Nawet najbardziej wytrawny turysta górski ma takie chwile, gdy nie chce mu się zdobywać szczytów, przedzierać przez ostępy, torować sobie drogi maczetą, odmrażać stóp... Po prostu mu się nie chce. Jak już będę wytrawny, to dam znać jak to jest. Póki co jestem półsłodki i też mi się nie chciało. Na swoją obronę mam tylko to, że innym nie chciało się bardziej, a ja nie byłem kierowcą. Nadszedł więc dzień, gdy dzielna drużyna postanowiła (po raz kolejny, bo już wcześniej próbowaliśmy, ale nie wyszło) zdobyć Zamek Chojnik w Sobieszowie, a następnie spenetrować starożytną kopalnię mithrilu (lub czegoś podobnego) w Kowarach. Oczywiście spakowaliśmy piwo, bo w innym wypadku nie zanudzałbym swoją podróżą. Pasy zapięte? Można ruszać!
| Fellowship of the beer |