Jednym z największych zaskoczeń w czasie naszych wojaży po południowo-wschodniej Polsce była wizyta w Browarze Eureka. Z kilku powodów. Poczynając od lokalizacji browaru, przy której określenie ustronie i tak wskazuje na nadmierne przeludnienie tego miejsca oraz "architekturę" browaru, gdzie użycie cudzysłowu tylko raz wydaje się niedopatrzeniem graniczącym z obłędem, do kontrastujących z nimi gościnności właścicieli oraz szoku - oczywiście spowodowanego zachwytem - wywołanego zapoznaniem się ze sprzętem warzelnym.
Jeśli chcecie zobaczyć, jak otworzyć browar nie mając miliona, ale za to posiadając upór, ogromne umiejętności i pokłady pracowitości, koniecznie zaglądnijcie dalej.
