Czas na przegląd tygodnia, ubiegłego rzecz jasna. Tym razem w środę z dwóch powodów. Po pierwsze na poniedziałek zaplanowałem rozgrzebany tekst o AleBrowarze, a drugi powód zostawiam dla siebie. Tym razem różnorodność jest nieco większa i będę starał się zmieniać parytet, by mniej było tych najmodniejszych stylów, a więcej piw mniej popularnych. No ale dopóki lodówka nie opróżni się ze wszystkich DDH IPA, będą one wracać. Są więc dwa piwa Minibrowaru Reden z Chorzowa, dwa piwa Browaru Stary Rynek z Białegostoku (debiut na blogu!), piwo Browaru Łańcut, dwa Szpunty, piwo Browaru Tankbusters, Browar Monkey (też debiut), piwo Browaru Hajer, kooperacja Funky Fluid i Piwoteki, kooperacja Maltgardena i Piwnego Podziemia oraz dwie pierwsze puszki Brokreacji. Nawet jeśli zbyt jednorodnie, to na pewno ciekawie!
Słowo się rzekło, Wielopak u blogu. Środa to cotygodniowe przesilenie, które ja do końca stycznia spędzam w Cieszynie. Obowiązki zawodowe gonią mnie tam we wtorkowe popołudnie, a kolejnego dnia jestem już w Jaworznie w drugiej pracy. W międzyczasie znajduję nieco siły, by skrobnąć to i owo.
Kolejna piwna paczka jest bardzo zróżnicowana. Klasyka i nowoczesność. Jest tu piwo w stylu gotlandsdricka (nie pierwsze na blogu), jest amerykański pils, jest nowofalowe gose, klasyczny czeski pilsner, pale ale z dodatkiem polskiego chmielu oraz american india pale ale.
W tamtym miesiącu po raz pierwszy w historii bloga przyznałem tytuły piw miesiąca. Złotą, Srebrną oraz Brązową Piwną Podróżą zostały uhonorowane najlepsze piwa, jakie wypiłem w kwietniu. Niekoniecznie piwa najnowsze i premierowe, ale też takie które w moje łapki wpadają nieco później. Spodobało mi się i kontynuuję tę zabawę wybierając najlepsze piwa maja.
Boże Ciało to takie święto, które od dziecka kojarzy mi się jedynie z upałem i rozrzucaniem po ulicach kwiatostanu. Śmiecenie w moim mieście okazuje się nie być karane, a dodatkowo jest ochraniane przez Policję. W tym samym czasie na przystanku autobusowym dwieście metrów od kościoła Św. (nomen omen) Tomasza, dobrze wyglądająca kobieta rzuca swoją, na oko półtora roczną pociechą, o wiatę, wyzywa i szarpie dziecko. Zgadnij, gdzie jest policjant?! Nadmienię tylko, że naliczyłem w moim mieście 33 parafie. To taki dzień, w którym jeśli nie chcesz pójść do kościoła, to on przyjdzie do Ciebie. Czy chcesz, czy nie. W taki dzień pozostaje uciec gdzieś, gdzie mieszkają dobrzy ludzie. A dobrzy ludzie mieszkają tam, gdzie warzy się piwo. W Boże Ciało wybrałem się do browaru. Takiego browaru, jaki
każdy z was chciałby mieć w swoim mieście, swojej dzielnicy, pod swoim
domem. Dlaczego chorzowski Reden jest takim właśnie miejscem? Zapraszam dalej.
Całkiem niedawno pisałem o dwóch nowych piwach ze świętochłowickiego Browaru Reden, nie minęło wiele czasu i znów dwa nowe piwa z Redenu, tym razem chorzowskiego. Oba niespodziewanie przywiozła mi Piwna Zwrotnica, zmuszając mnie do prędkiego ogarnięcia domostwa, wciągnięcia gaci itd. Piszę o tym dlatego, że etykiety piw zaprojektował Kacper, znacznie brzydsza połówka Zwrotnicy. W moje spragnione łapy wpadł więc coffe milk stout oraz imperial india pale ale.


