Czas na przegląd tygodnia, ubiegłego rzecz jasna. Tym razem w środę z dwóch powodów. Po pierwsze na poniedziałek zaplanowałem rozgrzebany tekst o AleBrowarze, a drugi powód zostawiam dla siebie. Tym razem różnorodność jest nieco większa i będę starał się zmieniać parytet, by mniej było tych najmodniejszych stylów, a więcej piw mniej popularnych. No ale dopóki lodówka nie opróżni się ze wszystkich DDH IPA, będą one wracać. Są więc dwa piwa Minibrowaru Reden z Chorzowa, dwa piwa Browaru Stary Rynek z Białegostoku (debiut na blogu!), piwo Browaru Łańcut, dwa Szpunty, piwo Browaru Tankbusters, Browar Monkey (też debiut), piwo Browaru Hajer, kooperacja Funky Fluid i Piwoteki, kooperacja Maltgardena i Piwnego Podziemia oraz dwie pierwsze puszki Brokreacji. Nawet jeśli zbyt jednorodnie, to na pewno ciekawie!
Pinta oficjalnie, choć oczywiście nie była to żadna niespodzianka, zamroziła akcję Pinta CollabPL. Pinta CollabPL była naturalną konsekwencją serii Hazy Disco, którą bez dwóch zdań można nazwać podróżniczą. Po "wizycie" w Atenach, Lozannie, Sankt Petersburgu czy Bukareszcie granice zostały zamknięte w efekcie chyba bardziej paniki niż pandemii, ale szczęśliwie dziś są one otwarte. Oznacza to tylko jedno - Hazy Disco wraca, a Pinta CollabPL ulega chwilowemu wstrzymaniu. Tak, Pinta oficjalnie potwierdza, że CollabPL wróci.
Czasem jest tak, że pomimo fizycznej bliskości gór życie nie sprzyja zbyt częstym tam wyjazdom. Okres ciąży sprawił, że na palcach jednej ręki (może jednej i pół) mogę policzyć nasze wyjazdy w góry. Niech przemówią fakty - ostatni wpis z serii Na szczycie kraftu, to luty tego roku i świetny zimowy wyjazd na Stare Wierchy (klik!). Co ciekawe udało nam się już być w górach z trzytygodniową Hanią! Wózkiem wjechaliśmy na Halę Boraczą, bo praktycznie do samego schroniska prowadzi asfaltowa droga. Tym razem zabieram Was jednak na nieco trudniejszy, a przede wszystkim piwnie smaczny szlak!
Gdy niejednokrotnie zdarza mi się pytać różne osoby związane z branżą piwowarską, które browary są najciekawsze, które oferują najsmaczniejsze piwa i najrówniejszy poziom kolejnych piw, bardzo często wymieniany jest bohater dzisiejszego wpisu. Dziś zabieram Was na Pogórze Rzeszowskie, do założonego przez Kazimierza Wielkiego miasta, którego nazwa pierwotnie brzmiała Landshut. Wzięła się od sprowadzonych tam Głuchoniemców z miejscowości Landshut (w Bawarii) właśnie. Czy Łańcut wciąż będzie się nam kojarzył z przepięknym Zamkiem Lubomirskich, jego zespołem parkowym, wozownią, storczykarnią i innymi tego typu sprawami, czy raczej pierwszą konotacją zostanie Browar Łańcut.
Nasz tegoroczny urlop zachwycił nas rewelacyjną pogodą i upałami. O tym jak było gorąco najlepiej świadczy fakt, że nie miałem ochoty na standardowych mocarzy na szczycie, a radowały mnie wszelakie lekkie piwa. Będąc na Dolnym Śląsku nie mogłem sobie odmówić noclegu na Szczelińcu. Najwyższy szczyt Gór Stołowych i tamtejsze schronisko to klimatyczne miejsce ze wspaniałymi widokami. Zobaczcie, jak się bawiłem tam rok temu (klik!). Tego dnia przeżyłem termiczny szok i mini udar. Lekkie podejście do tematu piwa było wskazane. Pierwsze wypiłem na Tronie Liczyrzepy, najwyższym punkcie na płaskim szczycie góry, a kolejne na drewnianym tarasie przed schroniskiem. Wśród wypitych piw znalazły się Wrężel, Łańcut, Pinta i Harpagan. Istotne pozostanie pytanie, które Jerry Brewery zadał na Brackiej Jesieni - czy sztosy muszą być mocne?
Oto jeszcze dobrze nie powróciliśmy z Mazur, a już udało nam się wybrać na kolejne kranoszlajanie po katowickich multitapach. Wszystko za sprawą wizyty w ojczyźnie Radosława, u którego w Anglii spędziłem niedawno świetne dwa tygodnie. Przesiadka na inny pociąg zaowocowała wizytą w trzech piwiarniach - Absurdalnej (dzięki chłopaki za pomoc!), Upojonych i Browariacie. W pierwszej knajpie dołączyli do nas Słoniu i Magda, był to więc prawdziwy uniwersytecki reunion.
W zestawie znalazły się piwa takich browarów jak: Antybrowar, Roch (razy dwa), Browar Łańcut, Pracownia Piwa, Bazyliszek, Camba (razy dwa) i Schönramer (razy dwa). Dwóch piw też się nie napiłem...


