Dziś zapraszam do Tajemniczego Ogrodu. Nie, nie chodzi mi o powieść Frances Burnett, ani o nowy film, na którym żeńska część mojej rodziny była w kinie w niedzielę, ani też ten starszy, Agnieszki Holland, który ja (średnio) pamiętam ze swojego dzieciństwa. Za nazwą Tajemniczy Ogród kryje się bowiem russian imperial stout Browaru Nook. Ale też dwie jego beczkowe wersje - Cidonio oraz Ebono. Oba te RISy to BA z beczek po rumie, z czym związany jest nowy ciekawy projekt browaru. Z umieszczonym w kartoniku Ebono wiąże się jeszcze pomniejsza internetowa burza w szklance piwa, o której wspomnę dalej.
W ubiegły łikend po raz drugi w Polsce i po raz pierwszy także poza Warszawą mieliśmy szczęście uczestniczyć w święcie dzikich piw rodem z Belgii. Celebracja lambików, czyli właśnie Zwanze Day, miała miejsce w katowickim Browariacie, który z tej okazji zgromadził całe rzesze miłośników dobrego piwa. Zapraszam na relację z tego wydarzenia!
Browar Lubrow pojawił się już kiedyś na blogu, jako odwiedzony przeze mnie, a jednak w nim nie byłem. Tą pozorną sprzeczność łatwo wytłumaczyć. Początkiem 2020 roku, jeszcze przed straszliwą pandemią, Browar Lubrow, zlokalizowany do tej pory w gdańskiej restauracji/dyskotece Barbados, postanowił opuścić jej progi. Lokal ten nie był bowiem idealnym miejscem dla funkcjonowania browaru rzemieślniczego. Obecnie Browar Lubrow działa w Borczu, 30 km na zachód od Gdańska. To był pierwszy kaszubski browar odwiedzony w te wakacje. Zapraszam więc do zwiedzania, warto!
Na kraftowej scenie niedawno zadebiutował nowy projekt. TankBusters został założony przez Kamila Dworczyńskiego (ex-Zapanbrat, Browar Bury), Michała Grefa (Wrocławska Inicjatywa Piwowarska, ex-Profesja, ex-Jamrozowa Polana, ex-Zapanbrat) i Aleksandrę Garcon (odpowiedzialną za social media browaru). Mając te piwa pod ręką nie mogłem przejść obok nich obojętnie.
Lato to czas intensywny pod każdym względem. Oczywiście najważniejszy jest urlop. Dwa tygodnie w tym dziwnym roku postanowiliśmy poświęcić na eksplorowanie Kaszub, tych zielonych i tych wielkomiejskich. Rozpoczęcie wojaży zaplanowaliśmy tak, by po przejechaniu odpowiednio długiego odcinka zrobić sobie przerwę, dać rozprostować nogi dzieciom i zjeść coś, aby reszta drogi upłynęła spokojnie. Z kilku przychodzących mi do głowy pomysłów wybraliśmy opuszczenie autostrady numer jeden na wysokości Grudziądza i zagłębienie się w Bory Tucholskie. Tam już od ponad pięciu lat działa Przystanek Tleń - restauracja, pensjonat i co najważniejsze browar.
