Czasami bywa tak, że paczka z piwem przychodzi z najmniej oczekiwanej strony. O Browarze Miedziowe 44 oczywiście słyszałem, lecz ja należę jednak do raczej wąskiej grupy osób, które starają się trzymać rękę na pulsie i orientować się w nowo otwieranych browarach. Na pewno jednak nie spodziewałbym się piwnej przesyłki od browaru restauracyjnego. Browar Miedziowe działa już od 2017 roku i znajduje się w Świnoujściu. Trudno mi sobie wyobrazić miejsce, do którego mam dalej fizycznie i mentalnie. Nad morze jeżdżę w ostateczności, jak już zostaję zmuszony. W Świnoujściu nawet kiedyś byłem przy okazji zielonej szkoły w Łukęcinie, a było to może w 1992 r. Jedyne co mi się kojarzy poza okrętami marynarki wojennej w porcie, to koszmarnie długi czas oczekiwania na prom. Niemniej jednak skoro Mahomet nie chce przyjść do góry, to góra przychodzi do Mahometa. Zapraszam na pięć piw świnoujskiego Browaru Miedziowe44.
Krótko po tzw. odmrożeniu postanowiłem rzucić wszystko i wyjechać w Beskidy. Tym samym kilka minut po 6 rano ruszaliśmy w trasę do Rycerki Górnej. Tam swój początek i koniec zarazem ma jedna z najbardziej klasycznych pętli w Beskidzie Żywieckim. Chodzi o taki szlak, z którego idziecie w jedną stronę, robicie kółeczko przez góry i schodzicie w to samo miejsce z innej strony. Niepodważalną zaletą pętelek jest możliwość powrotu do zaparkowanego auta bez konieczności szukania sposobu powrotu do niego. Pogoda tego dnia miała być idealna do szwendania, a że nie byłem kierowcą, to spakowałem do plecaka dwa mocne piwa, w tym jedno najmocniejsze w domu (21%). Serdecznie zapraszam na Wielką Raczę i Przegibek.
Permanentny brak czasu nie oznacza rezygnacji z kontynuowania mojej porterowej krucjaty. Przed wami drugi suplement do Wielkiego Przeglądu Porterów. Następne dwadzieścia piw! Prawda jednak jest taka, że kolejne dwadzieścia piw - do trzeciego suplementu - jest już w domu, więc to kwestia wypicia i opisania. Przygotowanie takiego wpisu zabiera więcej czasu, niż mogłoby się wydawać. No ale najważniejszy jest system - systematyczne ocenianie piw (z opisami) na UT, wklepywanie ich do excela wraz ze wszystkimi istotnymi informacjami (alko, blg, beczka/brak, dodatki, ocena) oraz porządkowanie zdjęć na bieżąco. Później już tylko z górki - obrobienie zdjęć, skopiowanie opisów i sformatowanie ich pod bloga z bełkotliwego opisu na UT, podsumowanie, dopisanie nowych piw do tabeli całościowej w wielkim przeglądzie, dorobienie tam linków odnoszących do poszczególnych wpisów (co dotyczy porterów z suplementów). Uff!
7 maja 2020 roku pub Piwoteka Narodowa obchodził 9 lat istnienia. To jedna z tych inicjatyw w polskim krafcie, która jest starsza niż Piwne Podróże (już nawet abstrahując od znajdującego się na przeciwko pubu sklepu, który działa od 2008 roku). Przez ten czas w sercu Łodzi biło jedno z serc piwnego rzemiosła pompując chmielową juchę w żyły miłośników piwa. Dziewiąta rocznica była dniem premiery nowego piwa - Grande Valse Brillante, która odbyła się... online. I ja tam (tu) byłem, więc możecie obejrzeć. Z tej okazji zapraszam na przegląd siedmiu bardzo ciekawych i większości bardzo nietypowych piw Piwoteki. Są tu dwie (a może i trzy?) kooperacje. Sprawdźcie to, bo Piwoteka jest powszechnie znana z tworzenia piw nietypowych.
Niezwykle rzadko poświęcam osobny wpis, aby opowiedzieć o jednym tylko piwie. Wydaje mi się, że zapraszanie gościa na bloga i opisanie mu jednego piwa jest tak bardzo z 2014 roku. Wyjątku w sumie nie robię. Kormoran Radler to nie jest piwo sensu stricto. Niemniej jednak radlera otrzymałem w prezencie od browaru, a towarzyszył mu nietuzinkowy koszyk piknikowy, stąd postanowiłem potraktować go w sposób równie wyjątkowy.

