Zaczynam drugą dziesiątkę cotygodniowych przeglądów. Nie są to recenzje super nowości, choć i takie tu znajdziecie. Bym na co dzień chłeptał same premiery potrzebowałbym dostawcy tychże i - nawet ja - zapasowej wątroby. W ogóle nie rozumiem różnych docinków na temat mej wątroby, ja naprawdę malutko piję. No bo cóż to jest jedenaście piw na tydzień (nie licząc porterów). Nie licząc przeglądów browarów, które opublikuję osobno. Nie licząc... A zresztą. Nie jestem uczulony na piwo, nie kończę chlania, nie mam kryzysu związanego z nagrywaniem filmów. Będę robił to dalej... Przy okazji, najstarsi podróżnicy pamiętają cykle Wielopaków, taki bieda poprzednik obecnych przeglądów. Niedawno kliknąłem sobie z ciekawości, co ja tam opisywałem. Jest bardzo interesująco z punktu widzenia archeologicznego. Polecam (macie zakładkę u góry)! Tymczasem zapraszam na Przegląd Tygodnia!
Przedostatni przegląd tygodnia w tym roku przynosi dziewięć piw. Zbliża się czas podsumowań, zarówno kraftowych, jak i osobistych. Tymczasem przybliżę Wam piwa, które niedawno wypiłem. Co ciekawe ponad połowa z nich padła w czasie arcyciekawego lajwa Pinty. Szacunek za jakość i treść. Nieprzypadkowo też piwa Pinty zdominowały ten przegląd. Jest ich pięć. Po części wynika to z mojego kredytu zaufania dla browaru z Wieprza (wziąłem nawet witbiera, którego wielkim zwolennikiem nie jestem), a po części dlatego, że byłem w sklepiku przy browarze i się obkupiłem. Poza tym pojawia się poznańska Brovaria, kaszubski Lubrow i oławski Probus, czyli przedstawiciele tzw. browarów restauracyjnych. Pojawia się także górnofrankoński märzen z browaru Schlenkerla. Serdecznie zapraszam!
Czyż nie piękne mają etykiety? Po lewej Doppelbock, czyli Koźlak Dubeltowy - mocniejsza i ciemniejsza wersja Koźlaka, tutaj wędzona drewnem dębowym, który czyni smak bardzo silnym. Ja zakochałem się w tym piwie, a ono gracko wskoczyło na podium moich ulubionych piw. Nie zgodzę się, że - cytat - "śmierdzi kiełbasą", piwo to raczej w wysublimowany sposób przenosi do raju miłośników wędzonki. Po prawej piwo marcowe, wędzone na drewnie bukowym - równie intensywne. Oba piwa gwarantują niepowtarzalne doznania smakowe. REWELACJA!
Powyższe piwo to jedyne niedymione piwo z browaru Heller. Jest smacznym, jasnym (niem. helles - jasny) lagerem. Ciekawa goryczka i aromat chmielu wraz z zawartością alkoholu na poziomie 4,3% dają nam bardzo ciekawe piwo, w którym pomimo niezastosowania słodu wędzonego, dym jest wyczuwalny. To przypomina mi sytuację robienia herbaty w termosie, w którym zwykle robię kawę - posmak kawy w czaju jest nieunikniony. Napiszę krótko - ze świecą szukać u nas tak dobrego piwa jasnego, a Helles Schlenkerla Lagerbier jest nomen omen najmniej ciekawym specjałem serwowanym przez bamberski browar.

