Nie wiem, jak długo znam Browarnika Tomka osobiście. Czy poznaliśmy się na pamiętnym wyjeździe do Lublina, gdzie obaj sprzedaliśmy się za kubki termiczne? Czy może znamy się jeszcze z Festiwalu Birofilia? A może pierwszym naszym spotkaniem był poznański Blog Day? Dziś już nie pomnę. Wiem za to, że jego blog istnieje odkąd pamiętam, a to oznacza, że jest starszy niż Piwne Podróże. O jakiś miesiąc. Tym samym mój imiennik świętował dziesięciolecie swojej pisarskiej działalności piwnej w tym roku, kilka tygodni przede mną. Zresztą można nas (blogerów piwnych, nie Tomaszów) było wtedy policzyć na palcach co najwyżej dwóch rąk. Po latach i kilku spotkaniach bardzo mi miło, że Tomasz sprezentował mi piwa, w których maczał swoje palce. Nie po raz pierwszy!
Jesienią 2017 roku nad Jeziorem Ukiel wystartował czwarty warmiński browar. Browar Ukiel położony jest w granicach Olsztyna, co czyni go trzecim browarem w tym pięknym mieście. Czy będąc na wakacjach na Mazurach mogłem tam nie zajrzeć? Oczywiście, że nie! Z umówieniem się i przyjazdem nie było najmniejszego problemu, dałem znać i nazajutrz byłem w browarze, a na dodatek trafiłem na warzenie. Browar położony jest pięknie, wygląda klimatycznie, a ekipa przesympatyczna. Zabawiliśmy tam dość długo, więc zapraszam do czytania.
Lubię wracać myślami do tegorocznych wakacji na Mazurach. Mieszkanie nad samym jeziorem sprawiło, że mogłem sobie pływać wczesnym rankiem, pływać wieczorem, wskoczyć na kajak, czy - co będzie moim pierwszym skojarzeniem z tamtymi okolicami - obserwować bociany i słuchać ich klekotu. Geograficzną sąsiadką krainy tysiąca jezior jest Warmia i po prostu musiałem wyskoczyć do Olsztyna. Po umówionym i bardzo owocnym spotkaniu w Browarze Kormoran (klik!) i wizycie w parku linowym z młodą postanowiliśmy spożyć kolację i napić się piwa w Browarze Warmia.
Północna część Polski nie jest moim naturalnym siedliskiem. Morza, a w szczególności „kurortów” wypoczynkowych, szczerze nie cierpię, a na Mazurach byłem tylko raz. Do tego roku. Niezaprzeczalne piękno tych okolic sprawiło, że z pewnością wrócę tam, by czerpać siły z mazurskich jezior. Kiedy już byłem tak daleko na północy, żal było nie wykorzystać okazji, aby odskoczyć na chwilę na Warmię i zobaczyć Browar Kormoran.
W olsztyńskie przedpołudnie w biurze browaru wita nas Paweł, z którym wcześniej umówiłem się na zwiedzanie i rozmowę. Rozmawiamy o historii browaru, jego początkach i teraźniejszości, o rynku piwowarskim, o warzeniu, stylach piwnych, planach Kormorana, o przekraczaniu granic, a przede wszystkim o filozofii. Filozofii, która stoi za warzeniem piwa w Browarze Kormoran, bo to ona przebijała się najmocniej w czasie naszej dwuipółgodzinnej rozmowy. Czym dla właścicieli i pracowników Kormorana jest piwo? Jak to jest warzyć między młotem kraftu i kowadłem koncernu? Czym właściwie jest browar regionalny?
