Gdy ktoś mnie pyta, jakie piwo można polecić w ciemno, pierwszą odpowiedzią jest zawsze: "Kup coś z browaru Trzech Kumpli". To pochodnia w jaskini polskiego kraftu. Jeden z wciąż nielicznych podmiotów, którego piwa są nie tylko równe, ale także na bardzo dobrym poziomie. Początki nie były wcale łatwe i giną już w mrokach dziejów i warzenia w Wojkówce. Obecnie (po niewielkich podróżach) browar warzy swoje piwa w Browarze Jana w Zawierciu. Na blogu do tej pojawiła się spora część piw Trzech Kumpli - Native American i sztandarowe piwo PanIPAni (klik!), Califia (klik!), Goedemorgen (klik!), American Beauty (klik!), w relacji z Bieszczad pojawił się nawet Blackcyl, do którego dziś wracam, bowiem warto!
Dziś mam na tapecie Startera, Tripadelic, Piece of Cace i rzeczonego Blackcyla. Trzy pierwsze pite dawno temu, a do opisania ich wreszcie skłonił mnie właśnie wypity dzień przed terminem przydatności black india pale ale.




