Dukla to położone pomiędzy dzikimi ostępami Beskidu Niskiego miasteczko, które wzbogaciło się w tym roku o nowy browar rzemieślniczy. Taki prawdziwy, z krwi i kości, a właściwie z miedzi i stali. Region, który do tej pory kojarzył mi się głównie z puszkowym Leżajskiem, a od niedawna także z nie tak odległą Ursą Maior, 28 lutego zyskał nowy cel wypraw, nie tylko stricte górskich. Browar Dukla, bo o nim mowa, na krakowski Craft Beer Week przywiózł sporą partię butelek swoich pierwszych czterech piw, z których niestety zaledwie trzy trafiły do mnie.
Kolejne odwiedzone przeze mnie portugalskie miasto okazało się być kolejną byłą stolicą tego rozciągającego się na zachodzie Półwyspu Iberyjskiego kraju. Coimbra powstała na brzegach wijącej się rzeki Mondego, pnie się po okolicznych wzgórzach i czaruje przestrzeniami i bliskością gór. Nad miastem wznoszą się zabudowania uniwersyteckie, bowiem Coimbra jest największym akademickim ośrodkiem w Portugalii.
W tym starym mieście znajduje się całkiem nowy i nowoczesny browar restauracyjny. Fantastycznie, bowiem to jedyny jaki udało mi się zlokalizować w tej części Portugalii.
Oto Porto. Drugie co do wielkości miasto w Portugalii. Samo w sobie nie imponuje wielkością. Sąsiadująca z nim przez rzekę Duoro - Vila Nova de Gaia, "ojczyzna" trunku porto, może pochwalić się większą ilością mieszkańców, ale wraz z przyległymi miejscowościami Porto tworzy aglomerację Wielkiego Porto, liczącą sobie ok. 2 mln. mieszkańców. Czy jest jednak ktoś, kto widząc poniższe zdjęcie powie "Eee, nie chcę tam jechać"?
Porto to pełne turystów, wielokulturowe miasto, gdzie tradycja spotyka się z nowoczesnością. Czuć że jest to zachód Europy, ale dostrzegalne są też objawy kryzysu. Zresztą każde portugalskie miasto, w którym byłem, ma swoje ciemne miejsca. Czy jednak są piwne jasne punkty? Czy dobre porto może zastąpić piwo?
Po raz pierwszy pozwalam sobie na małe podsumowanie miesiąca. Takowe będzie się pojawiać, gdy zostanie mi sporo nieopisanego materiału, zabraknie mi weny lub zwyczajnie minie zbyt wiele czasu od degustacji, by móc z pełnym przekonaniem sklecić kilka zdań. Pech chciał, że trafiło w czerwcu na 2 bardzo dobre piwa i jedno dobre. Nie pojawiły się na blogu, bo praca, praca, dużo prac, a człowiek czasem chce zrobić coś innego niż tylko pisać o piwie. Czerwiec był miesiącem obfitym w wydarzenia i degustacje... Jeśli uda mi się utrzymać taką średnią postów, to będę przeszczęśliwy.
Cóż więc nie zmieściło się czasowo? Kliknij dalej...