Trzecia bitwa Beer Cup stała pod znakiem dysonansów i sprzeczności. Niektórzy w drodze spodziewali się wysokiego poziomu piwo, no bo lubiane przez wszystkich IPA (dokładnie żytnie IPA) to taki wdzięczny styl, a inni w jego pozornej prostocie ("hołda" chmielu do gara i już gra gitara) upatrywali potencjalnych wpadek. Choć początkowo wydawało się, że tłumów nie ma, to gdy tylko syknęły pierwsze kapsle z butelek z domowymi piwami, ludzie pojawili się jakby znikąd. Oczekiwali gęstych, gładkich i mocno goryczkowych piw, a co dostali od ekip widocznych poniżej?
Szanowni Państwo przed nami trzecia bitwa Beer Cup. Po dwóch, będących pojedynkami na skwaśniałą wodę spod parówek oraz na ciemny, zbożowy napar o żadnej gęstości, przychodzi czas na potężne - mam nadzieję - pieprznięcie. Żytnia IPA - czyli piwo gęste, gładkie, pełne i o dużej goryczy. Grrrrrrrrr! Mam nadzieję, że chmiel był sypany do garów łopatami, żyto powodowało trzydniową filtrację, a aromat każdego piwa będzie wyczuwalny spod kebaba na Mariackiej.
W trzeciej bitwie trzeciego sezonu swoje szyszki porównywać będą debiutanci z Mikrobrowaru Gloria Fermentum - Przemek Recha, Paweł Hertman i Bartek Wiak oraz z browaru Rudy Mniszek - Mateusz Gruszczyński i Mateusz Mniszek, a także znani nam i lubiani (oraz szczególnie lubiana) - browar Citra czyli Paweł Wróbel i Agnieszka Morawiec, finalista drugiej edycji Łukasz Wróblewski z Browaru Domowego Bastion oraz sosnowiecki Browar Perkele czyli Tomasz Chećko i Mateusz Panyło. Ciekawe jak się zmieszczą za stołem w dziesięć osób?
