Jak wspominałem w ostatnim wpisie zawodowe koleje losu rzuciły mnie w tym roku do Działdowa. Fakt, bardzo im pomogłem w tym, by w nowym zawodzie spełniać się w mieście, gdzie istnieje browar i to bardzo przeze mnie lubiany. Miałem też nadzieję na spotkanie z Panem Dominikiem, którego najzwyczajniej w świecie bardzo lubię. Tym samym zapraszam was na spotkanie z jednym najbrzydszych (z zewnątrz) browarów, w jakim byłem. Oto Browar Green Head.

