W pierwszy weekend listopada odbyła się pierwsza górska wyprawa pod auspicjami Śląskiego Oddziału Polskiego Stowarzyszenia Piwowarów Domowych. Inicjatywę tę zaproponował nowy zarząd i dla mnie to strzał w dziesiątkę. Celem dwudniowego wyjazdu było wejście na Rycerzową, nocleg w schronisku połączony z degustacją, a następnie powrót inną drogą. Pomimo listopada spotkaliśmy prawdziwą złotą polską jesień, dzięki czemu możecie zobaczyć masę pięknych zdjęć. Nie obyło się też bez kilku piw. Zapraszam na ten spacer!
Moją pierwszą książką o piwie, był album Bena MacFarlanda pt. "Najlepsze piwa świata". Dostałem ją w prezencie od siostry. Było to jeszcze zanim zająłem się pisaniem bloga i książka pochłaniała mnie przez bardzo długi czas. Było w niej wszystko, czego potrzebował do szczęścia człowiek nawracający się na dobre piwo. Być może był to jeden z impulsów, który pchnął mnie głębiej w ten bogaty świat. W "Najlepszych piwach świata" czytałem o piwnych podstawach, stylach piwnych, etykietach, foodpairingu, piwnych miastach na świecie. Przede wszystkim książka jest fantastyczną podróżą po świecie piwa dosłownie i w przenośni. Napisana lekko, ze swadą i humorem prowadzi przez tajemnice piwnego świata. Dlaczego o tym piszę? Bo mająca teraz premierę książka "Wybierz sobie piwo. Przewodnik po stylach piwnych" autorstwa Jurka Gibadło (Jerry Brewery - wiadomo) bardzo mi tamtą pozycję przypomina. Zobaczcie o czym jest!
Wiecie, jak bardzo lubię portery, prawda? Czy mogłem więc przejść obojętnie obok tych trzech dżentelmenów? Nie. Szczególnie że piwa te powstały w browarze do którego mam kilometr w linii prostej. Browar Bury proponuje wariacje na temat swojego klasycznego Porteru Bałtyckiego 22° - trzy różniące się beczkami wersje barrel aged. Jest więc Jamaican Rum, Laphroaig i Woodford Bourbon. Czekałem na te piwa od jakiegoś czasu, tym bardziej że udało mi się zakręcić w browarze w czasie napełnienia beczek. Oto się doczekałem, a Was zapraszam do przeczytania recenzji!
Co jakiś czas wpada mi w ręce ciekawy zestaw piw domowych. Podchodzę do tych piw z namaszczeniem, bo zwykle nie dostaję losowych piw, a starannie wybrane. Te najsmaczniejsze. Tym razem zaufaniem po raz kolejny obdarzył mnie Dominik Friedek, wiceprezes Śląskiego Oddziału PSPD. Dzięki temu możecie zobaczyć, jak dobre piwa powstają w Browarze Kazamat. Przy okazji - wszystkie swoje wypite piwa wprowadzam na Untappd. Jeśli macie taką możliwość, róbcie to samo, feedback jest bardzo ważny w piwowarstwie domowym. Pierwotnie w dzisiejszym poście miało pojawić się pięć piw - wędzone marcowe, wędzony doppelbock, barleywine, tripel i dziki tripel, ale sięgnąłem do archiwum i wykopałem coś jeszcze. Zapraszam!
Niewiele browarów jest w stanie sprawić, że praktycznie zaraz po robocie wsiadam w autobus i jadę do Katowic. Nie żebym miał daleko, to raptem 30 minut autobusem. Trzy kolejne spędzone na hulajnodze i jestem w Białej Małpie. Zwyczajnie w sklepach dostępnych jest tak wiele świetnych piw, że trudno mi ruszyć odwłok mając z tyłu głowy obowiązki, dzieci czy bardziej konstruktywne sposoby spędzania wolnego czasu niż spożywanie alkoholu. Zwyczajnie starość. Dla Kingpina jednak byłem w stanie przesunąć wizytę na wyczekanej od dawna Diunie z premierowego piątkowego wieczoru na sobotni poranek. Trochę dlatego, że uważam Marka Kamińskiego za jedną z najciekawszych postaci naszego kraftu, a trochę dlatego, że piwa, które przywiózł ze sobą, powstały w na tyle niewielkich ilościach, że nie znajdą się w butelkach. Mówię o Melancholii i Melodramie, kolejnych - po Pantomimie i Mascaradzie - dzikich piwach leżakowanych w beczkach. Mascaradę uważam zresztą za jedno z najlepszych, jeśli nie najlepsze piwo tego roku.