Wreszcie! Zapraszam na degustację trzynastu lambików prosto z Belgii. Na panel o uroczej nazwie "Zatopieni w kwasie" zaprosiła w połowie października katowicka Absurdalna, a ja od razu zgłosiłem akces do udziału w wydarzeniu. Nie dość, że liczba dzikusków - jak są nazywane lambiki - była zacna, to jeszcze cena - pozbawiona jak się okazało marży Absurdalnej - bardzo, ale to bardzo zachęcająca. W ostatniej chwili z zabawy wypadł Remik, właściciel absurdalnego przybytku, więc musieliśmy nieco dopłacić, by cieszyć się piwem w większej ilości na głowę. Pod jego nieobecność zostałem głównodowodzącym, a przyboczny Maciej - większy znawca tematu - ułożył piwo w potencjalnie odpowiedniej kolejności - na przemian pić mieliśmy piwa wymagające mniej i więcej RiGCzu*. Przeczytajcie więc, które są najdziksze, które najkwaśniejsze, za które warto się zabierać, a które odpuszczać - bo i takie niestety tu były. Browarów było sześć - Boon, Gueuzerie Tilquin, 3 Fonteinen, Cantillon, Hanssens i Girardin. Panie i Panowie, pierwszy wpis od "wcholerę" czasu.