Do ubiegłego roku jako tako nie byłem w Starym Sączu. Byłem w Nowym. Ze dwa razy, nie licząc przejazdów. Gdyby nie wiadome przyczyny, pewnie bym tam nie zawitał. Pierwszy raz przez Sącz, może i nawet Stary, ale zginęło to w pomrokach dziejów, byłem w 2006, gdy z kumplami wracaliśmy PKS-ami z Beskidu Niskiego. Na pewno przejeżdżałem przez Nowy, doskonale pamiętam rynek w dzień zakończenia roku szkolnego, pełen młodych dziewczyn. Kolejny raz w Nowym też miał być przejazdem, ale okazało się że nie. O tamtym poczytacie tu. Ten lutowy wyjazd AD 2025 miał być chwilą wytchnienia od pracy i w sumie był.
Pod browar w Czańcu pierwszy raz trafiłem jakoś w drugiej połowie 2024 roku. Jak zwykle przy okazji spraw zawodowych, jak najczęściej - bez zapowiedzi i wprost z ulicy. Samego browaru nie udało się wtedy zobaczyć, ale wziąłem piwo i dobrze zapamiętałem pilsa. Praca zaprowadziła mnie tam rok później, ale znów nie udało się wejść na zorganizowaną wycieczkę. Z braku miejsc, ale już wiedziałem, że jest taka opcja. Cierpliwość popłaciła. W listopadzie 2025 roku pojechałem już zapisany na zwiedzanie. Nie tylko browaru! Zaciekawieni? Powinniście. Zapraszam do czytania!
