Czasem jest tak, że w paczkach od browarów przychodzą bardzo ciekawe piwa. Przejść obojętnie obok nich nie można, podobnie jak obok stopnia zidiocenia w wiadomościach telewizji publicznej. Dziś o takich dwóch piwach, a na deser wrzucę jedną niespodziankę, która klimatem dopasowała się do dwóch bohaterów dzisiejszego wpisu. Co łączy te piwa? Dzikość serca. Rdzeniem tych piw, ich sercem, są dzikie drożdże. Ale nie tylko. Zapraszam.
Wreszcie! Zapraszam na degustację trzynastu lambików prosto z Belgii. Na panel o uroczej nazwie "Zatopieni w kwasie" zaprosiła w połowie października katowicka Absurdalna, a ja od razu zgłosiłem akces do udziału w wydarzeniu. Nie dość, że liczba dzikusków - jak są nazywane lambiki - była zacna, to jeszcze cena - pozbawiona jak się okazało marży Absurdalnej - bardzo, ale to bardzo zachęcająca. W ostatniej chwili z zabawy wypadł Remik, właściciel absurdalnego przybytku, więc musieliśmy nieco dopłacić, by cieszyć się piwem w większej ilości na głowę. Pod jego nieobecność zostałem głównodowodzącym, a przyboczny Maciej - większy znawca tematu - ułożył piwo w potencjalnie odpowiedniej kolejności - na przemian pić mieliśmy piwa wymagające mniej i więcej RiGCzu*. Przeczytajcie więc, które są najdziksze, które najkwaśniejsze, za które warto się zabierać, a które odpuszczać - bo i takie niestety tu były. Browarów było sześć - Boon, Gueuzerie Tilquin, 3 Fonteinen, Cantillon, Hanssens i Girardin. Panie i Panowie, pierwszy wpis od "wcholerę" czasu.
Browar Rzemieślniczy Jan Olbracht nie zasypuje gruszek w popiele, a raczej agrest i jeżyny w dzikich drożdżach. 2015 rok był początkiem serii Piotrka z Bagien, który przyniósł wiele ciekawych piw. Teraz pojawia się petarda - dwa piwa z dodatkiem owoców refermentowane przy użyciu szczepu brettanomyces bruxellensis, typowych dla belgijskich lambiców. Piwo najpierw jest fermentowane przy użyciu zwykłych drożdży piwowarskich, a następnie poddawane drugiej fermentacji dzikusami. W dolinie rzeki Senne brettanomyces bruxellensis występują naturalnie, żyją sobie w beczkach, w których leżakuje piwo - np. wspomniany lambic poddany wcześniej fermentacji spontanicznej.
Dwie nowe propozycje Browaru Rzemieślniczego Jan Olbracht to Funky Wild Fruit Agrest i Funky Wild Fruit Jeżyna. Uwaga! To nie są słodkawe owocowe soczki dla zwykłych ludzi. To zdecydowanie smaki dla koneserów piw nietypowych. Czyż nie wyglądają pięknie?
Kuszące kształty zmysłowej blondynki zalotnie zachęcają do sięgnięcia po to niecodzienne dla nas piwo. Belgijski brzoskwiniowy Pecheresse należy do bardzo nietypowego stylu piwnego - lambic (czyt. lambik). Dzisiejszy bohater to owoc rzemieślniczej pracy piwowarów z położonego we Vlazenbeek, nieopodal Brukseli, Browaru Lindemans.
Czym różni się lambic od innych stylów piwa? Skąd się wywodzi? I najważniejsze: jak smakuje? O tym w dalszej części wpisu.
/Degustowane piwo pojawiło się w mojej szufladzie za sprawą kuzynki Karoliny, której oczywiście bardzo dziękuję i czekam na jeszcze...:-)/
