Oto idzie nowe! W drugi weekend czerwca po raz pierwszy odbędzie się festiwal piwa i whisky DramOff. Zupełnie nowy koncept łączący w sobie dwa nieodległe od siebie światy, w zupełnie nowym, kultowym miejscu i organizowany przez niezupełnie nowych ludzi. Za chwilę przeczytacie, dlaczego koniecznie musicie pojawić się na tym evencie!
Łypie żabimi oczami, zaciekle macha wężowym ogonem, panoszy się jak indyk i zabija wzrokiem. Nie, to nie Docent po kilkunastu godzinach okupowania stołecznego wielokranu, ale legendarny stwór Bazyliszek. Zamieniał on w kamień nieszczęśników, którzy zapuścili się w warszawskie podziemia.
Bazyliszek to także "warszawski" browar. Jest to browar kontraktowy warzący swoje piwa w Puławach (Trzy Korony), Płocku (Browar Tumski), Radomiu (Pivovaria), a od 2015 r. także w natolińskim Artezanie. Nieprzypadkowo posłużyłem się jednak przed chwilą cudzysłowem, gdyż Bazyliszek straszenie swoje ogranicza do warszawskiego multitapu PiwPaw (choć czasem postraszy tu i tam w mieście Warsa i Sawy), a wszystkie piwa w mniejszym lub większym stopniu odnoszą się do naszej stolicy. Dzięki temu, że Sosnowiec jest najdalej na południe wysuniętą dzielnicą Warszawy, a także przez to, że PiwPaw prowadzi sprzedaż wysyłkową, trafiły do mnie cztery nowe piwa Bazyliszka. W dodatku sprawca zamieszania - Kacper (Zwrotnica Piwa czy coś - klik) - po przelaniu piwa dla mnie z litrowych baniaków, nakleił eleganckie etykiety, dzięki czemu stałem się pierwszym posiadaczem etykietowanych półlitrowych butelek z Bazyliszka w tej części Sosnowca, a może i Europy.
Bazyliszek to także "warszawski" browar. Jest to browar kontraktowy warzący swoje piwa w Puławach (Trzy Korony), Płocku (Browar Tumski), Radomiu (Pivovaria), a od 2015 r. także w natolińskim Artezanie. Nieprzypadkowo posłużyłem się jednak przed chwilą cudzysłowem, gdyż Bazyliszek straszenie swoje ogranicza do warszawskiego multitapu PiwPaw (choć czasem postraszy tu i tam w mieście Warsa i Sawy), a wszystkie piwa w mniejszym lub większym stopniu odnoszą się do naszej stolicy. Dzięki temu, że Sosnowiec jest najdalej na południe wysuniętą dzielnicą Warszawy, a także przez to, że PiwPaw prowadzi sprzedaż wysyłkową, trafiły do mnie cztery nowe piwa Bazyliszka. W dodatku sprawca zamieszania - Kacper (Zwrotnica Piwa czy coś - klik) - po przelaniu piwa dla mnie z litrowych baniaków, nakleił eleganckie etykiety, dzięki czemu stałem się pierwszym posiadaczem etykietowanych półlitrowych butelek z Bazyliszka w tej części Sosnowca, a może i Europy.
AleBrowar zaskoczył piwoszy niedawno dwiema fantastycznymi informacjami. Po pierwsze wyszedł z cienia piwowar, którym jest - pracujący do tej pory w gdańskiej Brovarnii - Michał Saks. Po drugie został on Dyrektorem Produkcji w Browarze Gościszewo, gdzie swoje piwa warzy AleBrowar. Oznacza to, że połowa mocy produkcyjnych tego browaru będzie wykorzystywana dla wytwarzania piw AleBrowaru. Pysznie prawda?
Informacja ta to dobry moment, by przypomnieć kilku piw, do których w bieżącym roku wrócił AleBrowar.
Zapraszam dalej...
Vintage ale, stare ale, tradycyjne ale... Wiele nazw na określenie stylu piwnego, którego nie da się zbyt łatwo scharakteryzować. Do tej pory nie było mi dane spróbować ani jednego tradycyjnego ale. Po powrocie z żywieckiego festiwalu nastąpiło moje kolejne piwne rozdziewiczenie. Wszystko za sprawą zakupionego tam i przytachanego do domu Smugglers Vintage Ale z kornwalijskiego browaru St. Austell.
Czym jest tradycyjne ale i jak smakuje Smugglers? Zapraszam do czytania!
Dopiero co gościł na blogu leżakowany w beczkach po whiskey Paradox Jura, a tu pojawiła się na rynku polska odpowiedź na ten niezwykle interesujący i charakterny styl piwa. Rodzimy Ale Browar ucieszył fanów stoutów swoim Smoky Joe. Sympatyczny ciężarowiec na etykiecie, wyraźnie męczący się z (niezbyt) ciężkim wskaźnikiem IBU i kreskówkowy dym z uszu, to jedna z ciekawszych etykiet, nie tylko Ale Browaru.
Czy piwo ma podobnie mocny charakter, co wąsy siłacza i Paradoks Jurka?
Za każdym razem, gdy patrzę na butelkę Paradox Jura szkockiego BrewDoga, przed oczami staje mi drugoplanowy bohater komiksów z serii Wilq - Jur, który snuje się pomiędzy kolejnymi planszami, siejąc zamęt, oburzenie i turlając dropsa.
Na szczęście piwo, istniejącego od 2007 roku i mającego status kultowego browaru, nie ma z nim nic wspólnego. Paradox to seria piw będących imperialnymi stoutami, które leżakują w beczkach po whisky. O tym skąd browar bierze beczki po tym zacnym trunku, informuje druga część nazwy piwa. Mieliśmy więc Paradox Islay (beczki pochodziły z gorzelni na tej słynnej wśród smakoszy whisky wyspie), było Paradox Arran (beczki z wyspy Arran), a ja dostałem na urodziny Paradox Jura (beczki w którym leżakowało piwo pochodziły z wyspy Jura, która sąsiaduje z wyspą Islay). Na Jurze stworzył swoją przygnębiającą wizję świata roku 1984 Orwell.
Czy Paradox Jura zachowuje coś z tego klimatu?



