Browar Mariacki

08:33

Od 20 czerwca 2017 roku Katowice mają kolejny browar. Na reprezentatywnej ulicy Mariackiej - centrum nocnego życia stolicy województwa, rzut beretem od dworca, w nowo otwartym hotelu Best Western powstał Browar Mariacki. Niech Was nie zwiedzie to, że hotel należy do wielkiej sieci, bo sam browar jest rzemieślniczy w każdym calu. 


Jeśli ktoś nie był w Katowicach kilka lat, to przyjeżdżając dozna potężnego szoku. Miasto zmienia się na naszych oczach i coraz więcej oferuje nie tylko mieszkańcom, ale też turystom. Jedną z wizytówek Katowic jest bez wątpienia ulica Mariacka i jej okolice. Wypełniona knajpami, barami, szybkami i punktami gastronomicznymi tętni życiem, muzyką i gwarem młodych ludzi. Sama Mariacka nie miała do tej pory za wiele szczęścia do dobrego piwa. Kultowy sklep - Piwa Regionalne - wyniósł się stąd, Kontynuacja musiała opuścić ulicę, a jaskółki w postaci Kato czy Lornety z Meduzą wiosny nie uczyniły. Jest wielka szansa, że ulica dostała takie miejsce na piwo, na jakie zasługuje.


Browar Mariacki, ale też hotel i restauracja, miały powstać już dobrych kilka lat temu. W międzyczasie inwestycja zmieniła właściciela i dopiero od końca ubiegłego roku zaczęła na nowo przejawiać znaki życia. Wtedy też pojawił się tam Daniel Kałuża - główny piwowar, dzięki któremu mogliśmy kilka dni temu zobaczyć każdy zakamarek browaru. Jak wspomniałem hotel, restauracja i browar zostały otwarte 20 czerwca, ale piwo w browarze było warzone nieco wcześniej. I tu ciekawostka, która spowodowała małą konsternację wśród miłośników piwa ze Śląska. Tuż po otwarciu browar nie sprzedawał jeszcze swojego piwa - z uwagi na opóźnienia związane z formalnymi odbiorami instalacji przez urzędy, uwarzone piwo nie było gotowe, a gościom coś trzeba było podawać. Daniel sięgnął po piwa z zaprzyjaźnionej Piekarni Piwa, której pomagał wystartować i obyć się ze sprzętem. Dziś już z całą pewnością wszystkie piwa, których możemy spróbować w Browarze Mariackim, są uwarzone na miejscu.


Powiedzieć, że wnętrze browaru jest wytworne i dystyngowane, to nic nie powiedzieć. Lobby jeszcze tego nie zapowiada, ale główna sala restauracji oszałamia wystrojem. Widać nie tylko włożone w to pieniądze, ale przede wszystkim koncept artystyczny i dobry smak. Spójrzcie na zdjęcia. Świetnie grają ze sobą czarne elementy industrialne, czarne meble, metalowe słupy, bielutkie obrusiki, cegła, balkon z miejscami do siedzenia, perfekcyjne i klimatyczne oświetlenie oraz subtelnie podświetlone zdjęcia związane z piwem. Na środku pomieszczenia i zarazem w centrum uwagi znajduje się serce browaru - dwunaczyniowa miedziana warzelnia (ostatnia taka w wersji elektrycznej) o pojemności 12 hektolitrów. Za wielkimi szybami uwijają się widoczni kucharze, a nad nimi ulokowana została sala konferencyjna. To z pewnością nie byle restauracja. Szef kuchni to ponoć także ekstraklasa. Daniel poprosił, bym nie robił zdjęć w piwnicach, panuje tam jednak idealny porządek. Piwowar ma do dyspozycji 10 tankofermentorów - każdy o pojemności 10 hl. Piwo serwowane jest prosto z tanków na dwóch barach - póki co to te same cztery piwa, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by były różne.


Daniel pokazując sprzęt warzelny szczegółowo opowiadał o rozwalaniu podłogi, aby poprowadzić instalację, wybijaniu dziury w podłodze, aby wstawić tanki do piwnicy itp. Wszystko to działo się już w tym roku i wymagało masę pracy, nad częścią której mógł czuwać już on jako główny (i jedyny) piwowar. Kim jest Daniel Kałuża? Na zdjęciach go nie ma, bo - jak mówi - nie chce być piwnym celebrytą. Do tej pory współpracował z firmą Minibrowary.pl. Do jego obowiązków należało jeżdżenie po kraju i uruchamianie browarów - pokazywanie działania sprzętu, przyuczanie, warzenie pierwszych piw. Uruchamiał między innymi Browar Ustka, Stary Rynek w Białymstoku i Browar Perun. Ostatnio na pełny etat warzył piwo w Słodowym Dworze, wcześniej między innymi pracował z Josefikiem w Janie Olbrachcie i praktykował w toruńskim Olbrachcie u Mirosława Gałki. Zaczynał jako piwowar domowy i jest samoukiem. Jest też autorem popularnej wśród piwowarów domowych aplikacji Polskie Proste Piwne Porachunki. Nie ulega wątpliwości, że to pasjonat i właściwa osoba na właściwym miejscu. Mówię to jako fan trudno dostępnych u nas piw ze Słodowego Dworu.


Daniel ma dużo swobody, jeśli chodzi o warzenie piwa. Browar informował jakiś czas temu, że żelaznym zestawem na kranach będą trzy piwa. Zawsze dostępne mają być pils (póki co jeszcze leżakuje), hefeweizen i - co ciekawe - AIPA (też potrzebuje jeszcze nieco czasu). Plany na pozostałe piwa są bardziej niż ciekawe. Daniel jest fanem piwowarstwa belgijskiego, więc możemy spodziewać i dubbla i tripla, oczywiście we właściwych porach roku. Piwowar daje sobie rok na obserwację rynku, zapotrzebowania na poszczególne style i szybkości ich znikania z tanków. Na razie Daniel poczęstował nas wszystkimi czterema swoimi piwami. Są to (kolejno na zdjęciu): witbier, polskie pale ale, milk stout i hefeweizen.

Po ich spróbowaniu jestem nieumiarkowanym optymistą. Wiem, że browar nie będzie dostawką do hotelu i restauracji. Daniel przekonuje, że właścicielowi także zależy na wysokim poziomie. Najlepszym piwem okazał się milk stout i szczególnie go polecam - doskonale połączył pełnię, gładkość i lekkość. Wyraźne nuty kawy, palonego ziarna, gorzkiej czekolady współgrają z nutami słodyczy. Jeśli przejadły Wam się przesłodzone mleczne stouty, ten będzie w sam raz dla Was. 8/10. Podobnie świetnym piwem jest witbier - nie za mocno kolendrowy, lekki, rześki - zniknął ekspresowo. 7,5/10. Pszenica to najmocniejsze z dostępnych piw (dziwnie to brzmi, prawda?) - jest wytrawna, lekko bananowa i lekko goździkowa, z nutką kwasku na finiszu. Jeśli ktoś lubi bardzo słodkie pszenice, to będzie zawiedziony. 6,5/10. Na koniec zostawiłem polskie pale ale - piwo na pewno będzie akuratne dla normalsów, którzy chcą jasnego, lekkiego piwa. Tu na szczęście jednak goryczka jest wyraźna. Ok. 5/10. Daniel jest przekonany, że następna warka będzie znacznie lepsza.

Kiedy na kranach pojawiły się już właściwie odleżakowane Pils i AIPA, to i ja pojawiłem się w Browarze Mariackim ponownie. Spróbowałem obu piw zagryzając je pysznym tatarem wołowym.


Jak widzicie Pils jest koloru płynnego złota i podany w szkle do pilsnerów wygląda świetnie. Pachnie eleganckim słodem z nutą chmielu, ale prawdziwa miazga jest w smaku. Słodowa i zbożowa podbudowa z nutką słodyczy spotyka się z wytrawnym finiszem i klasyczną goryczką czeskiego chmielu. Jest totalnie pijalne i świetnie zbalansowane. To Pils, za którym tęsknimy wyjeżdżając z Czech, a teraz mamy go pod nosem w Katowicach. 8/10.


AIPA ma głęboko pomarańczową barwę i od samego początku bucha mocą zapachów. Cytrusy, owoce tropikalne, delikatna nuta ziół. Wszystko to miesza się w dużej pełni piwa, fajnej soczystości i wytrawności na finiszu. Owocowo-ziołowa goryczka jest zwieńczeniem tego świetnego piwa. To mój ulubiony kierunek w AIPA - dużo ciała, dużo owoców, nie za dużo prostej słodyczy. 8/10. Ten pękaty pokal to moje ulubione piwne szkło.

Nie ma co kręcić nosem, narzekać i szukać dziury w całym. Stworzono nam bardzo fajny browar - pozostaje chadzać i regularnie kontrolować jakość piwa. Mariacki wynosi browar restauracyjny na poziom bardzo rzadko w naszym kraju spotykany. Ja polecam. 

Na koniec zdjęcie świeżutko założonych medalionów na świeżutko wypucowanym przez piwowara nalewaku.

Zobacz także

2 komentarze

  1. Z innej beczki... Pewnie wiesz, że lada moment w Sosnowcu wystartuje pierwszy multitap?

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy