Częste wyjazdy do Cieszyna i kontakty z osobami będącymi na co dzień bliżej Czech, czy nawet mieszkających za naszą południową granicą, sprawiają, że kraj naszych sąsiadów kojarzy mi się nie tylko z knedlami i Krecikiem, ale też z normalnością. Takim spokojem i zwyczajnością dnia powszedniego, rozsądkiem i logiką. To oczywiście pobieżne obserwacje osoby z boku, ale i te nieco bardziej dogłębne (świetna proza Mariusza Szczygła) potwierdzają to. Pewnie dlatego tak bardzo lubię choćby krótkie wypady do Republiki Czeskiej. Nie umiem tego dokładnie wytłumaczyć, ale na południe od Olzy coś się zmienia - może to tylko układ dróg i znaków, może uporządkowanie przestrzeni publicznej. Na pewno to cała masa nieopisywalnych niuansów. Tego samego po raz kolejny doświadczyłem na jednodniowym wypadzie do Štramberka. Ale także znacznie więcej. I nie chodzi mi o piwo, choć ono też był ważne.
Z wizytą w browarze Pivovar General w Bratysławie
1 tydzień temu