Pierwszy raz w Górach Stołowych byłem w 2010 roku i się w nich zakochałem. Po pierwsze niesamowite wrażenie robią formacje skalne najwyższego szczytu i Błędnych Skał - fantazyjne kształty przywołujące rozmaite skojarzenia, głębokie wąwozy, a także panujące tam cisza i chłód. Po drugie niezwykle urokliwe schronisko na wspomnianym Szczelińcu. To drugie miejsce sprowadziło mnie w Góry Stołowe ponownie. W niedzielę, po wyciecze rowerowej na Zamek Książ, opuszczaliśmy przyjazne Świebodzice z planem wypicia piwa w Browarze Jedlinka (klik!), wejścia na Wielką Sową (z powodu rzeczonej wycieczki nie udało się czasowo tego ogarnąć) i dotarcia na noc na Szczeliniec.
| Szczeliniec Mały z lewej i Szczeliniec Wielki z prawej - widok od strony Carlsberga |
Zapraszam na szczyt kraftu, gdzie opowiem o paśmie Gór Stołowych, najwyższym ich szczycie, znajdującym się tam schronisku, a wśród wypitych piw będzie coś z browarów Whisker, Stu Mostów i Miejskiego Sopot.