Czasem jest tak, że w paczkach od browarów przychodzą bardzo ciekawe piwa. Przejść obojętnie obok nich nie można, podobnie jak obok stopnia zidiocenia w wiadomościach telewizji publicznej. Dziś o takich dwóch piwach, a na deser wrzucę jedną niespodziankę, która klimatem dopasowała się do dwóch bohaterów dzisiejszego wpisu. Co łączy te piwa? Dzikość serca. Rdzeniem tych piw, ich sercem, są dzikie drożdże. Ale nie tylko. Zapraszam.
Niejednokrotnie wyrażałem swój żal nad blogami, które w dalszym ciągu publikują wpisy traktujące tylko o jednym piwie. Zwykle są to rozciągnięte do granic rozsądku opisy szybkości opadania piany i wielkości jej pęcherzyków. Nuda, którą i tak zwykle sprowadza się do - TL;DR - końcowej oceny. Także dziś zapraszam na wpis właśnie o jednym tylko piwie. Aby jednak nie stać w opozycji do prezentowanych przez siebie samego przekonań, możliwość przedpremierowego wypicia piwa Browaru Piwojad potraktowałem jako pretekst do spotkania z Pawłem i Pawłem i zadania im kilku pytań na temat projektu Piwojad oraz samego piwa rzecz jasna. Już sam styl wydaje się być szczególnie ciekawy.
Pewnie pojawienie się nowego browaru
kontraktowego przemknęłoby dla mnie niezauważenie, a do czasu
ujrzenia butelki na półce sklepowej zbywałbym ten fakt delikatnym
i oszczędnym wzruszeniem ramienia, gdyby nie to, że jego
założyciele przysłali mi krótką informację o swoim istnieniu,
pierwszym piwie i zbliżającej się (wtedy) premierze. Ten nowy
browar to Piwojad, jego pierwsze piwo to – uwaga, uwaga – Suska.
Wykorzystałem wymianę informacji i zaprosiłem Piwojadów do
rozmowy, której efekty znajdziecie poniżej.
Dziś dowiecie się,
gdzie Piwojad ma swój obszar lęgowy, skąd się wywodzi, na jakich
terenach można go spotkać, czym się głównie żywi i poi, w jaki
sposób odróżniać go od innych gatunków (jeża, świni,
kormorana, jeleniodźwiedzia, czy bazyliszka) i dlaczego warto na
niego polować?

