Gdy miesiąc temu jechałem na chwilę do Warszawy, miałem tylko jeden plan. Odwiedzić jakieś miejsce, w którym jeszcze nie byłem. W ten oto sposób trafiłem do pubu położonego najbliżej od mojego hostelu - firmowej knajpy BrewDoga. Nie miałem ze sobą aparatu, a zdjęcia robiłem - patrząc na ich jakość - moim łokciem. Wypić nie mogłem za wiele, bo chciałem być rano świeżutki jak koszule Chajzera Starszego. Nie mniej jednak miejscówka zrobiła na mnie całkiem miłe wrażenie, a ja spróbowałem czterech piw browaru, którego znałem tylko z tego, że zrobił w BrewDogu Warszawa kranoprzejęcie. Jest to okazja, by browar nieco poznać i napisać o nim. Jeśli ktoś nie zna tej inicjatywy (jak ja wcześniej), to może się zaskoczyć.
Z wizytą w browarze Pivovar General w Bratysławie
1 tydzień temu

