Tak jak jeżdżenie po browarach weszło mi w krew, tak samo w nawyk weszło mi honorowe krwiodawstwo. Co ciekawe od pewnego czasu łączę te dwa tematy. Oddaję krew, korzystam z dni wolnych i ruszam w piwne podróże. Tak też stało się w lutym, gdy po oddaniu krwi wpakowałem się Mazdę i ruszyłem przed siebie. Na dobrą sprawę nie wiedziałem nawet, gdzie będę nocował i w ogóle nie spędzało mi to snu z powiek. Plan był prosty - Dolny Śląsk. Udało się pierwszorzędnie, ale zacząłem jednak od Wielkopolski. Zapraszam do Szkaradowa, gdzie od dziewięciu lat funkcjonuje i rozwija się Browar Nepomucen, czy raczej powinienem napisać NEPO Brewing. To dla mnie powrót po siedmiu latach! Dużo się zmieniło!
Ileż można przyglądać się kondycji naszych porterów bałtyckich. Szczególnie gdy na zewnątrz panują afrykańskie upały, a takie nawiedzały Polskę w czasie minionych wakacji. Postanowiłem wykorzystać ten czas i dokonać małego przeglądu piw grodziskich. Są one idealne do gaszenia pragnienia i nawadniania organizmu! Pierwsze grodziskie pojawiły się w lodówce tuż przed Świętem Piwa Grodziskiego, a kolejne dochodziły wraz z kolejnymi dniami czerwca, lipca i sierpnia. Ostatnie wypiłem dość nieoczekiwanie w czasie Cieszyńskiej Jesieni Piwnej.
Powoli kończy się styczeń i czas przełamać blogowy marazm. Niespecjalnie udają mi się roczne podsumowania, ale po pierwsze sam lubię takie czytać, a po drugie sięganie po nie może mieć jakąś wartość z perspektywy czasu. Zapraszam więc na krótkie podsumowanie mojego roku z naciskiem na najciekawsze piwa, jakie piłem.
Wydarzyła się rzecz niebywała! Taki zacny zestaw nowości z Browaru Nepomucen udało mi dość szybko opróżnić i mogę podzielić się wrażeniami. Robię to tym chętniej, ponieważ jestem bardziej niż kontent, a kropką nad i były dwa ostatnie wypite piwa. Zapraszam na tęczową szóstkę ze Szkaradowa.
Szesnasty przegląd tygodnia przynosi właśnie szesnaście piw. Stylowo jest dość różnorodnie i interesująco - są bittery (tak, w liczbie mnogiej), stouty owsiany (również), pilsy (także), saisony (jednakowoż, ale nie do końca), no i trochę IPA - od wytrawnych do puchatych. Jest nawet marcowe ;) Serdecznie zapraszam, bo to topka polskich browarów rzemieślniczych.
Zapraszam na kolejny przegląd tygodnia. W znacznej mierze idzie zgodnie z trendami - większość piw to różnorakie IPA. I znów na swoją obronę mam tylko to, że dwa piwa do czorne IPA, a jedno to wyłącznie polskie chmiele. Dla przeciwwagi saison, wild ale, amber ale, english pale ale i RIS. Ten ostatni jest też ostatnim piwem, jakie wypiłem do dziś. Wtedy rozpocząłem małą przerwę od piwa i dobrze mi z nią. Ciekawe, czy ominie mnie jakieś ciekawe piwo?
Zaczynam drugą dziesiątkę cotygodniowych przeglądów. Nie są to recenzje super nowości, choć i takie tu znajdziecie. Bym na co dzień chłeptał same premiery potrzebowałbym dostawcy tychże i - nawet ja - zapasowej wątroby. W ogóle nie rozumiem różnych docinków na temat mej wątroby, ja naprawdę malutko piję. No bo cóż to jest jedenaście piw na tydzień (nie licząc porterów). Nie licząc przeglądów browarów, które opublikuję osobno. Nie licząc... A zresztą. Nie jestem uczulony na piwo, nie kończę chlania, nie mam kryzysu związanego z nagrywaniem filmów. Będę robił to dalej... Przy okazji, najstarsi podróżnicy pamiętają cykle Wielopaków, taki bieda poprzednik obecnych przeglądów. Niedawno kliknąłem sobie z ciekawości, co ja tam opisywałem. Jest bardzo interesująco z punktu widzenia archeologicznego. Polecam (macie zakładkę u góry)! Tymczasem zapraszam na Przegląd Tygodnia!
Baltic Porter Day minął szybko, podobnie jak szybko mija mi styczeń. Z jednej strony chciałbym się lepiej wyrabiać z tymi porterami, z drugiej niech przygoda trwa. Bo to rzeczywiście jest fajna przygoda. Miałem fantazję, by ten tekst pojawił się w okolicach BPD, ale rzeczywistość okazała się nieco ciekawsza niż siedzenie i klepanie literek na blogu. W międzyczasie przybyło kilkanaście nowych porterów na stanie i kolejne namierzyłem już swoim peryskopem. Co tym razem? Jest kilka świeżych nowości, jest kilka niezłych staroci. Kilka dużych niespodzianek. Zapraszam, to już piąty suplement Wielkiego Przeglądu Porterów.
Ostatni przegląd tygodnia w tym roku przychodzi nieco później (ponownie), tym razem z uwagi na duży podsumowujący tekst, który ukazał się wczoraj (klik!). Obawiam się, że nie ma w nim ani trochę zaskoczenia. Pojawia się Piwne Podziemie (3), Nepomucen, Szpunt, Trzech Kumpli i Browar Beskidzki. Kolejne podsumowanie będzie już częściowo zawierać piwa wypite w 2021. Oby był lepszy niż obecny, czego sobie i Wam życzę.
Na przegląd tygodnia zapraszam po raz czwarty i po raz kolejny w środku tygodnia. To chyba będzie optymalny czas na taki wpis, bo pozbieranie się po leniwym łikendzie, zawsze zajmuje nieco czasu. W weekend też mam możliwość wypicia 2-3 piw, a czasem nie mam możliwości zająć się tym w poniedziałek (zdjęcia, obróbka, opisy, oceny - to wszystko jednak zajmuje nieco czasu). Fajnych piw było sporo, ale jednak trafiło się kilka mniej smacznych okazów. W przeglądzie piwa od Browaru Zakładowego (3), Nepomucena (2), Pinty (2), Majstersztyka, NOOKa, Piwnego Podziemia, Brokreacji i cieszyńskiego Zamkowego. W związku z tym, że dwa piwa są kooperacyjne, we wpisie pojawi się dziewięć piw.
Zapraszam na Przegląd Tygodnia. To pierwszy tekst nowej (mam nadzieję) serii i powstaje z potrzeby wpisów o takim formacie. Nowe zestawienie obejmuje sporą część piw wypitych w ciągu zeszłego tygodnia. Sam jestem ciekaw, czy przyjmie się na Piwnych Podróżach na dłuższą metę. Dziś aż piętnaście piw - są Artezan, Birbant, Gwarek, Hopito, Moczybroda, Nepomucen, Pinta, RockMill, Sto Mostów, Ułan i Ziemia Obiecana. Stylowo zdecydowanie monotematycznie, co oznacza, że podróżuję na fali mody.
Pinta oficjalnie, choć oczywiście nie była to żadna niespodzianka, zamroziła akcję Pinta CollabPL. Pinta CollabPL była naturalną konsekwencją serii Hazy Disco, którą bez dwóch zdań można nazwać podróżniczą. Po "wizycie" w Atenach, Lozannie, Sankt Petersburgu czy Bukareszcie granice zostały zamknięte w efekcie chyba bardziej paniki niż pandemii, ale szczęśliwie dziś są one otwarte. Oznacza to tylko jedno - Hazy Disco wraca, a Pinta CollabPL ulega chwilowemu wstrzymaniu. Tak, Pinta oficjalnie potwierdza, że CollabPL wróci.
Browar Golem to jeden z najbardziej wyrazistych projektów w polskim piwowarstwie rzemieślniczym. Założony przez trzech poznańskich piwowarów domowych swoją renomę zawdzięcza: (1) perfekcyjnym ciemnym mocarzom (to żaden rasizm!!!) ze szczególnym uwzględnieniem Lilith i Dybuka, (2) nietypowym połączeniom smaków i dodatkom, a w szczególności (3) bezkompromisowości Artura Karpińskiego, piwowara i twarzy browaru. Artur bardzo chętnie zabiera głos w różnej maści dyskusjach zarówno jako piwowar, fascynat rzemiosła i nowych smaków oraz autor bloga Beer, Bacon & Liberty. Teraz wspólnie z przyjaciółmi z Poznańskiej Loży Piwnej - Sebastianem Łęszczakiem i Michałem Kamińskim chce dołączyć Golema do polskiego topu producentów jasnych, mocno chmielonych piw. Jak smakowały mi Golemowe piwa w czasie Pandemii? Zapraszam do czytania!
Są takie piwa, które wzbudzają kontrowersje. Część ludzi je uwielbia, a część nimi gardzi. Takim piwem są pastry stouty, jedne z najmłodszych dzieci piwnej rewolucji czy może raczej - bo wszak rewolucja już za nami - piwnej hipsteriady. Krótki przegląd siedmiu pastry stoutów poprzedzony jest lakonicznym opisem tego stylu. Rozważam także przyczyny tego, że wzbudza takie kontrowersje. Wszystko oczywiście z subiektywnej perspektywy. Bardzo chciałem sprawdzić, czy piwa te będą takie, jak sobie wyobrażałem. W tekście stawiam kilka tez, a na koniec wyciągam wioski. Mam nadzieję, że nie tylko dla siebie.
Nietypowo rozpoczynam rozliczenie urlopowych wojaży, bo od ostatniego (tak naprawdę okazało się, że przedostatniego) miejsca, w którym byliśmy. Miejsca, a właściwie wydarzenia. Kiedy dowiedziałem się o nim, tak planowaliśmy kolejne etapy naszej podróży, aby ostatnie dni urlopu spędzić w Browarze Nepomucen. To właśnie przy nim odbywał się Open Craft Festiwal.
No bo jak tu nie skorzystać ze wspaniałej okazji odwiedzenia browaru będąc tak blisko. Trzydniowe wydarzenie to kameralny festiwal, na który zostały zaproszone zaprzyjaźnione browary, a większość gości stanowili okoliczni mieszkańcy. Jak było? Zapraszam na relację.
Przedświąteczny weekend postanowiliśmy spędzić w stolicy u najlepszej Karoliny na świecie. Głównie po to, aby Najmłodsza przejechała się po raz pierwszy pociągiem. W gratisie dostała jeszcze kolejkę podmiejską, tramwaj i metro. Podróżowanie bydgoskim Dartem to prawdziwa przyjemność. Jeśli za pomocą jakiejś aplikacji będzie można zamówić kraft z Warsa, to już będzie wszystko. Oczywiście Warszawa to nie tylko odwiedzone Centrum Nauki Kopernik i Muzeum Powstania Warszawskiego. Uciążliwy mróz postanowiliśmy pokonać nie udziałem w manifestacjach, przemieszczających się z lewa na prawo i z prawa na lewo, ale w zlokalizowanych w śródmieściu knajpach.
Krótki dzień i dziecko przy boku sprawiły, że udało nam się odwiedzić tylko cztery lokale - Artezan, Hoppiness, Same Krafty i Beerokrację. Spotkaliśmy za to prawdziwego celebrytę!
Nie, nie wypiłem trzydziestu czterech piw w Kontynuacji. Zupełnie niezwyczajnie spędziłem tam wieczór w swoje urodziny. Randka okazała się być imprezą-niespodzianką, na którą zostali zaproszeni znajomi (dzięki za przyjście, a nieobecnym dziękuję za życzenia!). Był to też mój pierwszy raz w Kontynuacji po jej otwarciu w nowym miejscu, a to znaczy, że bardzo rzadko bywałem w Katowicach. Jako że działo się to krótko po kranoprzejęciu, była to świetna okazja do przyjrzenia się, w jakiej formie jest Browar Bazyliszek.
Tym właśnie sloganem zaprasza w swe podwoje najnowszy multitap w Bielsku Białej. Nazywa się właśnie Środek, dając masę możliwości kreatywnym copywriterom, a ja odwiedziłem go w Dzień Matki, zabierając tam dwie mamy - w tym jedną moją. Bielscy piwosze już od dłuższego czasu cieszą się swoją świetną Piwnicą Zamkową i Browarem Miejskim, a od niedawna mają bliską mu Słodownię (sprzedają tam piwo właśnie z Browaru Miejskiego), Chmielowe Podcienia i Pigal Cafe. Poza tym mają kilka knajp z przyzwoitym piwem (to tu w lokalu na rynku, którego nazwy nie pomnę, rozkochałem się lata temu w irlandzkim Murphy'sie). Czy kolejny pub z piwem kraftowym będzie miał rację bytu? To się okaże za czas jakiś. Ja zapraszam na wizytę w Środku, opowiem dlaczego warto się tam wybrać na piwo.
Ostatnio piję więcej. Nie, nie jest to wyznanie alkoholika na jego drodze do abstynencji, ale zwyczajne stwierdzenie faktu. Zamiast pić co wieczór jedno piwo, otwieram dwa i piję po pół. Drugie połówki wypija druga połówka. Brzmi to trochę jak autoliza piwa, ale de facto jest rozwiązaniem, które pozwala kolejnym Wielopakom pojawiać się częściej. Wszyscy są zadowoleni poza moim doradcą inwestycyjnym, doradcą finansowym i maklerem...
Dziś kolejny ponadprzeciętny (zakładając, że średnia ocena za średnie
piwo to 5/10, co oznacza nie mniej nie więcej piwo przeciętne, bez wad,
ale i bez zachwytów*) zestaw piw. Po długiej przerwie wracają Piwowarownia i Nepomucen (razy dwa), po znacznie mniejszej rzemieślniczy Maryensztadt, znów jest Raduga, a z debiutanckim piwem debiutuje nierzemieślniczy Browar Gentlemen. Zapraszam dalej!
Kiedy cały rozgarnięty świat polskiego piwa kraftowego bawił się na festiwalu we Wrocławiu, ja obrałem kierunek przeciwny i postanowiłem spędzić sobotę w Krakowie. Żałuję, że nie zaplanowałem wcześniej wyjazdu do Wro, ale Krk okazał się być bardzo gościnny i uraczył mnie i moich towarzyszy całą masą świetnego piwa. Stało się to za sprawą przede wszystkim piw Browaru Piwoteka, ale także Bazyliszka, Pracowni Piwa, Browaru Podgórz, Nepomucena i Browaru Bednary. Kilka piw naprawdę zryło mi beret, wybiło kory i wystrzeliło w kosmos. A mówiąc po naszemu przepaliło styki (bardzo, bardzo smakowało). Bardzo ciekawe style piwa, nietypowe dodatki i bardzo smaczne nowości.











