Na samym początku nazwa Brewery Hills spowodowała u mnie podśmiechujki, którym dałem delikatnie upust na fanpage'u browaru. Ot pojawia się kolejny - hehehe - marketingowo rozbudowany parabrowar, gdzie ważna jest chwytliwa nazwa i setki peelenów pompowane na konto Marka Cukrowejgóry, a nie samo piwo. Wyobrażałem sobie wtedy american blond o nazwie Steve, AIPA - Dylan, czy koszerny RIS - Andrea. Niestety twórcy nie poszli w stronę prześmiewczą. Pierwsze dwa wypuszczone piwa to było takie pół na pół. Jedno smaczne, drugie nie. Generalnie temat do zapomnienia w myśl zasady - jest tak dużo dobrego piwa, że nie ma co ryzykować trafienia na przeciętne. Dlaczego jednak pomimo permanentnego braku czasu postanowiłem wrócić do Brewery Hills? Otóż otrzymane od browaru cztery piwa w puszkach okazały się być bardziej niż smaczne i przeczyły pierwszemu wrażeniu. Poza tym są w puszkach. Poza tym ładne.
Z wizytą w browarze Pivovar General w Bratysławie
1 tydzień temu