Praga - Beergeek

11:10

W cieniu rzucanym przez wyraźnie wystającą ponad horyzont, piękną w swej brzydocie wieżę telewizyjną na praskim Žižkovie, znajduje się najmniejszy lokal, w którym można napić się piwa. Beergeek wymyka się klasyfikacjom, bowiem jest to lokal hybrydowy - połączenie sklepu z piwem oraz miniknajpy, czy też może bardziej degustatorni. To miejsce, jakich są dziesiątki na zachodzie Europy, a z prostych powodów nie ma ich w Polsce. Czyż nie fajnie byłoby wpaść do zaprzyjaźnionego sklepu i nie gadać ze znajomym sprzedawcą o suchym pysku? No pewnie że fajnie.


Czerwony Žižkov to dzielnica wciąż jeszcze uchodząca za robotniczą, ale zmieniająca swój image. Powoli zaczyna stawać się miejscem modnym, żeby nie powiedzieć hipsterskim. Jakby na potwierdzenie tych opinii w sobotni poranek wyszliśmy z metra wprost na targowisko jadła organicznego, na którym roiło się od świeżego chleba, tuneli w uszach, niemodyfikowanej genetycznie marchewki, przyciasnych spodni z trudem zginających się lecz dzielnie pedałujących na zardzewiałym bicyklu, domowego wina i bród wszelakich. Każdy człowiek jest tu inny, każdy indywidualny, ale wszyscy jacyś tacy sami. Taki targ to generalnie sympatyczny pomysł. Sam pewnie coś bym kupował, gdybym mieszkał blisko.


Žižkov, ze swoimi mrocznymi, odrapanymi kamienicami, wąskimi ulicami i świetnym klimatem, przylega do Witkowej Góry, o którą bitwę stoczył dawca nazwy dla dzielnicy. Na szczycie góry stoi zresztą pomnik Jana Žižki, przywódcy skrajnych husytów - to ponoć największy konny pomnik na świecie. No przynajmniej Prażanie tak o nim mówią. Z ciekawostek warto zauważyć, że wybitnego taboryckiego taktyka, dzierżącego oburęczny miecz, zobaczycie też na obrazie Matejki Bitwa pod Grunwaldem. Jak się okazuje Žižka został nie tylko bohaterem narodowym, ale także... bębnem... Ale to sobie już znajdziecie sami. Zbudowana na przełomie lat 80. i 90. wieża telewizyjna z raka toczącego krajobraz czeskiej stolicy zmieniła się w warty uwagi pomnik kultury za sprawą artysty Davida Černego. Zainstalował on na niej w 2000 roku wspinające się raczkujące dzieci. Głupio jest jechać do Pragi i nie zobaczyć kontrowersyjnych prac Černego.


Między stacją metra Jerzego z Podiebradów, czeskiego króla który przyjął nauki Husa, a wieżą znajduje się właśnie Beergeek. Sklep i knajpka dla piwnych dziwaków.


To malutki lokal. Dla bywających w Katowicach podpowiedź - sklep na Mariackiej razy dwa. Tyle tam właśnie też jest miejsca w środku, bo lokal jest cały zastawiony piwem. Przy kontuarze są trzy miejsca siedzące, a przy oknie w drugiej części (tak, są dwa mikropomieszczenia) znajduje się mikrostolik i dwa siedziska. Wystarczająco aby się napić.


Z braku miejsca wszystko obstawione jest piwem, butelkami, kegami, workami ze słodem i paczkami chmielu. Jest też chłodno - dobrze dla piwa, gorzej dla zmarzluchów. Ja na szczęście składam się w 70% z piwa, więc mi to pasuje. Jedyną dekoracją są stojące dookoła na półkach piwa. Wybór jest bardzo zacny, dużo USA i sporo europejskich kraftów, no i oczywiście czeskich. Jest kilka kranów i właśnie z nich korzystałem.

Na początek, jak przystało na prawdziwego beergeeka, IPA z Pivovaru Mazák z Dolnych Bojanovic. Jak widzicie doskonale klarowne, z niewielką białą pianką. Cechował go bardzo intensywny aromat amerykańskich chmieli w postaci cytrusów i egzotycznych owoców. Prym wśród tego wiódł grejpfrut. Z początku piwo to sprawiało wrażenie bardzo goryczkowego, ale z kolejnymi łykami gorzkość malała i została zastąpiona przez przyjemną owocową słodycz. Gorycz w posmaku nie pozwalała jednak zapomnieć, że to india pale ale. Bardzo smaczne i przyjemne to piwo. Niczym nie powala, ale też niczego mu nie brak.

Drugim piwem był Rene 13° - roggenbier (tu nazwany żytnim weizenem, a przez producenta określany jako žitný jantarowy speciál) z browaru Třebonický Rukodělný Pivovárek. To browar działający na obrzeżach Pragi od 2010 roku. Piwo ma potężną gęstą pianę, która wieńczy nieklarowny płyn o jasnobursztynowej barwie. Znad geekowego szkła rozchodzi się mocny słodkawy aromat gumy balonowej. W smaku typową dla pszenic gumę uzupełnia skórka chleba i karmel. Piwo jest mocno wysycone i zaskakująco mało treściwe. Choć to w sumie 13°, więc chyba nie powinienem oczekiwać więcej. Mimo to jest bardzo smaczne.


Beergeek to kolejne miejsce, do którego trzeba koniecznie pojechać, choćby po to, aby zobaczyć i albo walnąć piwko, albo kupić coś na wynos. Bliskość metra i ciekawa okolica to dodatkowe plusy.



Zobacz także

2 komentarze

  1. Nie wiem, czy dostatecznie w Beergeeku o tym wspominają (pewnie nie, nikt się tam raczej nie przejmuje żarliwą promocją), ale od jesieni 2014 - tuż obok - zaraz przy stacji metra Jiřího z Poděbrad właściciele Beergeeka otworzyli Beergeek Bar - multitap z 30 piwami i choć klimat ma inny niż Zlý Časy (gdzie jak widzę byłeś) lub Kulový blesk - to oferta chyba "najmocniejsza" w całym mieście. Nie chcę wyprzedzać faktów, może jeszcze o tym napiszesz, ale w razie czego informuję..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym Beergeeku naturalnie nie wiedziałem, Internety bowiem milczą, przynajmniej polskie. Rzeczywiście jest. Cóż, kolejna rzecz dla której trzeba tam szybko wrócić. Oferta rzeczywiście mocna.

      A blog dodaję do ulubionych. Bardzo ciekawe informacje!

      Usuń

Obserwatorzy