W ciągu trwających jeszcze wakacji miało miejsce otwarcie kilku bardzo ciekawych multitapów w Krakowie. W szranki stanęły najlepsze browary rzemieślnicze i do swoich firmowych lokali zaprosiła najpierw Pinta, a z okładem tydzień temu Pracownia Piwa. Co prawda na żadnym otwarciu nie byłem, ale do obu pofatygowałem się w krótkim czasie. Od czasu otwarcia Viva la Pinta byłem tam już zresztą trzy razy, co jak na jeden miesiąc jest jakimś niewiarygodnym dla mnie rezultatem. Szlajam się bowiem sporadycznie - czuję, że w moich żyłach płynie szkocka krew i jako Thomas McGebelus wolę pić taniej w zaciszu własnych czterech ścian. No ale kultura osobista i dobre maniery każą czasem wybrać się gdzieś z kurtuazyjną wizytą. W Tap House byłem dopiero raz, no ale bądźmy szczerzy - knajpa w momencie pisania tych słów działa od dziesięciu dni, a ja nie jestem z Krakowa. Niech ten wpis będzie okazją do zaprezentowanie kilku piw, które jeszcze się tu nie pojawiły.
Z wizytą w browarze Pivovar General w Bratysławie
1 tydzień temu
