Obserwując dokonania kolegów blogerów niejednokrotnie im zazdrościłem. Tak pozytywnie. A to fajnych wyjazdów w różne miejsca, a to ciekawych pomysłów na teksty, a to odwagi w podejmowaniu nowych wyzwań. Uważam, ze Ci najlepsi to mega pozytywni i kreatywni ludzie. Bardzo dużo robią i tworzą, w 99% wypadków nic lub niewiele (wymiernie) z tego mając. Zawsze dobrze mi się patrzyło na współtworzenie piw z browarami, nawet gdy piwne pomysły do mnie zupełnie nie przemawiały (ta Pinacolada zamiast porteru Michale! Fuuj). Zaczął Kopyr, a potem byli kolejni - Piwna Zwrotnica, Browarnik Tomek, Chmielobrody czy Opiwatele. Nie wspominam już w ogóle o tych, którzy sami ostatecznie (lub wcześniej) przeszli na zawodowstwo i pracują bądź pracowali w browarach. Ja też chciałem mieć piwo!