Nasz tegoroczny urlop zachwycił nas rewelacyjną pogodą i upałami. O tym jak było gorąco najlepiej świadczy fakt, że nie miałem ochoty na standardowych mocarzy na szczycie, a radowały mnie wszelakie lekkie piwa. Będąc na Dolnym Śląsku nie mogłem sobie odmówić noclegu na Szczelińcu. Najwyższy szczyt Gór Stołowych i tamtejsze schronisko to klimatyczne miejsce ze wspaniałymi widokami. Zobaczcie, jak się bawiłem tam rok temu (klik!). Tego dnia przeżyłem termiczny szok i mini udar. Lekkie podejście do tematu piwa było wskazane. Pierwsze wypiłem na Tronie Liczyrzepy, najwyższym punkcie na płaskim szczycie góry, a kolejne na drewnianym tarasie przed schroniskiem. Wśród wypitych piw znalazły się Wrężel, Łańcut, Pinta i Harpagan. Istotne pozostanie pytanie, które Jerry Brewery zadał na Brackiej Jesieni - czy sztosy muszą być mocne?
Z wizytą w browarze Pivovar General w Bratysławie
1 tydzień temu