Moja kolejna wizyta w Browarze (wtedy jeszcze myślałem Wrzos) Ustroń zaczęła się klarować na Silesia Beer Fest X w Katowicach. Wtedy też Sebastian Cholewa, piwowar domowy Tustela, kojarzony niegdyś z Browarem Beskidzkim, a potem przez większość z was z Browarem Zamkowym Cieszyn, przedstawił mi się jako przedstawiciel Ustronia (co mnie nie zdziwiło, Seba mieszka nieopodal browaru i od dawna mu kibicuje) i zaprosił do wizyty wręczając leżakowane w beczce portery bałtyckie. Na takie dictum mogłem odpowiedzieć tylko w jeden sposób: "Nie, alkoholu i pacierza nie odmawiam!". W ten sposób dwa tygodnie później opuszczałem festiwal filmowy Kino Na Granicy w Cieszynie i ruszałem do Ustronia.
Nawet nie zdawałem sobie sprawy, jak bardzo brakowało mi takiego srogiego połażenia po górach. W ostatnich latach z jakiegoś powodu straciłem fun wędrowania. Czy to brak czasu, czy inne czynniki? Nie wiem. Na pewno nie towarzystwo, to na góry zawsze było pierwszorzędne. Tym razem wybrałem się jednak w jednym z najlepszych - swoim własnym. Dlaczego piszę o tym na Piwnych Podróżach? Ano dlatego, że było nie tylko górsko, ale też piwnie. Zapraszam na spacer z Ustronia do Wisły, zahaczymy o kilka ładnych szczytów, dwa browary i sprawdzimy co jeszcze można wypić po drodze.