Browar Wisła

08:00

Miesiąc temu, 24. czerwca 2020 r., otworzył się Browar Wisła. Rzadko się zdarza, bym odwiedził jakiś browar tak szybko po starcie, tym bardziej się cieszę, że udało się tam zajrzeć. Większość dnia spędziliśmy w Cieszynie, a na obiad mieliśmy jechać do browaru właśnie. Cieszyn nas pochłonął jednak i obiad zjedliśmy tam (fantastyczna Plackarnia u Janka), a na deser pojechaliśmy do Wisły. Nawiasem mówiąc w dzień wolny od pracy dojazd do Wisły i przejazd przez nią to dramat. Niekończące się remonty torów, przejazdów kolejowych i dróg są turystycznym wrzodem na dupie. Ale to w sumie jedyny minus wyjazdu tam. Po prostu naturalnym środkiem transportu do Wisły wydaje się być kolej i opcja ta zyskała potężny argument. Zapraszam do jednego z najmłodszych (w momencie pisania tych słów) browarów w Polsce. Oto Browar Wisła


Wisła

Czy Wisłę trzeba komuś przedstawiać? Ten jeden z najważniejszych ośrodków górskich w Polsce położony jest w sercu Beskidu Śląskiego. Słynie z turystki, rekreacji i sportu. To tu (a konkretnie na Baraniej Górze) swoje źródła ma rzeka Wisła, tutaj urodził się Adam Małysz, tu znajduje się zameczek będący siedzibą Prezydenta RP (Wisła Czarne) i tu w latach 90. usłyszałem: "matka Cię zaj***e za tę koszulkę". Nie pomnę, który reprezentant Polski wypowiedział te słowa, czy to Marcin Mięcej, czy Paweł Wojtala, ale koszulka z autografami przygotowujących się do jakiegoś meczu w ośrodku Start polskich piłkarzy była moim ważnym trofeum. Zresztą od Mięciela dostałem tego dnia łomot w Tekken, bo automaty do gier nie była ulubioną rozrywką wyłącznie chłopców w podstawówce. Wisła to oczywiście nie tylko skocznia narciarska i kilka sporych stoków, ale też łącznik wielu szlaków turystycznych - można z niej wdrapać się na Soszów (dalej na Czantorię), Stożek Wielki, Baranią Górę, Trzy Kopce Wiślańskie. Najwygodniejszym sposobem na szczytowanie jest dojazd pociągiem na jedną z pięciu stacji, a raczej będzie, bo z uwagi na wspomniane prace remontowe w tym roku funkcjonuje jedynie zastępcza komunikacja autobusowa. Niemniej jednak częścią tych prac był remont zabytkowego budynku dworca kolejowego Wisła Uzdrowisko, a efektem tego jest otwarcie w nim browaru. 


"Jak to?" - zapytacie - "Przecież w budynkach dworców kolejowych nie można sprzedawać napojów alkoholowych, a tu browar?". Otóż kilka lat temu budynek został przejęty przez miasto i już swojej funkcji pełnić nie będzie, więc nie dotyczy go obostrzenie wynikające z Ustawy (archaiczna Ustawo o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi wal się!). I dobrze, bo w dzisiejszych czasach dworce i tak przestają pełnić swoje podstawowe funkcje, a browar jest zawsze mile widziany.

Browar Wisła

Bardzo podoba mi się to, że odrestaurowany budynek ani trochę nie stracił swojego dworcowego charakteru. Myślę, że osoby niezorientowane często będą próbowały szukać w nim kas biletowych. Na szczęście restauracja budynku nie pociągnęła za sobą drastycznych zmian. To wciąż bryła ukończonego w 1929 roku budynku, który przez kolejne cztery lata był krańcową stacją linii z Goleszowa (zwanego przez lokalsów Gulaszowem). Niemniej jednak sprawdźcie sobie, jak wyglądał budynek przed odnowieniem. Z zewnątrz szczególne wrażenie robią drewniany zadaszony ogródek wychodzący na peron oraz dobudowana od frontu oranżeria. Ona stanowi zresztą główne wejście do browaru. Rewelacyjnie zaprojektowane jest logo - kompozycja dwóch szczytów oraz słynnego pobliskiego wiadukt u kolejowy.


Cały budynek wygląda zresztą niezwykle elegancko, ale w minimalistyczny sposób. Wchodząc do środka znajdujemy się na przeciwko baru. Na wykończonym cegłą kontuarze zamontowanych jest dziesięć nalewaków. Czy to jakaś sugestia? Wnętrze jest przytulne i urządzone ze smakiem. Po lewej stronie można zasiąść w oranżerii, by mieć widok na warzelnię i bar, ale też skierować się w prawo. Można rozgościć się w korytarzu, przy efektownej fototapecie przedstawiającej wielki wiadukt w Głębcach, jest tu bowiem kilka stolików, ale też przejść do przestronnej sali. Gdyby nie nowoczesny design, lokal przypominałby czeską gospodę - ale taką normalną, urządzoną ze wyczuciem.


Menu jest krótkie i konkretne. Także jeśli chodzi o ceny. Tym razem byliśmy po jedzeniu, ale ważniejszy aspekt zaspokoił mnie na tyle, że na pewno wrócę i zjeść. Piw jest w karcie dziesięć, ale wtedy większa część jeszcze leżakowała, dostępne były cztery. Docelowo będzie restauracyjna klasyka, coś tam z owocami oraz kilka łyków nowej fali. Na początek uraczono nas - pszenicznym - Biała Wisełka, stoutem owsianym - Czarne, APA - Nowa Osada oraz red ale - Jawornik. Jak widzicie nazwy piw odnoszą się do okolicznych nazw geograficznych i to oczywiście strzał w dziesiątkę. A jak piwa? Różnie, ale na tyle dobrze, że można tu przyjechać z myślą tylko o piwie. Największe wrażenie zrobił na mnie stout. Zanotowałem sobie o nim trochę wulgarnie, ale całkowicie zgodnie z prawdą: "fch*j pijalny". Przepyszne słodowo-kawowe piwo, leciutko kwaskowe od paloności ziarna kawowego, czekoladowy i mega gładki. W ciemno można brać litr. Równie pozytywnie zaskoczyło pszeniczne, w którym dominuje balans między bananem i goździkiem, a mimo niemałej odczuwalnej pełni na finiszu jest wytrawność. Bardzo rześkie piwo. APA jest niezgorsza, choć dość mocno słodowa, to jednocześnie istotnie gorzka. Nie zaskakuje kompozycją chmielu, ale jest ok. Czerwone ale okazało się najsłabsze, ale to wciąż piwo do wypicia bez krzywienia się. Jest tostowość i słodowość w typie skórki chleba oraz ziemista goryczka. Jest ok i tyle, ale spodziewanie się więcej po tym stylu byłoby ułańską fantazją.


Jednym z dwóch właścicieli lokalu jest właściciel Browaru Miejskiego w Bielsku-Białej. On w tym interesie odpowiada za część związaną z piwem. Nad tym bezpośrednio czuwa duet piwowarów - Roman Mihułowicz (warzy właśnie w bielskim Bielitzerze) i Marek Lanc. Spróbowane piwa dają asumpt do jak najszybszego powrotu do Wisły na szamę i degustację pozostałych piw. Chciałbym także zejść do podziemi, bo tamtej niedzieli niestety minąłem się z piwowarem i nie mogłem dokonać inspekcji instalacji leżakowej. Dlatego bardzo chętnie wrócę do Wisły. Aż się prosi o przejście z Ustronia przez Czantorię na Soszów lub Stożek, by skończyć właśnie kilkoma litrami w browarze.

Wam też gorąco polecam to miejsce.

Zobacz także

0 komentarze

Obserwatorzy