Pewnego wiosennego dnia, gdy ta pora roku była jeszcze nieco wczesna, bardziej deszczowa i nieprzyjemnie zimna, wybrałem się do Krakowa, by uzupełnić braki blogowe. W Browarze Lubicz byłem w 2015 roku. Byłem wtedy jeszcze mocno zachłyśnięty nową falą i nie szukałem w browarach klasyki, jakkolwiek by nie była zrobiona. Pamiętam, że było ok, ale nigdy nie miałem wystarczająco motywacji do napisania relacji. W 2023 potrzeby mam już inne, więc nadrabianie krakowskich zaległości zacząłem od Browaru Lubicz. Serdecznie zapraszam do Krakowa!