Wakacje z Duklami

10:44

W połowie czerwca, z okazji pewnego ważnego dla mnie wydarzenia, otrzymałem w prezencie dziesięć piw z Browaru Dukla. Mogę więc z czystym sumieniem napisać, że wpis powstał we współpracy. Współpracy z moją ciocią. Jakoś tak się przyjęło, że ludzie pytają mnie o alkohol nader często. Z jednej strony świetnie się czuję uchodząc za specjalistę, ale często pojawia się konstatacja, że to jednak alkohol, a ja postrzegany jestem jako naczelny ochlaptus. Nic to, już dawno zrobiłem z tego swój atut. No więc z pobytu w sanatorium dzwoni do mnie razu pewnego ciocia z pytaniem o to, gdzie w okolicy można kupić dobre piwo. Jako że dużo chodziłem po górach, a na lekcjach geografii nie rysowałem kutasów w zeszytach i nie kimałem na ławce, musiałem tylko odpalić mapy i sprawdzić odległość Iwonicza Zdroju od Dukli, o której od razu pomyślałem, a przez którą przejeżdżałem w ubiegłym roku. Odległość to w zasadzie żadna, w linii prostej kilka kilometrów. Ciocia wskazówkę przyjęła do wiadomości, a mnie w ramach niespodzianki dostarczyła dziesięć piw z Browaru Dukla, zakupionych jak się okazało w sympatycznej Tawernie pod Piratem (przez półtora roku nie doczekała się swego wpisu na blogu).


Dziesięciu piw nie dałbym rady wypić sam, przynajmniej za jednym posiedzeniem, a chciałem butelkami jeszcze kogoś uszczęśliwić. Oczywisty dość wybór padł na Gosię i Daniela. Sprzeciwów nie zauważyłem. Po udanym biforze w katowickich knajpach zaczął się Wielki Test Dukli.

To jeszcze fotografia prezentu

Test oczywiście został przemyślany i przeprowadzony profesjonalnie. Piwa zostały ustawione od najsłabszego do najmocniejszego. Okazało się to być zupełnie bezcelowe, bo po skalibrowaniu smaku w Kontynuacji ([*]) i Absurdalnej, a także po szybkim oddaniu się Gosi Morfeuszowi, spożywanie we dwóch było bardziej męczące niż mógłbym się spodziewać. Przy ostatnim piwie zwyczajnie usnąłem na siedząco, w czasie gdy Daniel przedstawiał mi swoje przewidywania na zbliżające się wtedy Euro. Nic to, jadymy!


Nieproszony Gość to w założeniu pils (12,5° blg i 4,6% alkoholu), chmielony Jungą, Marynką i Żateckim. Wygląda naprawdę ładnie ze swoją jasnozłotą barwą i zmętnieniem. W zapachu dominuje słodowość, która nieco trąci mokrym kartonem. Piwo jest nieco kwaskowe, choć Daniel mówi, że nawet bardzo. Czyżby do butelki dostał się jakiś nieproszony gość? Goryczka jest w tym nikła i w sumie piwo kompletnie nijakie. Z powodu wspomnianych minusów tylko 4/10.


Pierwsza myśl, jaka pojawiła się w głowie przy Biało-Czerwonym: to klon - to samo piwo z inną etykietą. Po co warzyć drugiego pilsa, skoro można sprzedać tego samego z chwytliwą etykietą. Tu jednak parametry są inne (12° blg oraz 5,2% alkoholu). Jeśli pilsy miałyby być piwami słodkimi, to pewnie nie miałbym się do czego przyczepić. Zapach to wyłącznie słodowość i słodycz kwiatowa. W smaku dobija się (i mnie) karmel i miód, który wskazuje na utlenienie piwa. Piwo jest zbyt słodkie. 3/10.


Uwielbiam Bruce'a Willisa z czasów jego świetności, więc Ostatni Sprawiedliwy kojarzy mi się rewelacyjnie. Straż Przyboczna Kurosawy w sztafażu gangsterskiego westernu, mroczny i krwawy, nastrojowy film. To pszeniczne piwo nie będzie mi się aż tak dobrze kojarzyć. Przede wszystkim z uwagi na siarkę, mokrą szmatę i zgniłe jajo w zapachu. Obrzydliwa mieszanka, którą dało się pić tylko z zatkanym nosem. W smaku czuć, że to pszenica, ale kompletnie nic poza tym. 2/10.


Miss Lata to przeznaczony do spożywania w upalne dni summer ale. Czytelnicy powinni znać mój stosunek do tego typu piw, ale starałem się nie uprzedzać. 12,5°blg i tylko 4,2% alkoholu. Było pite jako czwarte ponieważ mieliśmy podejrzenie, że buchnie nam aromatami i smakami amerykańskiego chmielu. Niedoczekanie. Zapach jest co najwyżej lekko owocowy - czerwone owoce i leciutkie tropiki. Goryczka jest leciutka, a smak owocowy. Ok. 5/10 za piwo przeciętne we wszystkim to sprawiedliwa ocena.


Ci Biało-Czerwoni to dla odmiany IPA i to taka w założeniu (chyba) klasycznie angielska. Efektem jest dosyć pełny słodowy smak zdominowany lekkim karmelem, ale szczęśliwie skontrowane całkiem sporą goryczą o ziemistym charakterze. Całkiem fajne piwo, do wypicia i zapomnienia. 5/10.


Wiedźmy zrobiły na mnie kiedyś świetne wrażenie i podobnie było tym razem. To angielska IPA warzona w kolaboracji z Babą Jagą. Połączenie ciasteczkowej słodowości posmarowanej płynnym toffi, a do tego solidną goryczką kojarzącą się ziemistością i ziołami. Posmaki wypełniają ciemne owoce i orzechy. To wciąż rewelacyjne piwo, poukładane i zbalansowane. Można by pić i pić. 8/10.


Do tej pory picie kolejnych piw był niczym ruletka. Tym razem przyszedł czas na karciane rozdanie, jaka karta przyszła Dukli? W aromacie Wielkiego Szu pojawiają się intensywne owoce - mandarynka i tropiki, jest ładnie, słodko, a w tle ulotnie pałęta się karmel. W smaku jest tylko delikatnie słodkawe i pozostawia wyraźnie wytrawne odczucie. Jest też bardzo fajnie gorzkie, a gorycz ta jest przede wszystkim owocowa (z naciskiem na skórkę owoców), nie zalega i nie męczy. Piło się przyjemnie mimo późnej pory, choć to raczej piwo do posmakowania niż wyżłopania. Nie ma tu żadnych sztuczek i przekrętów. 7,5/10.


Dziki Samotnik sprawił nam nie lada niespodziankę. Oto wystrzelił z butli niczym wstrząśnięty i niezmieszany szampan. każdy sylwestrowy gość byłby zachwycony, ale akurat byliśmy tuż przed rozpoczęciem lata. Dziki to amerykański amber ale o ekstrakcie początkowym 14,5° i zawartości alkoholu 5,7%. Jak można było się spodziewać w aromacie i smaku podstawą jest karmel, ale amerykańskie chmiele dodały tu świetnego owocowego sznytu. Piwo jest gładkie, lekkie i szybko się kończy. Mimo wszystko zaskakuje balansem w stronę wytrawną. 7/10.


Nafciarz Dukielski to kooperacja z "krakowską" BroKreacją, a piwo zostało uwarzone w szczyrzyckim Gryfie. Whisky rye smoked porter daje nam ogólny zarys, czym to piwo może być, ale ani za pierwszym razem, ani teraz nie przygotowuje na bombę aromatyczną i smakową. Nie oszukujmy się, to nie jest wybitnie złożone piwo, gdzie delektujemy się niuansami. To asfaltowy cios w twarz, wędzonka torfowa totalnie dominuje wszystko w piwie. Czekolada próbuje się nieśmiało przebić, ale słabo jej to wychodzi. Spalone kable dają tu tak bardzo, że przed oczami ukazał się mój pierwszy Intel Pentium 166 na zjaranej płycie głównej. Kiedy to było... Piwo jest przy tym niesamowicie gładkie, wręcz pieści przełyk - taka Pieszczota Piwnej Pięści. Pro 8,5/10. Uwaga, nie dla każdego.


To zdjęcie powinno tłumaczyć, jak późno już było. Nawet nie zauważyłem, gdzie złapała się ostrość. Bawidamek to idealne dobicie tego wieczoru - imperialne IPA. Pierwsze co się pojawia, to potężny zapach owoców egzotycznych i słodkiego karmelu. Piwo jest pełne, wręcz ulepkowe, słodycz się z niego ulewa, ale znajduje też właściwą kontrę dla swojej mocy. Wydatna owocowo-żywiczna gorycz dobrze współgra z owocową słodyczą. Piwo delikatnie drapie w gardło, rozgrzewa, ale czy jest alkoholowe to nie wiem - po pierwsze zwykle tego nie czuję, po drugie po tylu piwach nikt by nie czuł. Zakładam, że alkoholu był w nim mało, bo inaczej Daniel wspomniałby o tym. Bardzo ciekawe IIPA. 7,5/10.

Zauważacie prawidłowość, że im mocniejsze piwo, im bardziej charakterne w założeniu, tym lepiej Dukli wychodzi? Ogólnie okazało się, że jest różnie. Lekkie piwa okazały się niewypałami, do których z pewnością nie wrócę. Inaczej sprawa ma się z mocniejszymi przedstawicielami rzemieślnika z Beskidu Niskiego. Warto próbować tych wyżej ocenionych piw, polecam!

Zobacz także

5 komentarze

  1. Naprawdę nie rysowałeś kutasów?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szymon na geografii nie. Jak nieszczęśnik z wyboru (mat-fiz) miałem 5 godzin matmy i 3 fizyki w tygodniu na doskonalenie rysowania, szkicowania i malowania fallusów w różnych stanach i pozycjach.
      Wciąż lubię gdzieś walnąć członka. Pilnuj auta.

      Usuń
  2. ze zdjęć wynika, że nie było z moją wytrwałością tak źle.. toż to połowa wieczoru zaliczona ;)
    Szymon, może kiedyś nie rysował (?), ale teraz to robi - widziałam na własne oczy ;P

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy