Refleksja na temat Bieszczadów nie pojawiłaby się w mej głowie, gdyby nie kolejne dwa pyszne piwa z Bieszczadzkiej Wytwórni Piwa Ursa Maior. W trakcie pisania pojawiły się obrazy i zapachy, które zalegały głęboko ukryte w czeluściach hipokampa. Wróciło też to, co w Bieszczadach bardzo istotne - ludzie. W górach spotyka się ludzi niezwykłych, istnieje z nimi trudna do uchwycenia więź porozumienia. Nieprzypadkowo oddaje się cześć wszystkim na szlaku, częstując ich uśmiechniętym powitaniem. Każdy z nich jest tym samym miłośnikiem dolin i szczytów, bratem, siostrą. W Bieszczadach jest szczególnie... tam spotyka się rodzeństwo syjamskie.
| Piwny podróżnik nie zamarza w skrajnych temperaturach dzięki piwu w krwiobiegu |
Sprawcą lawiny wspomnień jest Ursa Maior, która tempa nie zwalnia, a nawet przyspiesza. Jeszcze nie dopadłem ich piwa nr 5, a już pojawiła się informacja o szóstce. Dziś jednak 3 i 4, czyli Deszcz w Cisnej oraz Megaloman. Powrót w dzikie Bieszczady gwarantowany...