Na szycie kraftu - Szczeliniec

08:00

Pierwszy raz w Górach Stołowych byłem w 2010 roku i się w nich zakochałem. Po pierwsze niesamowite wrażenie robią formacje skalne najwyższego szczytu i Błędnych Skał - fantazyjne kształty przywołujące rozmaite skojarzenia, głębokie wąwozy, a także panujące tam cisza i chłód. Po drugie niezwykle urokliwe schronisko na wspomnianym Szczelińcu. To drugie miejsce sprowadziło mnie w Góry Stołowe ponownie. W niedzielę, po wyciecze rowerowej na Zamek Książ,  opuszczaliśmy przyjazne Świebodzice z planem wypicia piwa w Browarze Jedlinka (klik!), wejścia na Wielką Sową (z powodu rzeczonej wycieczki nie udało się czasowo tego ogarnąć) i dotarcia na noc na Szczeliniec. 

Szczeliniec Mały z lewej i Szczeliniec Wielki z prawej - widok od strony Carlsberga

Zapraszam na szczyt kraftu, gdzie opowiem o paśmie Gór Stołowych, najwyższym ich szczycie, znajdującym się tam schronisku, a wśród wypitych piw będzie coś z browarów Whisker, Stu Mostów i Miejskiego Sopot.

W niedzielny poranek, zanim ruszyliśmy w dalszą drogę, wybraliśmy się na wycieczkę rowerową do Zamku Książ. Datowana na XIII wieku warownia znajduje się faktycznie w Wałbrzychu, ale tereny zespołu rezydencjonalnego i parku sięgają praktycznie centrum Świebodzic. Zamek położony jest przecudownie, a szczególne wrażenie robi z pewnego punktu widokowego.


Było stromo, ale dziedziniec zamku i wypite tam piwo wynagrodziło wszelkie trudy. Udało nam się jeszcze zobaczyć stadninę z zabytkową krytą ujeżdżalnią i zjechać przez park z powrotem. Prawdziwe z górki na pazurki.


Wybór mój padł na Whiskera "A2" i był to strzał w dziesiątkę, gdy żar lał się z nieba. To kwaśny saison z dodatkiem czerwonej porzeczki i hibiskusa. Różowo-czerwone piwo nie miało co prawda piany, ale aromat wszystko wynagradzał. Mocarny zapach czerwonego owocu mieszał się z delikatną sugestią agrestu, nutą kwiatową i zapowiadał kwaśny smak. Ten był istotnie kwaśny, pierwszy łyk nawet wykręcił twarz, ale gdy już się podniebienie przyzwyczaiło, to cieszyły wyraźne porzeczki i przyprawy. Piwo zmierza w stronę wytrawną, jest złożone, a przy tym rewelacyjnie rześkie. Moc. 8/10.


Góry Stołowe to nietypowy masyw górski, złożony z płasko ułożonych płyt piaskowca (góry powstały 30 milionów lat temu, a same piaskowce znacznie wcześniej - ok. 90 milionów lat temu). Stąd też wcięła się nasza nazwa tych płaskich, przypominających stoły gór. Najwyższym i najpopularniejszym szczytem jest Szczeliniec Wielki (919 m.n.p.m.). Jego popularność wynika z tego, że wejście na czubek zajmuje niewprawionemu nawet turyście ok. 30 minut. To jest przekleństwo tej góry o dwóch obliczach. W ciągu dnia jest głośna, wypełniona stonką turystyczną, sandałkowiczami, a do wejścia na szczyt tworzą się kolejki, podobnie jak po jedzenie w schronisku. Co innego wieczorem i w nocy. Opustoszałe tarasy Szwajcarki są świetnym miejscem na wieczorne piwo. Płaski z daleka szczyt to tak na prawdę plątanina korytarzy i wąwozów, a także wystających ponad drzewa formacji skalnych (Małpolud, Wielbłąd, Żółw, Sowa, Mamut). Najwyższą i czubkiem góry jest Fotel Pradziada (zwany też Tronem Liczyrzepy). Nawiasem mówiąc Pradziad to Duch Gór, Liczyrzepa, Karkonosz, Pan Jan - legendarna postać utożsamiana jeszcze w czasach przedchrześcijańskich z siłami przyrody. Taki Gandalf Szary, a może raczej Radagast Bury Sudetów. Ku jego czci postanowiłem wypić dobre (miałem nadzieję) piwo siedząc na tronie.


Wypity w tych pięknych okolicznościach przyrody Whisker "A1" to brat bliźniak poprzedniego, z tym że tu są owoce wiśni. W odczuciu jest dużo słodsze i znacznie mniej kwaśne, kwiatowe posmaki są tu też mocniejsze. Piwo w większym stopniu przypomina niedzielny kompocik i sprawia wrażenie nieco mniej pełnego niż "A2". Plusem jest wytrawny pestkowy finisz. 7/10. Dwójeczka smaczniejsza i w ogóle super, ale i jedynka warta uwagi. Niy ma gańby.


Kilka słów należy się jeszcze historii schroniska, którego istnienie możemy zawdzięczać wojennym działaniom końca XVIII wieku, ale także szalejącemu w Europie Romantyzmowi. Prusacy spodziewając się nadejścia wojsk austriackich, kierujących się w stronę Twierdzy Kłodzko, zbudowali w pobliżu Karłowa baterię obronną i do celów obronnych chcieli także wykorzystać Szczeliniec. Trasę na szczyt wytyczali korzystając z pomocy przyszłego sołtysa Karłowa, wówczas siedemnastoletniego Franza Pabla. To dzięki niemu powstało później 665 schodów na szczyt. Wizytujący linie obronne król Fryderyk Wilhelm II tak zachwycił się tym miejscem, że zaraz po nim zaczęły nadciągać tam tłumy turystów. O forcie szybko zapomniano. Na szczycie byli Johan Wolfgang von Goethe i późniejszy prezydent USA John Quincy Adams. Nie był za to Chopin, bo był chorowitą łajzą i lekarze go nie puścili z Dusznik.


Schronisko powstało za sprawą Franza Pabla w 1846 roku, jako pierwsze w Sudetach od razu z przeznaczeniem dla ruchu turystycznego. Schweizerai czyli Szwajcarka leży w północno zachodniej części szczytu i zbudowana jest w stylu tyrolskim. To jedno ze schronisku, które trzeba zobaczyć i zostać w nim na noc. Prowadzone jest przez bardzo sympatycznych ludzi i ja czuję się tam jak w domu - może za sprawą licznych książek ułożonych gdzie się da. Tu też wypiliśmy kilka piw.


Wypity w ciemnościach wieczornych Smalltalk z Trzech Kumpli nie zrobił na mnie dużego wrażenia, w przeciwieństwie do wszystkich pozostałych piw tego browaru. To hoppy pale ale i jest dla mnie stanowczo za lekkie, za proste i za mało jakieś. Lekki cytrusik w aromacie i smaku i krótka niezalegająca owocowa goryczka to wszystko. Niby jest ok, ale piwowar zawiesił sobie poprzeczkę wysoko i spodziewałem się eksplozji. 6/10.


Art 9 Oatmeal Hoptart z Browaru Stu Mostów (w kooperacji z amerykańskim Bristol Brewing Company) to rewelacyjne piwo oraz świetny i nietypowy berliner weisse. Piwo prezentuje się bardzo ładnie i pięknie pachnie. Sugerujący kwaśność aromat niesie w sobie brzoskwinie, morele, grejpfruty i mocne mango. Konsystencja jest tak kremowa i gładka, jak tylko może być przy niewielkiej gęstości (9° blg). Piwo nie jest wodniste, ale pozostaje ultra rześkie i pijalne. Smak jeż też złożony, od średnio kwaśnego początku przechodzi w chmielowe klimaty owoców tropikalnych i cytrusowych. Finisz jest długi, przyjemny i owocowy (momentami ogórkowy), choć sama gorycz niewielka. 8,5/10. Piłem potem jeszcze raz i znów było super.


Grand Quadrupel z Browaru Miejskiego Sopot poleżał trochę w mojej skrzynce i wyciągnąłem go dopiero na Sudety. Quad okazał się bardzo winny (tak w stylu porto), lekko kwaskowy, ale też dosyć ciężki i pełen słodkawych suszonych owoców. Jest mocno słodowy, karmelowo-toffi, orzechowy. Alkohol (10%) jest delikatny i kojarzy się z dobrym likierem. Zaskakująco dobre to piwo. Cieszę się, że klasyczny browar restauracyjny (byłem tam - klik!) porwał się na taki styl. 7/10.

Dlaczego warto jechać w Góry Stołowe? Aby zobaczyć szczyt Szczelińca (koniecznie o zachodzie słońca), przespać się w Szwajcarce, napić na Tronie Liczyrzepy i pobłądzić w Błędnych Skałach.

Zobacz także

8 komentarze

  1. Mała uwaga. Piaskowce, które budują Góry Stołowe są wieku górnokredowego i mają ok. 85-95 mln lat, a nie 30.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze dawniej niż piwna rewolucja. Muszę zaktualizować przewodnik;) Dzięki za uwagę, doczytam!

      Usuń
  2. wejście na Szczeliniec w 15 minut było świetne i Whisker "A1" spożyty na szczycie tuż przed zmierzchem smakował bardzo :)
    spodobało mi się schronisko, brakuje tam tylko koteczka :) fajnym pomysłem jest możliwość zakupu nizbędnika toaletowego, ratującego życie zapominalskim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdziwy turysta z niezbędnika toaletowego nie korzysta!

      Usuń
  3. prawdziwy turysta dba o swoją higienę i o dobro współtowarzyszy ;P

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe połączenie wzmianek historycznych z Twoją "piwną pasją", serio.
    Mogę wiedzieć skąd taki pomysł na bloga?

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzmianki historyczne biorą się tylko z mojej ciekawości. To nie był pomysł, piszę o tym, co mnie interesuje. A że pewne rzeczy z historii wydają mi się szczególnie frapujące, to o nich wspominam. Pozdrawiam i ja.

      Usuń

Obserwatorzy

Najciekawsze podróże