Po raz pierwszy na Piwnych Podróżach wybieram piwo miesiąca! Szaleństwo! Każdy miesiąc piwnego podróżowania będzie kończył się przeglądem wypitych piw, a następnie będę wybierał trzy najlepsze z nich, a w sporadycznych przypadkach wyróżniał inne, które na to zasługują. Z tego, bądź innego powodu.
Skąd ten pomysł? Jeszcze do niedawna wybór piwa miesiąca byłby trudny.
Po pierwsze musiałbym dokładnie podsumowywać, co wypiłem - nie potrafię
(nie mam czasu) na bieżąco prowadzić jakiegokolwiek dziennika piwnego
(browarbiz to padaka, ratebeer mi się ciągle wylogowuje w komórce, a
tego ostatniego przestałem używać po kilku piwach, jak się okazał, że
nie ma ich w bazie). Źródłem informacji o spożytych piwach jest karta
pamięci aparatu i krótkie notatki na telefonie, tudzież bezpośrednio na
kompie, bowiem 95% piw i tak piję w domu. Po drugie część piw już
opisałem, a część jeszcze czeka na swoją kolej - tak, stanowczo za dużo
piję, a za mało piszę bloga (i to znów przy założeniu, że nie upadlam
się produkując wpisy o jednym piwie) i tu znów kłania się czas, bo pomysłów jest dużo.
Teraz jest nieco łatwiej - jakiś czas temu wprowadziłem oceny piw. Pod uwagę będę więc brał wszystkie oceny piw, które pojawiły się w danym miesiącu. Z jednej strony ograniczam się tylko do tego, co opisałem, z drugiej i tak nie jestem w stanie wypić wszystkiego. Nikt nie jest. Ja na swoją obronę mam tylko to, że piję całe piwo, nie jakieś śladowe kiperskie próbki, dzięki czemu wiem, jak piwo smakuje od początku do końca.
