Lord Chambray

08:00

Miano pierwszego rzemieślniczego browaru Malty przypada browarowi Lord Chambray, który... nie znajduje się na Malcie. Gwoli ścisłości znajduje się na drugiej pod względem wielkości wyspie archipelagu maltańskiego, czyli Gozo. Z uwagi na niełatwe relacje między mieszkańcami Malty i Gozo, sami nazywają się pierwszym browarem rzemieślniczym z Gozo... Ten wpis będzie małą wycieczką po Gozo, wizytą w browarze Lord Chambray, spotkaniem z pracującym tam piwowarem z Polski oraz degustacją piw.


Prom z północnego terminalu w miejscowości Cirkewwa płynie na Gozo kilkanaście minut mijając po drodze trzecią pod względem wielkości wyspę i ostatnią zamieszkaną - Comino. Gdy zostawia ją po prawej stronie, wpływa do niewielkiej zatoczki, na brzegu której wyrasta niczym wynurzające się ku górze miasteczko Mgarr. Zwieńczone jest Fortem Chambray i wyróżniającym się kościołem. Na Gozo byłem drugi raz i znów wyglądało to dla mnie jak klasyczna karaibska zatoka piratów. W świetle zachodzącego słońca oczy Ozyrysa błyskające z przycumowanych łodzi wyglądają niesamowicie.


Będąca wielkości małego polskiego miasteczka wyspa Gozo była według legendy miejscem uwięzienia Odyseusza przez uwodzicielską nimfę Kalipso. Trzykrotnie mniejsza niż Malta zamieszkała jest przez 37 tysięcy ludzi. Co ciekawe znajduje się na niej kilkanaście miast, które oczywiście znacznie odbiegają od naszych wyobrażeń o miastach. Bardzo często za miasto uchodzi kilkanaście, kilkadziesiąt budynków tworzących coś na kształt przysiółka. Niesamowicie wyglądają podziwiane ze szczytu Cytadeli w stolicy Gozo - Victorii (zwanej także Rabatem - nie mylić z byłą stolicą Malty - Rabatem na głównej wyspie), porozrzucane na wzgórzach i połączone jedynie drogami i wszechobecnymi kamiennymi murkami. Żółty wapień dominuje krajobraz Gozo i Malty, zbudowane są z niego domy, kościółki, świątynie... Może nie wygląda to wybitnie widowiskowo, ale tworzy odrębny charakter, który mi się bardzo podoba.


Poza urokliwą stolicą, Gozo może pochwalić się wieloma fantastycznymi miejscami, w tym jednym ikonicznym dla całej Malty... ale już nieistniejącym. Lazurowe Okno na skutek procesów erozyjnych zawaliło się do morza początkiem 2017 roku. Poza tym ciekawe są: charakterystyczna Fungus Rock (Skała Grzyb), która ceniona była z uwagi na rosnący tam rzadki grzyb mający właściwości lecznicze, najstarsza na świecie wolno stojąca budowla z kamienia - prehistoryczna świątynia Ggantija (3600 - 3000 p.n.e.) oraz szczególnie plaże Ramla Bay (byłem) i San Blas (nie byłem) - do nich wrócimy jeszcze za sprawą piwa.


Biorąc pod uwagę, że do każdego miejsca dojedziemy autobusem z głównego dworca w stolicy, a najdłuższa trasa, jaka na was czeka to kilkanaście minut, nie trzeba wiele czasu, aby zobaczyć całą wyspę. Tak samo jak w przypadku Malty na Gozo najlepiej jechać tam, gdzie nie będzie wielu turystów, zejść z utartych ścieżek, pohasać na przełaj, albo o dziwnych godzinach. Tam kryje się prawdziwy maltański urok, o który nieco trudniej w miejscach, w które podjeżdżają autokary turystyczne.


W połowie trasy autobusu 301, kursującego między terminalem promowym i Victorią, znajduje się miejscowość Xewkija i niewielka strefa przemysłowa. To właśnie w niej zlokalizowany jest browar Lord Chambray. Wspomniany żółty wapień, wczesnopopołudniowa godzina kojarząca się ze sjestą, a za szklanymi drzwiami odnaleźliśmy inny świat... Świat piwa rzemieślniczego. Zza kontuaru powitała nas sympatyczna Valentina, która szybko przekazała nam, że dziś oprowadzi nas ekskluzywnie Sławek, asystent piwowara. Zwiedzanie będzie po polsku, bo Sławek jest Polakiem. Czy mogło być lepiej?


Okazało się, że Sławek i jego żona zakochali się w Malcie, a szczególnie w Gozo i kiedy pojawiło się ogłoszenie o pracy, Sławek nie wahał się aplikować. Jego doświadczenie zdobywane w krakowskim CK Browarze było tylko atutem. Pokazał nam cały proces produkcyjny i opowiedział trochę o życiu na Gozo. Zabrzmiało kusząco.


Browar znajduje się w strefie przemysłowej, ale gdzie dokoła by nie spojrzeć, jest pięknie. W kamiennym budynku jest oczywiście chłodniej niż w kwietniowy gorący dzień, a wnętrze browaru jest klimatyzowane. Tuż za kontuarem z kranami stoją pamiątkowe butelki Browaru Spółdzielczego, którego wielka ekipa odwiedziła niegdyś Gozo. Ponoć coś wspólnie kombinują. Tap room nie jest duży, nie ma stałych miejsc siedzących, ale i tak atmosfera jest rewelacyjna.


Browar został założony w 2014 roku przez Włocha Samuela d’Imperio, którego rodzina także zakochała się w Gozo i postanowiła się tam przenieść. Jego założeniem jest robienie rzemieślniczego piwa z poszanowaniem środowiska naturalnego i wpisanie się w życie wyspy. Piwa są oczywiście niepasteryzowane i refermentowane w butelkach i kegach. Tu oczywiście największym problemem jest przechowywanie piwa, gdy opuszcza ono idealne warunki panujące w browarze. Malta to zdecydowanie upalne klimaty.


Warzelnia ma 1200 litrów pojemności, a tanki są odpowiednio większe, aby wchodziły tam po dwie warki. Lord Chambray warzy raczej klasyczne style, ale do stara się, aby każde czymś zaskakiwało. Z racji tego, że na Malcie nie jest łatwo o słodką wodę (a ta w ogóle uchodzi za nienajlepszą) browar ma własną instalację do odsalania wody morskiej za pomocą odwróconej osmozy. 


Browar jest niezwykle nowoczesny, funkcjonalny, zadbany i sprawia wrażenie wypieszczonego. Można tam kupić wszystkie aktualnie dostępne piwa i to w cenach mocno konkurencyjnych do sklepowych, firmowe szkło, koszulki i tak dalej. Oczywiście można też napić się piwa, które akurat dzień wcześniej skończyło się w stołecznej knajpie 67 Kapitali. Piwo to warzone jest dla nich, ale na szczęście można dostać też w browarze. 


67 IPA zostało nazwane double IPA, ale oczywiście parametry są znacznie poniżej tych stylowych (14,8° Blg, 6,5% i 67 IBU). Niemniej jednak piwo jest świetną odmianą po kilku dniach spijania koncernowych maltańskich piw na przemian z Guinessem. Jest pełne, dość wytrawne, orzeźwiające i wyraźnie goryczkowe. Dominują tu akcenty kwiatowe i lekko cytrusowo-owocowe. Kawał dobrego piwa! 7/10

Na wynos wziąłem wszystko, co było oraz oczywiście szkło, by zadać szyku na plaży. Sam browar polecam wszystkim miłośnikom dobrego piwa, szczególnie że jest czynny od poniedziałku do piątku, od 10 do 18. Warto zrobić sobie przerwę w zwiedzaniu Gozo i wlać w siebie lokalnego ducha.


Jako że ten dzień był upalny postanowiliśmy podjechać na jedną z północnych plaż. Wybór padł na przepiękną Ramla Bay, nad którą góruje (niewidoczna z dołu) Jaskinia Kalipso. Piękny czerwonawy piasek muskany jest dość dużymi, ale jeszcze zimnymi falami, a gardło muskane było piwem w stylu gose - idealnym na takie dni. Flinders Rose uwarzone zostało z oczywistym dodatkiem soli morskiej i nieoczywistym dodatkiem lokalnych kwiatów kaparów. Piwo jest istotnie słone, lekko kolendrowe i kwiatowo-owocowe, ultra rześkie i koniec końców rewelacyjne. Pieści gardełko jakby chodził po nim mały Jezusek. 8/10.


Co prawda byliśmy na plaży Ramla Bay, ale okazało się, że piwo San Blas dało się tu otworzyć. No a ja nie mogłem sobie drugiego odpuścić w takich okolicznościach przyrody. San Blas to angielskie IPA i to bardzo smaczne. Czerwona głęboka barwa wpisywała się w schodzące coraz niżej słońce i czerwono-złoty piasek. Piwo ma gładką fakturę, sporą biszkoptowo-chlebową podbudowę słodową, orzechowy posmaczek i klasyczną ziemistą goryczką z nutą kwiatów. Bardzo fajne piwo! 7/10.


W zabytkowej Mdinie - Cichym Mieście, już na Malcie, wypiłem Golden Bay. Piwo nawiązujące nazwą do jednej z najładniejszych plaż głównej wyspy jest również klasycznym brytyjskim golden ale'en. Leciutkie, słodowo-ziołowe piwo wchodzi jak marzenie, nawet gdy niebo zasnute jest delikatną mgiełką chmur. Jest tu nuta biszkoptu, lekka i ładna gorycz oraz świetna pijalność. 6,5/10.


Gdy opuściliśmy piękne Mdinę i Rabat ruszyliśmy w kierunku klifów Dingli - przepięknego miejsca z niesamowitymi kilkudziesięciometrowymi pionowymi ścianami schodzącymi do morza. Z plecaczka wyciągnąłem Fungus Rock, który jest dry stoutem. Bardzo ciemnym, praktycznie czarnym, zwieńczony beżową pianą. Pachnie dość mocno paloną kawą, a pierwsze skojarzenie smakowe to... słoność. Piwo jest dość gorzkie, ziołowe, gorzko czekoladowe i bardzo smaczne. Piłem raz jeszcze w hotelowej wannie i nie smakowało wcale gorzej niż w pięknych okolicznościach. 7,5/10


Special Bittera zabrałem na wycieczkę w miejsce, w którym nie byłem za pierwszym razem, gdy 8 lat temu jeździłem po Malcie - do Blue Grotto. Piękne miejsce było tego dnia szarpane potężnymi falami, więc nie udało nam się podpłynąć jedną z dziesiątek łódek (pewnie morze rozbiłoby je o skały w mgnieniu oka). Niemniej jednak zalegliśmy na skałach i delektowaliśmy się słońcem wśród hałaśliwych bałwanów (nie chodzi mi o turystów). Special Bitter jest tym, czym ma być. 3,9% alkoholu sprawia, że jest ultra pijalne, a przy tym zaskakująco goryczkowe. Nie wiem, czy nuta miodowa była zaplanowana, ale nie przeszkadzała mi w odbiorze. 6/10.


Ostatnie piwo zostawiłem na ostatni dzień. Wypiłem w Bugibbie między Oceanarium a placem zabaw. Sezonowy Winter Ale to potężne jak na te warunki (18,5° Blg i 8% alkoholu) piwo z dodatkiem miodem z kwiatów drzewa szarańczynu i przyprawami. Jest gęste, intensywne i oczywiście kojarzy się z piwami świątecznymi. Lekko ostrawe, dość słodkie, pełne, z wyraźnymi nutami suszonych owoców... Biorąc pod uwagę nie pasującą do tego piwa temperaturę otoczenia, to weszło jak złoto. Nieprzegięte dodatki sprawiają, że mi smakowało. 7/10.

Może i o kraft na Malcie nie jest łatwo, ale osoba przygotowana na wakacje na wyspach jest w stanie spokojnie znaleźć sklepy oferujące coś więcej niż korpolager. Na stronie browaru Lord Chambray na przykład zaznaczone są miejsca na całej Malcie, gdzie można kupić ich piwo. Co tu dużo mówić? Zbyt wielu innych rzeczy na Malcie nie znajdziecie.

Na koniec emocjonujący bonus w postaci zdjęć sprzed ośmiu lat




I jako bonus ostateczny jedyne sensowne zdjęcie Sławka


I już naprawdę na koniec jedno z ostatnich ujęć Pusi na Malcie. Pusia została tam na zawsze ;(


Zobacz także

0 komentarze

Obserwatorzy