Nie planowałem osobnego tekstu po finale Beer Cup. Jednak to, co działo się 8. listopada w Absurdalnej, było prawdziwym świętem piwa i zasługuje na poświęcenie chwili czy dwóch. Tak, za nami finał, ostatnia bitwa piwowarów 2018 roku. Znamy już zwycięzców! Co się wydarzyło w katowickim multitapie? Bo działo się sporo!
Jutro, 8. listopada 2018 roku odbędzie się finałowa bitwa Beer Cup. Bitwa ta kończy trzeci sezon zmagań piwowarów domowych, organizowanych przez Śląski Oddział PSPD i katowicki multitap Absurdalna. Na czym polega zabawa? Domowi piwowarzy przynoszą do knajpy swoje piwo uwarzone w określonym stylu, a zgromadzeni ludzie próbują go i wskazują na (dwa) najlepsze. To tyle. Proste i fajne. Za nami więc trzeci rok intensywnej integracji środowiska ludzi interesujących się lepszym piwem i promocji piwowarstwa domowego. Jaki był ten rok w Katowicach?
W Beer Cup - podobnie jak w Marvel Cinematic Universe - kolejną fazę mamy za sobą. Osiem ostatnich bitew wyłoniło najsilniejszych bohaterów, których losami będziemy emocjonować się w ćwierćfinałach. Najbliższy miesiąc z hakiem i cztery bitwy pokażą, którzy piwowarzy nie tylko awansują do półfinału, ale też rozpalą nasze zmysły swoim piwem. Kto zrobi najlepsze piwo? Kto zostanie na placu boju? Kto straci duszę w walce z Thanosem (publiką)?
Nie było mnie wczoraj na bitwie, a oto z niej relacja. Co prawda gównie fotograficzna, ale zawsze... Przeglądając w tym roku posty z poprzednich lat, bardzo brakowało mi choćby krótkiego podsumowania wyników z bitew, na których mnie nie było... Wierzcie mi, znalezienie tych informacji na fajsbookowych wallach to kompletna masakra... A ja lubię porządeczek. Ordnung muss sein - jak mawiał pradziadek.
![]() |
| "Noooooo... w końcu jakieś mózgotrzepy" - Janusz Švach (Browar Garaż) |
Tak oto krótka fotorelacja w ósmej bitwy trzeciej edycji staje się faktem. Jest możliwa dzięki dobrym duszom Artura i Wojtka, ale też zdjęciom zapożyczonym z zaprzyjaźnionych profili obecnych tam osób.
Ostatnia bitwa pierwszej rundy trzeciej edycji Kato Beer Cup przed nami. To dzięki niej - oraz ostatnim poprawkom w regulaminie - poznamy trzech ostatnich ćwierćfinalistów. To także pierwsza bitwa tego sezonu, na której mnie nie będzie... Myślałem, że już znalazłem osobę, która ekspresowo napisze dla Was relację. Ostatecznie coś nie pykło. Ewentualnie będzie fotorelacja.
Żałuję, że mnie będzie, bo akurat mózgotrzepów - dla niepoznaki nazwanych american strong ale - chętnie bym spróbował. Szczególnie że obsada jest sroga - na bitwie pojawią się znani, doświadczeni i lubiani Paweł Masłowski (Dwie Lewe Ręce), Szymon Minojć, Daniel Lempke (Mody Home Brewery), Daniel Śledzikowski tym razem z Wojciechem Sładkiem (Dubbel Minded) oraz debiutujący, ale już świetnie rozpoznawani - Krzysztof Kozakow i Karolina Wach (Kozakov Brewery). Będzie... będzie się działo...
I stało się tak, że wieczoru jednego przybyli wszyscy do Absurdalnej. Nie wiedzieli, jak ma smakować piwo, mało który z nich pił kiedykolwiek california common, zresztą nawet sklepy nie ściągają już ultra klasycznego Steam Beer z browaru Anchor. Ale zebrali się w oczekiwaniu na cud przemiany wody w piwo. Cud nastąpił. Co prawda trochę wcześniej, by wszyscy domowi piwowarzy dostarczyć mogli swoje piwa parowe na bitwę!
| Uber Prezes, Brogar, trzy Golce, dwa Uroborosy, Harpagan i dwie Nuty |
Gdy wybiła godzina, polały się piwa z browarów Brogar, Golec bRowary, Uroboros, Harpagan i Nuta. Czytajcie, jak było!
Czas między kolejnymi bitwami mija mi tak szybko, że tym razem prawie nie ogarnąłem maili do piwowarów. Ci szczęśliwie stanęli na wysokości zadania i na moje pytania odpowiedzieli bardzo szybko. Siódma bitwa to powrót do Absurdalnej i spotkanie ze stylem, który jest ekstremalnie mało popularny w naszym kraju. Jest to historycznie charakterystyczny dla zachodniej części USA california common. Jak zinterpretują go piwowarzy domowi dowiemy się już w czwartek. Teraz możecie za to dowiedzieć się, którzy piwowary będą za to odpowiedzialni.
Dziś spotkanie z browarami domowymi Brogar, Uroboros, Harpagan, Nuta i Golec bRowary.
Do Białej Małpy zmierzałem w stanie ogólnej niepewności. Nie dość, że niespecjalnie miałem ochotę na piwo, to jeszcze styl biere de garde, w którym uwarzone zostały piwa na bitwę piwowarów, jakoś do mnie nie przemawiał. Moje obawy szczęśliwie okazały się płonne. W multitapie od razu wpadłem na znajome twarze i rozpoczęliśmy integracje wspomaganą sztosami z kranu i sztosami domowymi.
Szósta bitwa trzeciej edycji Kato Beer Cup zaserwowała nam nagły zwrot fabularny. Nie odbędzie się bowiem w czasie Silesia Beer Fest, gdzie już dwukrotnie gościła. Nie odbędzie się też w Absurdalnej. Domowych piwowarów oraz ich kibiców gościć będzie Biała Małpa. Ja strzelam, ze jest to związane z tym, że w tej bitwie startuje właściciel Absurdalnej. I dobrze, po co ktokolwiek ma mieć wątpliwości? Najważniejsze jest jednak to, że pierwszy dzień wiosny przywitamy w niezwyczajnych okolicznościach i nietypowym piwem.
Na bitwie spotkamy znane nam browary Delta (Daniel Łaszczewski), Lord Hoppington (Alicja Owsiany i Michał Zuba), znane nam osoby pod postacią debiutującego browaru BrewLab (Henry Shelonzek i Remik Staroń) oraz startujące także po raz pierwszy browary HOPcy (Radosław Mieszkowski i Tomasz Żelezik) i Siemion (Mateusz Więckowski).
Kiedy w czwartek o godzinie 19:04 Remik wziął do ręki mikrofon i rzekł: "Zaczynamy!", to w kilku miejscach usłyszałem słowa "falstart", "za wcześnie!", "a gdzie tradycyjne opóźnienie?!". Już chyba każdy przyzwyczaił się do tego, że bitwa zaczyna się co najmniej piętnaście minut później niż powinna i jest to czas na przywitania, rozmówki, zamówienie picia i jedzenia. Okazało się to jednak tylko wezwaniem startujących piwowarów na rozmowę, a właściwa bitwa rozpoczęła się z odpowiednio "późno".
Za stołem zasiedli piwowarzy z czterech browarów domowych - Wojtek Gębczyk z Browaru Centrum, Michał Majchrzyk z Browaru Magellan, Bartosz Molasy i Kacper Poloczek z Browaru BeKa oraz Patryk Wocka i Damian Hennek z Browaru Małe z Pianką.
Na dziewięć dni przed Dniem Świętego Patryka w Absurdalnej nastąpi kalibracja kubków smakowych lokalnych beergeeków. Otóż na piątej bitwie Kato Beer Cup obowiązującym piwowarów stylem będzie klasyczny irish stout. Swoje piwa na tę okazję przygotowały cztery domowe browary - Magellan, BeKa, Centrum i Małe z Pianką. Dwa z nich już dobrze znacie.
Na czwartej bitwie Beer Cup pojawiły się głosy bardzo kontrowersyjne. Ktoś powiedział, że było tu więcej dobrych piw, niż na wszystkich dotychczasowych bitwach trzeciej edycji. Inny głos zaś rzekł, że nawet najsłabsze piwo tu było lepsze niż poprzedni zwycięzcy. Czy to zwykli hejterzy? Czy rozum potracili od nadmiaru alkoholu? Czy może jest to zasługa niezwykle wdzięcznego stylu, jakim jest american porter oraz różnych jego interpretacji?
Czwarta bitwa zapowiada się niezmiernie emocjonująco. To o niej tuż po losowaniu powiedziano "Grupa Śmierci". Wszyscy startujący w niej piwowarzy są dość doświadczeni, już po raz kolejny biorą udział w Beer Cup i są członkami Polskiego Stowarzyszenia Piwowarów Domowych. Trafili także na styl pozwalający na sporą dozę kreatywności. 22 lutego w Absurdalnej poleją się piwa w stylu american porter i mam nadzieję, że nie będziemy pić american stoutów, bo to jednak zupełnie nie to samo.
Tym razem o nasze podniebienia zadbają Michał Mutryn, Rysiek Pieczyk i Grzegorz Burczak - razem jako browar 41103 (półfinaliści drugiej edycji Beer Cup, Grzegorz dotarł wtedy do ćwierćfinału), Janusz Švach i jego Garaż (po raz drugi w Beer Cup), Dwie Twarze Piotra Góry (ćwierćfinał drugiej edycji Beer Cup), Krzysztof Ruda reprezentujący browar Gorcek (drugi raz w Beer Cup) i Sławek Winiarski - tym razem z Eweliną Pamułą - reprezentują Browar Winiarski (zdobywcy 3. miejsca w pierwszej edycji i półfinaliści drugiej edycji Beer Cup).
Trzecia bitwa Beer Cup stała pod znakiem dysonansów i sprzeczności. Niektórzy w drodze spodziewali się wysokiego poziomu piwo, no bo lubiane przez wszystkich IPA (dokładnie żytnie IPA) to taki wdzięczny styl, a inni w jego pozornej prostocie ("hołda" chmielu do gara i już gra gitara) upatrywali potencjalnych wpadek. Choć początkowo wydawało się, że tłumów nie ma, to gdy tylko syknęły pierwsze kapsle z butelek z domowymi piwami, ludzie pojawili się jakby znikąd. Oczekiwali gęstych, gładkich i mocno goryczkowych piw, a co dostali od ekip widocznych poniżej?
Szanowni Państwo przed nami trzecia bitwa Beer Cup. Po dwóch, będących pojedynkami na skwaśniałą wodę spod parówek oraz na ciemny, zbożowy napar o żadnej gęstości, przychodzi czas na potężne - mam nadzieję - pieprznięcie. Żytnia IPA - czyli piwo gęste, gładkie, pełne i o dużej goryczy. Grrrrrrrrr! Mam nadzieję, że chmiel był sypany do garów łopatami, żyto powodowało trzydniową filtrację, a aromat każdego piwa będzie wyczuwalny spod kebaba na Mariackiej.
W trzeciej bitwie trzeciego sezonu swoje szyszki porównywać będą debiutanci z Mikrobrowaru Gloria Fermentum - Przemek Recha, Paweł Hertman i Bartek Wiak oraz z browaru Rudy Mniszek - Mateusz Gruszczyński i Mateusz Mniszek, a także znani nam i lubiani (oraz szczególnie lubiana) - browar Citra czyli Paweł Wróbel i Agnieszka Morawiec, finalista drugiej edycji Łukasz Wróblewski z Browaru Domowego Bastion oraz sosnowiecki Browar Perkele czyli Tomasz Chećko i Mateusz Panyło. Ciekawe jak się zmieszczą za stołem w dziesięć osób?
Choć wydawało mi się przez chwilę, że w czwartkowy wieczór jest w Absurdalnej nieco luźniej niż zwykle, to jednak i tak nie było gdzie usiąść. Życzę każdej knajpie takich luzów w środku tygodnia. Myślę sobie, że jest w Katowicach miejsce na wiele różnych imprez niekoniecznie identycznych jak bitwy piwowarów Beer Cup. To właśnie wczoraj druga potyczka sprowadziła na ul. Dworcową tłum spragniony poznania jednego z nudniejszych stylów światowego piwowarstwa. Nudnego z tego powodu, że mild - bo o nim mowa - sprawdza się najlepiej jako piwo do bezrefleksyjnego wlewania w siebie. Czy dzięki pięciu domowym warkom udało nam się odnaleźć w tym piwie potencjał? No i oczywiście kto wygrał bitwę? O tym dalej!
Czy można wyobrazić sobie mniej ciekawy styl, będący częścią spuścizny brytyjskiego piwowarstwa, niż mild? Nawet "nudna belgia" okazuje się tutaj kopalnią bogatych i złożonych piw. De facto jest nią nawet bez takiego porównania. No ale w drugiej bitwie Kato Beer Cup pić będziemy wyspiarskiego milda. Choć trochę się z niego podśmiechuję, to jednak piłem kiedyś rewelacyjne domowe piwo w tym stylu i pozostaję optymistą.
W drugiej bitwie pięć browarów domowych będzie miało bardzo trudne zadanie. Cztery z nich - Trząski, Browar Kopiec, Łysa Żmija i Biýreczek - będą mierzyć się z Hołdą Chmielu, zwycięzcą drugiej edycji i finalistą pierwszej. Hołda Chmielu ma chyba trudniejsze zadanie - zetrze się ze swoją legendą. Czy jest coś trudniejszego niż lekkie i potencjalnie nudne piwo?
Pierwsza bitwa za nami. Było gorąco! W czwartkowy wieczór licznie zgromadzeni piwosze wlewali w siebie piwa w stylu lichtenhainer i zastanawiali się, która interpretacja jest najbliższa oryginałowi. Absurdalna była pełna i słyszałem liczne głosy zaskoczenia tym faktem. Nie dość, że to pierwsza bitwa, to jeszcze w mało znanym i popularnym stylu. A jednak. Piwa na szczęście jak zwykle wystarczyło. Jak zwykle też zaczęliśmy z małym opóźnieniem, dzięki czemu tłumy mogły skalibrować swoje kubki smakowe świetnymi piwami (Taka Haka wymiata, a Bible Belt to sztos absolutny). Jak wypadli czterej pretendenci Dominik Friedek, Kamil Witkowski, Seweryn Pająk i Marek Wolnik? Zaraz się dowiecie.
Taadaam! Trzecia edycja Beer Cup właśnie się zaczyna. Do końca roku będziemy emocjonować się kolejnymi potyczkami domowych piwowarów, konkurujących ze sobą piwami uwarzonymi w określonych stylach. Zabawa (tak, to zabawa!) polega na tym, że zgromadzeni w Absurdalnej goście otrzymują "ślepe próbki" piw - czyli nie wiedzą, kto uwarzył które piwo - i wybierają dwa najlepsze zgodnie z własnym smakiem, gustem i sumieniem. I to wszystko! Najlepsi przechodzą do kolejnych rund, gdzie schemat się powtarza.
Ja znów będę "udawał" patrona medialnego, ale traktuje to bardzo poważnie. Przed każdą bitwą przybliżę Wam styl, w jakim warzone jest piwo na bitwę, a także przedstawię Wam pretendentów do miana Mistrza Beer Cup. Dziś część pierwsza - na warsztat bierzemy styl lichtenhainer, a obcęgami szarpać będziemy Dominika Friedka, Kamila Witkowskiego, Seweryna Pająka i Marka Wolnika. Z powodu życiowych perturbacji w torturach zabawie ostatecznie nie mógł wziąć udziału piąty kandydat - Rafał Kuberek. Bitwa już w czwartek 11. stycznia. Poznajcie chłopaków tu, zanim zobaczycie ich na żywo.











