Po raz pierwszy pozwalam sobie na małe podsumowanie miesiąca. Takowe będzie się pojawiać, gdy zostanie mi sporo nieopisanego materiału, zabraknie mi weny lub zwyczajnie minie zbyt wiele czasu od degustacji, by móc z pełnym przekonaniem sklecić kilka zdań. Pech chciał, że trafiło w czerwcu na 2 bardzo dobre piwa i jedno dobre. Nie pojawiły się na blogu, bo praca, praca, dużo prac, a człowiek czasem chce zrobić coś innego niż tylko pisać o piwie. Czerwiec był miesiącem obfitym w wydarzenia i degustacje... Jeśli uda mi się utrzymać taką średnią postów, to będę przeszczęśliwy.
Cóż więc nie zmieściło się czasowo? Kliknij dalej...