Wczesnowiosenny wypad do Karpacza nie mógł obyć się bez małego skoku w bok do Szklarskiej Poręby, w której nie byłem mniej więcej tak samo dawno jak w Karpaczu, a może i dłużej. Nazajutrz po byczeniu się w parku wodnym i po całodniowym zwiedzaniu muzeów z kulminacyjnym muzeum klocków LEGO w Karpaczu, zabrałem córkę na małą wycieczkę, by wieczorem zdążyć na obiecane zabiegi w SPA. Tym samym obiad zjedliśmy właśnie w Szklarskiej, jak się okazało w dzielnicy Marysin, co jest dość istotne.