Malta - piwny przewodnik

08:20

Malta. To jedynie trzy zamieszkałe wyspy na południe od Sycylii. Trzysta kilometrów kwadratowych i poniżej 450 tys. ludności. Nie licząc turystów oczywiście, bo Malta, Gozo i Comino przyciągają ich całe masy. Ludzie przyjeżdżają tu wypoczywać na nielicznych piaszczystych plażach, imprezować w Sliemie i St. Julians, uczyć się języków i przede wszystkim korzystać z wysokich temperatur. Czy są oni skazani na koropolagery rodem z Danii i Holandii? Czy muszą się ograniczać do tych kilku importowanych pszenic i ejli z wielkich niemieckich i brytyjskich browarów?


Ten krótki piwny przewodnik pozwoli wam zorientować się, jak to obecnie wygląda na strategicznie położonej na Morzu Śródziemnym wyspie, która była obiektem pożądania od czasów starożytnych.

Co ciekawego można zobaczyć na Malcie? Pomysłów mam wiele, byłem tam dwa razy - w sumie trzy tygodnie i trochę byłem w stanie zobaczyć. Oczywiście ogromne wrażenie robi stolica - La Valetta. Jej potężne mury obronne wzniesione zostały przez rycerzy Zakonu Szpitalników Św. Jana (tzw. kawalerowie maltańscy) i ich militarne potrzeby odcisnęły najmocniejsze piętno na architekturze całej Malty. Sama Valetta powstała od zera w wyniku doświadczeń po wielkim oblężeniu Malty przez osmańskich turków Sulejmana Wspaniałego. Dlatego też cała wygląda jak twierdza i otoczona jest murem, fosą i innymi umocnieniami. Warto zobaczyć Lower i Upper Barrakka Gardens, Fort St. Elmo, Muzeum Wojny, liczne pałace. Warto w ogóle poczuć ten klimat. Ciasnych, zastawionych często poobijanymi samochodami uliczek ze stromymi podjazdami.


Koniecznie należy odwiedzić Rabat i Mdinę, dwa historyczne, sąsiadujące ze sobą, miasta. Widok z murów Mdiny to jedna z ładniejszych rzeczy na wyspach. Warto wybrać się na trekking po okolicy. Pagórkowaty i skalisty teren był miejscem wzniesienia Wielkiego Muru - brytyjskiego systemu umocnień, w przeważającej części z końca XIX wieku. Warto się tam zgubić.


W pobliżu Rabatu (generalnie bardziej w pobliżu niż inne rzeczy, bo mam czasem wrażenie, że tam wszystko jest w pobliżu) warto zobaczyć klify Dingli, w połowie drogi do których jest największy "las" na Malcie, który u nas byłby raczej skromnym parkiem. Tam jednak warunki do rozwoju roślinności są nieco trudniejsze. Mowa o ogrodach Buskett.


Na samej Malcie warto zobaczyć rybackie Marsaxlokk, tzw. Trzy Miasta - Bigru, Sanglea i Cospicua, Mostę, i kilka plaż. Moim skromnym zdaniem spokojnie można sobie odpuścić turystyczne Bugibbę, Sliemę czy St. Julians. Te miasta nie wyglądają nawet jak typowe maltańskie miasteczka.


Oczywiście należy kopsnąć się na Gozo, a może nawet pojechać głównie na Gozo, a na Maltę jeździć tylko na wycieczki. Będąca wielkości polskiego miasteczka wyspa Gozo była według legendy miejscem uwięzienia Odyseusza przez uwodzicielską nimfę Kalipso. Niesamowicie wyglądają podziwiane ze szczytu Cytadeli w stolicy Gozo - Victorii (zwanej także Rabatem - nie mylić z byłą stolicą Malty - Rabatem na głównej wyspie) miasteczka, porozrzucane na wzgórzach i połączone jedynie drogami i wszechobecnymi kamiennymi murkami. Żółty wapień dominuje krajobraz Gozo i Malty, zbudowane są z niego domy, kościółki, świątynie... Może nie wygląda to wybitnie widowiskowo, ale tworzy odrębny charakter, który mi się bardzo podoba. Nieco więcej szczegółów i zdjęć znajdziecie klikając w linki w tekście.

BROWARY

Na Malcie funkcjonuje pięć browarów, a wśród nich jeden kontraktowiec, który warzy poza wyspami. Niewątpliwie dominującą pozycję na rynku ma rodzinny browar Simonds Farsons Cisk. Założony w 1928 roku browar do niedawna był monopolistą na maltańskim rynku i oczywiście proponował to wszystko, co oferują browary koncernowe na całym świecie. Lekkiego jasnego lagera. Nie udało mi się zwiedzić tego browaru, ale bardzo fajną relację znajdziecie na blogu beerleeds.co.uk <- klik. Piwa z Farsonsa są absolutnie wszędzie. Najpopularniejsze Ciski dostępne są w butelkach i puszkach odpowiednio 0,5 i 0,33 litra. Oczywiście wszędzie są także lane.

Malta. Zestaw startowy.
W każdym sklepie możecie skompletować powyższy zestaw i rozpocząć swoje męki. Cisk Lager Beer to prawdziwa piwna bieda. Tego piwa nawet w Radomiu nikt by ze stołu nie zabrał. Nadaje się tylko do niezbędnego w wysokiej temperaturze nawadniania, ale na szczęście nie będziecie na niego skazani. Dobrą robotę robi bowiem Hopleaf Pale Ale. Dobrą jak na Maltę i tylko pod warunkiem, że nic innego nie będzie. Jeśli jesteście skazani na piwo koncernowe, to sięgnijcie raczej po Cisk Chill, czyli lokalnego radlera - w wersji Lemon jest całkiem sympatyczne i łatwo przyswajalne, ale piwa nie przypomina. Farsons Traditional Shandy to także dość dobre rozwiązanie, gdy niekoniecznie masz ochotę na piwo.


Na powyższym zdjęciu czujne oko wypatrzy jeszcze jedną mutację Ciska - Excel, piwo o niskiej zawartości węglowodanów, które do niczego się nie nadaje. Serio. Niska zawartość aromatu i smaku gwarantowana. Podsumowując najpopularniejsze piwa, to tylko osoby absolutnie ciekawskie powinny po nie sięgnąć. Dostęp do piw innych jest na tyle dobry, że można się obyć bez nich. Co nie znaczy, że będzie lekko, łatwo i przyjemnie.


W czasach, gdy piwna rewolucja nikomu się nie śniła w naszym kraju, na Malcie można było napić się koncernowego milk stoutu. Lacto jest co prawda tylko przyzwoitym piwem, ale - jak to mawiają - na bezrybiu i rak ryba. Można wypić bez obrzydzenia, choć dla osób przyzwyczajonych do pełnych i dość słodkich sweet stoutów, ten może być zaskoczeniem.


Wielki i zły koncern na szczęście dostrzega zmieniające się potrzeby klientów i oto znajdziecie na miejscu trzy "nowofalowe" piwa wypuszczone na rynek w ramach takiej oto serii. Farsons Blue Label, Farsons Double Red i Farsons India Pale Ale, to kolejno amber ale, strong ale i hoppy ale. Szału nie ma, a ten Double Red nawet jest całkiem całkiem. Generalnie najlepsze piwo z tego całego koncernu. Dla osób mniej siedzących w piwach rzemieślniczych może być to ciekawa odmiana.

LORD CHAMBRAY

Pierwszym rzemieślniczym browarem Malty jest znajdujący się na Gozo Lord Chambray. W połowie trasy autobusu 301, kursującego między terminalem promowym na Gozo i Victorią, znajduje się miejscowość Xewkija i niewielka strefa przemysłowa. To właśnie w niej zlokalizowany jest browar Lord Chambray. Wszechobecny żółty wapień, upalna pogoda kojarząca się ze sjestą, a za szklanymi drzwiami odnajdziecie inny świat... Świat piwa rzemieślniczego.



Nie dość, że asystentem piwowara jest Polak - Sławek, to browar warzy bardzo ciekawe piwa i dla każdego miłośnika piwowarstwa rzemieślniczego jest to punkt obowiązkowy. Browar został założony w 2014 roku przez Włocha Samuela d’Imperio, którego rodzina także zakochała się w Gozo i postanowiła się tam przenieść. Jego założeniem jest robienie rzemieślniczego piwa z poszanowaniem środowiska naturalnego i wpisanie się w życie wyspy. Piwa są oczywiście niepasteryzowane i refermentowane w butelkach i kegach. Wśród piw znajdziemy gose, IPA, stouta, golden ale, bittera i winter ale.


PHOENIX RAW BEER

W miejscowości Naxxar, w połowie drogi między Mostą (słynną z uwagi na kościół z trzecią największą niepodpartą kopułą w Europie) i Buggibą (miejscowość bardzo turystyczna) znajduje się strefa przemysłowa Midland Industrial Park. Jest dość spora, składa się z czterech-pięciu wielkich budynków magazynowych podzielonych na kilkadziesiąt kwater. Magazyny, mechanicy, hurtownie... a pośród nich, na dole, pod wszystkim, nieco n uboczu znajduje się browar. Phoenix Craft Beer.


Prowadzony przez szalonego Włocha Alessandro Nardiego. Dla właściciela i piwowara w jednym browar rzemieślniczy to plan na spokojne - jak to mówi - "quality life". W 2016 roku postanowił opuścić rodzinną Italię, porzucić zawód hydraulika i elektryka i korzystając z doświadczenia samodzielnie zmajstrować sprzęt do produkcji piwa. Nie ukrywam, że takie DIY zrobiło na mnie wielkie wrażenie.



Browar na co dzień produkuje cztery piwa, a mnie udało się spróbować wszystkich... pięciu. Mogę uważać się za szczęściarza, bowiem jako czwarta osoba spróbowałem nowego hefeweizena, który dopiero miał pojawić się na rynku. Czterema stałymi piwami są doskonały Blonde Floral Ale, fermentowany z dodatkiem miodu, bitter, belgijskie dubble, robust porter, warzony z dodatkiem kakao. Piw trzeba się naszukać, ale zawsze możecie podjechać do browaru.


THE BREW

Najmłodszym fizycznym browarem na Malcie jest dość klasyczny - w naszym rozumieniu - restauracyjny The Brew. Jest zlokalizowany fenomenalnie z punktu widzenia turysty - nie dość, ze przy promenadzie modnej Sliemy, to jeszcze rzut beretem od przeprawy promowej z Valetty. Grzechem byłoby nie zajrzeć.



Można wybrać się tam z myślą o jedzeniu - do wyboru są wszelakie mięsa i makarony. Ceny najniższe nie są, ale też nie odbiegają zanadto od maltańskich knajp. Można poprosić o deskę degustacyjną piw, co pozwala na wstępną selekcję tego, co wypić w większych ilościach. Choć na stronie browar chwali się piwami IPA, DIPA, APA i wędzonym, to w praktyce do wyboru była jedynie absolutna klasyka.


Choć jakość piw w The Brew jest mocno nierówna, to można tam znaleźć naprawdę smaczne okazy, a i zjeść porządnie. Miłośnicy piwnej turystyki nie powinni przejść obok tego miejsca obojętnie, szczególnie że na Malcie jest wszędzie blisko. Moim zdaniem warto tam się udać choćby dla panoramy Valetty oglądanej ze Sliemy.

STRETTA

Wspomnianym wyżej browarem kontraktowym jest Stretta. Piwa warzone są we Włoszech i Belgii, a browar proponuje niestety tylko dwa - pale ale NO.1 i IPA Mużajk. Właściciel jest bardzo komunikatywny i zorientowany w piwie rzemieślniczym na Malcie, warto go podpytać o ważne sprawy. No a na stronie internetowej (klik) znajdziecie spis miejsc, gdzie można kupić lub wypić Strettę.


KNAJPKI

Nie samymi browarami człowiek żyje i nie po każde drzewo trzeba jechać do lasu. Na Malcie jest cała masa knajp, pubów, restauracji i herbaciarni - to w końcu wyspa nastawiona przede wszystkim na turystykę. Znalezienie przyzwoitego lokalu nie jest trudne, panuje tu brytyjska kultura pubowa i w wielu miejscach można dostać angielskie ejle. Przy dobrych wiatrach traficie nawet na Guinessa. W zalewie Cisków to dobrze zainwestowane 4 euro. Z łatwością można znaleźć też butelkowe niemieckie pszenice, bo cóż lepiej niż one gasi pragnienie. Nie można przeoczyć faktu, że są knajpy wyraźnie reklamujące się posiadaniem piw rzemieślniczych w ofercie. Właściwie codziennie wpadaliśmy na takie miejscówki włócząc się malowniczymi uliczkami Malty. Niemniej jednak chciałbym wspomnieć o kilku fajnych i łatwo dostępnych miejscach. Jedno jest szczególnie godne zainteresowania.

67 KAPITALI

To już kultowe miejsce na mapie Valetty. Lokal swoją nazwę bierze od adresu i znajduje się dosłownie przecznicę od głównej pieszej arterii stolicy. To przytulny i niewielki multitap i sklepik, choć oferuje także jedzenie.


W ramach dobrej współpracy dostępne są tu wszystkie piwa z Lord Chambray, ale też cała masa nielokalnych piw - sporo włoskiego kraftu i dobrej światowej klasyki (Stone, Brussels Beer Project, Amacord, De La Senne). Ceny butelek są w moim odczuciu przyzwoite - np. 6 euro za pyszny imperial coffee porter z Amacorda. Obsługa jest dobrze zorientowana w tych piwach.


Pamiętajcie jednak, że 67 Kapitali jest naprawdę małe i znajduje się w centrum stolicy. W czasie naszej posiadówki bardzo wiele osób odbiło się od pełnego lokalu. Ale jest to punkt obowiązkowy, więc trzeba tu zajrzeć!

FONTANELLA TEA GARDEN

Niech Was nie zmyli nazwa. Można tam znaleźć całkiem sporo (oczywiście jak na Maltę) piw rzemieślniczych. Bardzo klimatyczne i przyjemne miejsce znajduje się w sercu Mdiny, można rozkoszować się wspaniałą panoramą z murów miasta. Ja tu miałem okazję napić się Stretty, ale znajdziecie tu i kraft importowany.


Takich małych miejsc z fajnym piwem jest sporo - część znajdziecie przypadkiem. Ja w lodziarni w centrum znalazłem włoskie (zupełnie mi obce) piwo rzemieślnicze, które jakością znacznie przewyższało dostępne wszędzie lokalne Ciski. Warto się rozglądać.

Ceny piw są dość zróżnicowane - od 1,5-2 euro za jasne lagery w knajpie, przez 4 za importowane ejle, do 5-6 za butelki rzemieślników. Tragedii nie ma, ale też szału nie. Jeśli ktoś liczy na tanią najebkę, to najtańsze puszkowe piwa to ok 60-70 eurocentów dostępne wszędzie. Uważajcie, bo nawet w turystycznych miejscach możecie nie znaleźć sklepu całodobowego. W bardzo turystycznej Buggibie był jeden sklep z piwem czynny po 22:00. No ale knajpy działają do późnych godzin i w bardzo wielu można przy okazji zobaczyć mecz ligi angielskiej lub europejskie puchary. Maltańczycy (oraz rzecz jasna liczni Brytyjczycy) są mocno zakręceni na  punkcie futbolu. 

W linkach poniżej znajdziecie kilka przydatnych informacji o turystyce i piwie na Malcie.


Jeśli myślicie o wyjeździe na Maltę w celach stricte piwnych, to myślcie dalej. Ale jeśli macie na celu inne sposoby spędzania czasu (np. picie lokalnego wina), to dacie radę nie zanudzić się tam i pod względem piwnym. 

Zobacz także

2 komentarze

  1. Nie rozumiem ludzi, którzy uważają, że Ameryka jest stolicą piw.. Jest tam bardzo dużo browarów, ale duża część z nich to zwykłe lagery

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie spodziewałbym się tam takiej kultury piwnej!

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy