Pójdź sam na festiwal piwa

14:31

Ostatni festiwal piwa, na którym byłem, czyli krakowski Craft Beerweek, jedno spotkanie na nim z Tomaszem z Brzeska, którego oczywiście pozdrawiam, a następnie rozmowa z nim drogą elektroniczną skłoniły mnie do napisania tego krótkiego wpisu. Pewności nabrałem po rozmowie z Danielem, kolegą z Sosnowca, który przez telefon powiedział mi, że sam na Silesia Beer Fest nie pojedzie. 

A właściwie dlaczego? - ja się pytam.

Możesz jechać z żoną, mężem, dzieckiem (no ale to nie do końca ma sens, bo lepiej skupić się na piwie), dziewczyną, chłopakiem, przyjacielem, koleżanką... Ale zawsze wtedy są jakieś problemy...

Oto przed Wami pięć powodów, dla których znacznie lepiej jechać na festiwal piwa samemu.


Po pierwsze masz święty spokój! Wyobraź sobie, że oto nachylasz się nad nowym whiskey barrel aged stoutem, już prawie do twojego mózgu dotarł sygnał o potężnym aromacie wanilii i jakościowego alkoholu, po czym nagle słyszysz:
- Kochanie, potrzymaj mi torebusię, bo muszę w niej znaleźć chusteczki higieniczne, sam wiesz jaki tu bałagan... - Niby @#$%! jak? W jednej łapie szkło, w drugiej aparat, w trzeciej telefon, nie dostaniesz zawału? Dlaczego ciągle pijesz i nie pytasz mnie o tę sukę Halinę, co to mizdrzy się do Maćka na każdej przerwie na fajkę? - brzmi znajomo? Po co ciągle robisz zdjęcia tym butelkom? Zróbmy sobie zdjęcie razem i najlepiej nie tu, tylko w centrum miasta! - uniknij konieczności mordowania swojej lubej lub przykuwania jej do kaloryfera (choć to jest akurat spoko, ale w domu). Możesz zamiast tego zrobić sobie selfie ze znanym blogerem z blogu blogblogerakom, albo dokończyć trzecią stronę opisu szybkości opadania piany w najnowszym mocnym lagerze. Nie ciekawiej? Misiu nudzi mi się, idziemy już - tylko wyobraź to sobie sobie.


Po drugie masz większą motywację do poznania kogoś nowego! Widziałeś tę rudą, co nalewa piwo na stoisku numer 69? Obniż głos i rzeknij: Podoba mi się jak ściskasz ten kurek! - to zawsze działa. Zauważyłaś przystojnego bruneta (z długimi włosami oczywiście), który niespiesznie przechadza się sam pomiędzy namiotami? Podejdź i zapytaj - Cześć, lubisz piwo? Albo zabłyśnij znajomością ostatniego malinowego kwasa z małego browaru w Pakistanie. Przecież i tak tego nie sprawdzi, a od pytania na pewno zesztywnieje. 


Po trzecie możesz bez przeszkód porozmawiać ze sprzedawcami i  piwowarami. Nie wiesz jak smakuje to piwo? Zawsze tak jest, gdy piwo nalewa byle kto, nie związany z browarem!! - twe spostrzeżenia na pewno będą cenne z punktu widzenia organizatorów. Piwowar z browaru kontraktowego też będzie szczęśliwy, gdy zaskoczysz go: Jak mogłeś nie spać w śpiworze koło tanków fermentacyjnych? W ogóle nie warzysz piwa! Podobnie technolog z nowego minibrowaru, kiedy usłyszy: Jak można nie uwarzyć AIPA na samym początku!? Wszyscy warzą AIPA! Piwowara można też popytać o szczegóły warzenia - W której minucie warzenia wrzuciłeś Marynkę i dlaczego tak mało? Sam nalewasz piwo do butelek, że takie nie dolane? Uzyskasz w ten sposób wiele cennych informacji o produkcji piwa.


Po czwarte będziesz mógł z czystym sumieniem drwić ze znajomych, którym nie chciało się ruszyć na festiwal, bo: Nie mam z kim! albo Nie mam czym! lub Deszcz pada! Wysyłaj im zdjęcia piw co godzinę, zadbaj aby serwery Instagrama były przeciążone od twoich fot, a FB nie nadążał z informowaniem o polubieniach twoich zdjęć. Dzwoń do nich i informuj ich czego właśnie nie piją i jak bardzo muszą żałować. Nie chciało im się ruszyć odwłoka? Ich strata.


Po piąte i tak będzie fajnie! Skoro nawet tak nieśmiała jednostka (jestem nieśmiały i koniec!) jak autor tego tekstu zwykle sobie radzi sobie sam na takim festiwalu, to znaczy że i ty dasz radę. Nie przejmuj się więc, że nie masz z kim jechać. Olej to, że nie chce Ci się samemu. Bierz plecak i jedź! Plus jest taki, że w każdej chwili możesz się urwać, ale ludzie zawsze są sympatyczni i pokojowo nastawieni do siebie, spożywanie piwa sprzyja też integracji. Atmosfera na festiwalu piwa musi być fantastyczna!


Niemniej jednak, kiedy już znajdzie się właściwą osobę, z którą piwo spożywa się bosko, trudno sobie wyobrazić festiwal piwa bez niej.

Zobacz także

8 komentarze

  1. Najgorsze co moze zrobic osoba "szalejaca za piwem" to zabrac ze soba kobiete. Kobiety sa zbedne i przeszkadzaja. Marudzenie non stop i wyzywanie od alkoholikow, kobieta nigdy nie zrozumiri ze piwo moze byc pasja, odkrywaniem nowych smakow itp. Dla niej to zainteresowanie piwem to alkoholizm, a nowe smaki dla niej nie istnieja (trzeba miec nasra... we lbie by dac za piwo 11PLN??!!, ale dac 300 PLN za perfum to tak, albo jakies bezsensowne ubrania). Takze kobieta zdecydowanie NIE!!! Chyba ze ma sie kobiete zwerbowana na Piwna Strone Mocy, jak Docent i Marlena.
    Pozdrawiam
    artur996

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście wpis jest mocno przerysowany. Cieszę się, że też to rozumiesz:)
      Kobietę na festiwal bym brał, po prostu trzeba mieć właściwą;)

      Usuń
  2. Powiedziałbym, że kobieta na męskim spędzie jest jak bezalkoholowe piwo. Niby można, ale właściwie po co? Oczywiście, joke. Nie uogólniajmy Panowie, znam Panie, które nie mają nic przeciwko piwnemu hobby i z chęcią wybrałyby się na taki festiwal. Zresztą, spójrzmy co się dzieje na Oktoberfeście - aż miło patrzeć na damską część uczestników :D Choć zgadzam się, że piwo to typowo męski trunek i Pań raczej nie interesuje wysokość piany czy anegdoty z życia domowego piwowara, a szkoda! Jedno jest pewne – wymówka „nie mam z kim jechać” to wymówka niegodna wielbiciela piwa (no chyba, że bezalkoholowego) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście festiwal piwa to nie męski spęd. Ja też znam takie Panie i dobrze mi z tym ;)
      Na oktoberze nie byłem ale widziałem wystarczająco wiele zachlanych mord w życiu, by się tam nie pchać.
      Wymówki są dla słabych;)
      Pzdr

      Usuń

Obserwatorzy