Niespodziewanie, jak Filip z konopii, jak bucefał z Tesalii, jak kasztanka spod Wiednia, jak Śrup z Poznania, pojawiły się w okolicznych sklepach piwa z Pardubic, niczym rącze konie wbiegające na zaorane pola i rżyska Wielkiej Pardubickiej. Najpierw dosiadłem trzech obcych mi do tej pory piw, a potem wskoczyłem na oklep pardubickiego porteru, który zajmuje przytulne miejsce w mojej pamięci.
Wszedłem w posiadanie rzeczonego porteru oraz 14% jasnego specjalnego, 13° granata i svetlego lezaka 12°. Wszystkie piwa kosztowały w sumie 17 złotych i nie była to promocja. Czy ro dobrze wydane pieniądze? Zapraszam dalej!