Te trzy ostatnie zdobyły noty na poziomie 4,1/5.

To trzynaście najlepszych porterów barrel aged. Gratuluję!


Najlepsze klasyczne portery

czyli nie będzie żadnych udziwnień, my jesteśmy normalni. Postanowiłem wyróżnić te piwa, które osiągnęły wynik co najmniej 4,2/5. Na początek muszę się powtórzyć, bo najlepszymi klasykami  (4,5/5) zostają najlepsze portery w ogóle - Ragnar z Browaru Trzech Kumpli oraz 652 m n.p.m. z Browaru Podgórz. Na drugim stopniu podium znalazło się sześć piw: Jurajskie Porter Bałtycki z Browaru na Jurze, Porter Podbity Śliwką z Browaru Jabłonowo, Baran z Jajem z kooperacji Pracowni Piwa i Podgórza, Echo z Nepomucena, Portermass z Browaru Pinta oraz Imperium Prunum z Browaru Kormoran (wszystkie 4,3/5). Brązowy medal zdobywa nienawistna ósemka klasycznych porterów: Gwiazda Północy z Browaru Maryensztadt, The Big Book of Coconut z Browaru Maltgarden, Double Dybuk z Browaru Golem, Baltic-Tasman z Browaru Pinta, WRCLW Tonka, Vanilla and Chocolate Baltic Porter Nitro z Browaru Stu Mostów, Porter Bałtycki z Browaru Trzech Kumpli, 7th Anniversary z Browaru Widawa oraz Pan Portier z Browaru Zakładowego (każde piwo z oceną 4,2/5).



Serdecznie gratuluję wyróżnionym browarom, po te portery można sięgać bez wahania. Można też spokojnie wyciągać je z piwniczek, skrzynek i krypt. Będą bardzo dobre. Top class. Szczególnymi zwycięzcami są dla mnie Browar Pinta z czterema piwami w ścisłej czołówce, Browar Trzech Kumpli, który ma piwo w każdej z kategorii, w tym zwycięzca Ragnar oraz Browar Podgórz i Browar Maryensztadt, które wprowadziły na podium po dwa piwa.

Jeśli chodzi o najsłabsze portery, to nie chce mi się już więcej nad nimi znęcać. Przewińcie sobie na sam dół tego wpisu i zobaczcie, które otrzymały najniższe noty. Tych piw wam nie polecam.

Jakiś wniosek ogólny? Jestem bardzo pozytywnie zbudowany jakością polskich porterów. Kilkanaście wypitych w tym czasie zagranicznych porterów (Norwegia, Szwecja, Estonia, Dania, Holandia, Szkocja), a docierają do nas topowe browary z tych krajów, pokazało mi że absolutnie nie mamy się czego wstydzić i nawet nasze dość przeciętne piwa robią robotę. Bo najlepsze biją je na głowę.

Jeśli dotrwaliście do końca, szacun! Jeśli podoba Wam się ten wpis, koniecznie zostawcie lajka, komentarz lub udostępnijcie ten wpis.

Wyniki

Kompletne wyniki wyglądają tak:
1. Podgórz 652 mnpm 4,5
2. Trzech Kumpli Ragnar 4,5
3. Solipiwko Baltic Abyss 4,4
4. Konstancin Konstancin Porter Bourbon Barrel Aged 4,4
5. PINTA Imperator Bałtycki Double Barrel 4,3
6. Czarna Owca Porter Noster Burbon BA 4,3
7. Łańcut Podbipięta 4,3
8. Jabłonowo Porter Podbity Śliwką 4,3
9. Na Jurze Jurajskie Porter 4,3
10. Nepomucen Echo 4,3
11. PINTA Portermass 4,3
12. Pracownia Piwa Baran z Jajem 4,3
13. Kormoran Imperium Prunum 2019 4,3
14. Łąkomin Sus Scrofa JD 4,2
15. Wokanda Świadek Koronny BA 4,2
16. Hajer Porter Imperialny RUM 4,2
17. Brovaria Porter Bourbon 4,2
18. Maryensztadt Projekt Barrel Aged Black Forrest Kirsh 4,2
19. Golem Double Dybuk 4,2
20. Maltgarden The big book of coconut 4,2
21. Maryensztadt Gwiazda Północy 4,2
22. PINTA Baltic-Tasman 4,2
23. Sto Mostów WRCLW Tonka, Vanilla and Chocolate Baltic Porter Nitro 4,2
24. Trzech Kumpli Porter Bałtycki 4,2
25. Widawa Widawa 7 Anniversary 4,2
26. Zakładowy Pan Portier 4,2
27. Brokreacja Deep Dark Sea Red Wine BA 4,1
28. Trzech Kumpli Floki BA 4,1
29. PINTA Portermass Mead BA 4,1
30. PINTA Imperator Bałtycki 4,1
31. Reden Ultima 4,1
32. Wokanda Świadek Koronny podstawka 4,1
33. Ciechan Porter Grudniowy 4,1
34. Hopium Jan Chmeweliusz BA Bowmore? 4
35. Brovaria Porter RUM 4
36. Brokreacja Deep Dark Sea Bourbon Vintage 2019 4
37. Hajer Porter Imperialny BOURBON 4
38. Widawa Hoppin Frog Baltic Pirate Porter 4
39. Hajer Porter Imperialny 4
40. Jana 22 4
41. Krajan Kujawskie Porter 4
42. Maltgarden Please pass the pie 4
43. PINTA Bałtyk-Atlantico 4
44. RockMill Oblivion 4
45. Sto Mostów WRCLW Baltic Porter Nitro 4
46. Warmia Porter 4
47. PINTA Imperator Bałtycki Sherry Oloroso 3,9
48. Tleń Porter Rum BA 3,9
49. Konstancin Porter 3,9
50. Kormoran Porter Warmiński 3,9
51. Maltgarden Sounds like a cholate 3,9
52. Prost Imperialny Porter Bałtycki z Bursztynem 3,9
53. Sulimar Cornelius Porter 3,9
54. Tleń Porter ze Śliwką 3,9
55. Kormoran Imperium Prunum 2018 3,9
56. Waszczukowe Porter z Puszczy 3,9
57. DUKLA Black Pearl Chattanooga BA 3,8
58. Łąkomin Sus Scrofa RUM 3,8
59. Widawa Widawa 7 Anniversary BBA 3,8
60. Brokreacja Deep Dark Sea 3,8
61. Harpagan Ezoteryczne Szuwary 3,8
62. Nepomucen Eem Nepomucen Baltic Porter 3,8
63. Pracownia Piwa Captain Baltic Winter Edition 3,8
64. Pracownia Piwa Szkieletor 3,8
65. Recraft Mentor II 3,8
66. Żywiec Porter Jubileuszowy 3,8
67. Hajer Porter Imperialny ISLAY WHISKY 3,7
68. Pracownia Piwa Pooka 3,7
69. Trzech Kumpli Bjorn BA 3,7
70. Łąkomin Sus Scrofa Mead 3,7
71. Brokreacja Deep Dark Sea Kirchwasser BA 3,7
72. Dobry Browar Porter Bałtycki Cognac BA 3,7
73. RockMill Oblivion BBA 3,7
74. Amber Grand Imperial Porter 3,7
75. Beerlab Discoveries Imperialny Porter Bałtycki z syropem klonowym 3,7
76. Deer Bear porter Bałtycki – Piwowar Domowy 3,7
77. Fortuna Komes Porter Sherry Oloroso 3,7
78. Okocim Okocimski Porter 3,7
79. RockMill R Imperial Porter 3,7
80. Ukiel Porter Bałtycki 3,7
81. Czarna Owca Porter Noster Cognac BA 3,6
82. Czarna Owca Porter Noster Calvados BA 3,6
83. Fortuna Komes Porter Malina 3,6
84. Grodzisk Porter Grodziski 3,6
85. Tleń Porter 3,6
86. Żywiec Porter Żywiecki 3,6
87. Golem Double Dybuk Bourbon 4R 3,5
88. Alternatywa 10#1 Dziesiątka 3,5
89. Bednary Sinior Isidoro 3,5
90. Birbant Porter Bałtycki Klasyczny 3,5
91. Mazurski Mazurski Porter 3,5
92. Perła Perła Porter 3,5
93. Widawa BGM Rage Chilli 3,5
94. Jastrzębie Baltic Porter 3,5
95. Tleń Porter Tequila BA 3,4
96. Brokreacja Deep Dark Sea Pedro Ximenez BA 3,4
97. Widawa Smoked Porter 24° Sherry BBA 3,4
98. Widawa Smoked Porter 24° BBA 3,4
99. Bojanowo Bojan Porter 3,4
100. Łódzkie Łódzki 3,4
101. Golem Double Dybuk Laphroig 3,3
102. Rockmill P Imperial porter 3,3
103. Fortuna Komes Płatki Dębowe 3,2
104. Świebodzin Importer 3,1
105. Żywiec Porter Cieszyński 3,1
106. Świebodzin Importer BA 3
107. Largus Largus Porter 3
108. Piwoteka Porter Bałucki 3
109. Czarna Owca Porter Noster Double BA 2,9
110. Alternatywa Porter Bałtycki BA 2,8
111. RockMill T Imperial Porter 2,7
112. Zamkowy Racibórz Porter 2,6
113. Krajan Bractwo Kurkowe 2,3
114. Kraftwerk Jolly Roger BA 2,2
115. Łódzkie Argus 2,2
116. Profesja Pirat Whisky BA 2,1
117. Fortuna Komes Porter 2
118. Książęcy Książęce Porter 1,8
119. Witnica Black Boss 1,8
120. Witnica Witnicki Porter Lubuski 1,8

Zobacz także

6 komentarze

  1. Krajan Kujawskie Porter 4,0
    Kormoran Imperium Prunum 2018 3,9

    gratuluję genialnej sensoryki...

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny wpis, bardzo dobrze się czyta. Jak dla mnie brakło tylko przybliżonych cen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, miło mi! :)
      Z cenami bym sobie dał radę jakoś pewnie, ale nawet o tym nie myślałem ;)

      Usuń

Obserwatorzy