Gambrinus mniej obeznanym osobom bez wątpienia kojarzy się z przeciętnym czeskim piwem typu pilzner. To wielkokoncernowe piwo warzone jest w Pilznie i dostępne wszędzie. Szaleni histo(e)rycy kojarzą polski browar o tej samej nazwie, który znajdował się całkiem niedaleko miejsca, z którego piszę, w dzielnicy Będzina - Gzichów. Działał tam blisko sto lat, a zrównany z ziemią został w 1973 roku. Chciałoby się napisać "wina Tuska", ale to "wina Tyska-cza". Tak naszego koncernu. Pierwotnie Gambrinus to legendarny król flamandzki, uważany za wynalazcę piwa i jego patron. Legendarny, a wiecie jak to bywa z legendami. Niektórzy utożsamiają z nim Jana I Zwycięskiego (Jan Primus). Portret tego towarzyskiego i skorego do zabaw księcia Brabancji zdobił siedzibę cechu piwowarów, gdzie przekazywany był z pokolenia na pokolenie. A mogli trzymać tam malunek nagiej freli, dziś piwosze mieliby fajną patronkę. Jeszcze inni widzą w Gambrinusie Jana bez Trwogi, księcia Burgundii. Legendy...
Nie legendą a najprawdziwszą prawdą jest to, że od 2013 roku w Tychach działa Gambrinus - Multi Tap Bar, dokąd udałem się na spotkanie i piwo w ostatni piątek.