W styczniu pojechaliśmy na kilka dni ferii. Do rodziny rzecz jasna, by nie narażać się władzom. W tym celu przebadaliśmy drzewo genealogiczne i okazało się, że mamy rodzinę w okolicy Gór Sowich. Kierunek idealny, bo jakoś nam nigdy po drodze tam nie było. Wystarczyło się spakować. Już na miejscu 'wujek' mówi, że tu obok właściciel łowiska pstrąga otworzył browar. Oczywiście śmiałem powątpiewać w tego niusa, bo przecież mało prawdopodobne, bym o tym nie wiedział, szczególnie jadąc tam na kilka dni. I wiecie co? Myliłem się. Tak oto mogłem zawitać w progi Manufaktury Piwowarskiej Złota Woda.