Jeszcze w czasach przedblogowych, które nieco giną w mrokach dziejów, jako zamęczający wszystkich wokół fan piwa, entuzjasta poszukiwań nowych smaków i początkujący podróżnik, otrzymałem w prezencie od siostry książkę Bena McFarlanda pt. "Najlepsze Piwa Świata". Napisana ze swadą przybliżała mi bardzo ciekawy świat piwa i rozpalała wyobraźnię. Jednym z piw, na które szczególnie się śliniłem znając już nieco piwowarstwo niemieckie, był Celebrator - doppelbock z bawarskiego browaru Ayinger. Lata mijały, poznawałem kolejne style, odwiedzałem kraje, piłem to i owo, ale na piwa browaru napatoczyłem się dopiero w 2021. Choć na swoją obronę muszę przyznać, że w czasie zachłyśnięcia się piwami nowofalowymi, nie patrzyłem w ogóle na półki z klasyką. Po latach znów je doceniam, a to właśnie nowa fala nudzi mnie okrutnie. Zapraszam więc na szybki przegląd kultowej już klasyki - sześć piw z browaru Ayinger. Nie będziecie żałować!
Koźlaki dubeltowe to jest to, co Tomasze lubią najbardziej, więc niezmiernie ucieszyłem się z kilku niedawnych prezentów. Z Łodzi przyjechał Weißenoher Bonator, a wprost z półki niemieckiego marketu Carolus Doppelbock i Schmucker Doppel-Bock Dunkel. Doppelbocki, niegdyś znacznie mniej odfermentowane, a przez to mniej alkoholowe, co spowodowało określanie ich mianem płynnego chleba,
dziś są idealnymi piwami na zimne popołudnia, mroczne wieczory i
górskie zawieruchy. Cechują się dużą zawartością alkoholu, są mocne i bogate w smaku, niezwykle charakterne.
Nie byłem specjalnie zaskoczony faktem, że większość otrzymanych prezentów urodzinowych stanowiły piwa. Czasem jako prezent główny, czasem jako dodatek do czegoś ważniejszego. Jednak jeden z prezentów zaskoczył mnie okrutnie, dlatego że takich piw na pewno sam bym sobie nie kupił.
| Tadaaaa!! Czadowe, nie? |