Do ubiegłego roku jako tako nie byłem w Starym Sączu. Byłem w Nowym. Ze dwa razy, nie licząc przejazdów. Gdyby nie wiadome przyczyny, pewnie bym tam nie zawitał. Pierwszy raz przez Sącz, może i nawet Stary, ale zginęło to w pomrokach dziejów, byłem w 2006, gdy z kumplami wracaliśmy PKS-ami z Beskidu Niskiego. Na pewno przejeżdżałem przez Nowy, doskonale pamiętam rynek w dzień zakończenia roku szkolnego, pełen młodych dziewczyn. Kolejny raz w Nowym też miał być przejazdem, ale okazało się że nie. O tamtym poczytacie tu. Ten lutowy wyjazd AD 2025 miał być chwilą wytchnienia od pracy i w sumie był.